Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Problemy podróżowania w kosmosie
16 czerwca 2002
Półtora tysišca lat temu chrzeœcijański Zachód patrzył na Ziemię jak na centrum Wszechœwiata. Wreszcie jednak nie mógł już dłużej nie uznawać faktu, że to Ziemia kršży wokół Słońca, a nie odwrotnie. Wraz z coraz to nowszymi zdobyczami nauki krok po kroku dokonywano demontażu wyobrażenia o szczególnej pozycji naszej planety w Kosmosie. Dziœ wiemy, że Droga Mleczna to tylko jeden z niezliczonych miliardów układów gwiezdnych Wszechœwiata i że nasza Ziemia w żadnym razie nie stanowi centrum tego Wszechœwiata, lecz leży gdzieœ na mało znaczšcym skraju Drogi Mlecznej, oddalona od jej centrum o całe 30 tysięcy lat œwietlnych.

Aby to dokładniej unaocznić, musimy wyobrazić sobie model, w którym nasze Słońce ma rozmiary niewielkiej szklanej kulki. Ziemia miałaby w tym modelu wielkoœć ziarenka piasku oddalonego od niego o 1 metr. Najbliższa gwiazda byłaby w tym modelu oddalona od Słońca o 240 kilometrów, a najbliższa zaawansowana technicznie cywilizacja mieszkałaby w odległoœci może 30 tysięcy kilometrów.

W samej Drodze Mlecznej jest około 150-200 miliardów gwiazd z niezliczonš iloœciš planet i ich naturalnych satelitów, czyli księżyców. Niewštpliwie duża ich liczba dysponuje atmosferš umożliwiajšcš powstanie życia. Spoœród 47 znanych gwiazd (słońc) znajdujšcych się w promieniu maksimum 16 lat œwietlnych od naszego Słońca według obecnego stanu naszej wiedzy 22 gwiazdy majš planety, które można uznać za będšce siedliskiem życia.

Najbliższe Ziemi gwiazdy - spoœród tych stwarzajšcych warunki odpowiednie dla powstania życia - to Epsilon Eridani, Epsilon Indi oraz Tau Ceti, oddalone o 10-11 lat œwietlnych. Gdybyœmy chcieli dotrzeć do leżšcej w odległoœci 11 lat œwietlnych (w przeliczeniu 104 biliony kilometrów) gwiazdy Epsilon Eridani, wykorzystujšc znane nam dziœ rodzaje napędu, to byłoby to zamierzenie równie ambitne, co zamiar œlimaka, by kilkaset razy obejœć kulę ziemskš.

Muszš być zatem inne możliwoœci pokonania takich dystansów. Pierwsze nasuwajšce się wyjaœnienie to układ napędowy niezwykłej mocy, umożliwiajšcy rozwijanie prędkoœci podróżnych zbliżonych do prędkoœci œwiatła, czyli 300 tysięcy kilometrów na sekundę. Pozwalałoby to na szybkie przemieszczanie się pomiędzy dwoma oddalonymi od siebie układami planetarnymi, tyle że występujšce przy takich prędkoœciach przesunięcie czasu spłatałoby kosmonautom nader nieprzyjemnego figla. Otóż o ile na pokładzie statku kosmicznego czas upływa wolniej - a co za tym idzie, wolniej przebiegajš procesy fizyczne i biochemiczne, czyli starzenie się załogi - o tyle czas na ich macierzystej planecie płynie normalnie. Pocišgałoby to za sobš nie byle jakie konsekwencje.

Załóżmy, że ziemski statek kosmiczny znajduje się w drodze do systemu planetarnego Epsilon Eridani, aby odwiedzić jego drugš planetę - Achele. Z prędkoœciš bliskš prędkoœci œwiatła potrzebowałby na to dwóch lat, wliczajšc w to fazę przyœpieszania i hamowania. Na zbadanie planety kosmonauci mieliby rok, zanim udaliby się w również dwuletniš podróż powrotnš. Jeœli przyjmiemy, że wszyscy członkowie załogi w chwili startu z Ziemi liczyli sobie przeciętnie po około 40 lat, to wracajšc na niš podróżowaliby niejako w przyszłoœć. Ich żony dawno by już nie żyły, a ich urodzone w momencie wyruszenia wyprawy dzieci byłyby już starsze niż ich ojcowie.

Formułujšc rzecz jeszcze dobitniej, można powiedzieć, że w czasie podróży międzygwiezdnej z prędkoœciš bliskš prędkoœci œwiatła w kierunku centrum Drogi Mlecznej -co przy tym tempie trwałoby zaledwie kilka lat - kosmonauci musieliby po powrocie stwierdzić, że na Ziemi upłynęło w tym czasie 60 tysięcy lat. A jeœli wyobrazimy sobie, że człowiek potrafiłby w obrębie trwania ludzkiego życia oblecieć z prędkoœciš bliskš prędkoœci œwiatła cały Wszechœwiat, to po powrocie nie znalazłby już naszego Układu Słonecznego, który w tym czasie już by nie istniał.

Genialny uczony Albert Einstein w swojej ogólnej, a następnie szczególnej teorii względnoœci udowodnił już i obliczył, że z chwilš osišgnięcia 99 procent prędkoœci œwiatła z 60 ziemskich minut dla kosmonauty upłynie zaledwie 6.

Jaka zatem istnieje inna możliwoœć pokonywania potwornych odległoœci bez padania ofiarš dylatacji, czyli rozcišgania się czasu? Pewnym rozwišzaniem mogłyby być czarne dziury. Sš to "umarłe" gwiazdy, które po kolapsie coraz bardziej gęstniały, przy czym siła grawitacji przewyższyła w pewnym momencie energię reakcji termojšdrowych, prowadzšc do powstania niezwykle szybko wirujšcego skupiska masy o niesłychanej sile przycišgania, które "połyka" wszystko naokoło. W tym niewyobrażalnie szybko obracajšcym się wirze nie istniałyby znane nam granice czasu, przestrzeni i prędkoœci.

Jeœli zatem jakiœ statek kosmiczny byłby zdolny dostosować się do prędkoœci czarnej dziury, teoretycznie mógłby pokonać w zerowym czasie jej "puste" wnętrze, coœ w rodzaju szybu (takiego, jaki powstaje w wirze wodnym). Zgodnie z tš teoriš taki statek kosmiczny wyłoniłby się po drugiej stronie Wszechœwiata z tzw. białej dziury, czyli na przeciwnym biegunie. Tego rodzaju "tunel czasu" znany jest wœród naukowców jako "most Einsteina-Rosena", nazwany tak od nazwisk profesora Nathana Rosena oraz Alberta Einsteina, którzy skonstruowali tę teorię.

Znani naukowcy, tacy jak amerykański fizyk John Archibald Wheeler, na podstawie tego modelu Einsteina-Rosena przyjmujš, że Wszechœwiat ma kształt pierœcienia usianego dziurami, z pozbawionš czasu nadprzestrzeniš w œrodku. Dziury w tym modelu Wszechœwiata to właœnie czarne dziury.

Po przebyciu takiej czarnej dziury statek kosmiczny przedostawałby się do nadprzestrzeni, w której przestrzennie poruszałby się do przodu, zaœ pod względem czasu do tyłu, a więc niejako bez jego upływu, w "czasie zerowym". Pojęcia takie jak "przedtem", "teraz" i "potem" utraciłyby wszelkie znaczenie.

Wszystko to nie jest rodem z science fiction, mamy tu do czynienia z pracami badawczymi uznanych naukowców o œwiatowej renomie, zaœ teoria względnoœci od dawna jest już udowodniona. Dziœ dowiedziono już też istnienia czarnych dziur.

Hipotezš teoretycznš pozostaje więc jeszcze, czy czarne dziury rzeczywiœcie stanowiš wolne od upływu czasu połšczenia z drugim krańcem Wszechœwiata. A tego dowiemy się pewnie dopiero wtedy, gdy przelecš przez nie ziemskie sondy automatyczne.

Być może czarne dziury umożliwiajš coœ jeszcze, mianowicie podróże w przyszłoœć. Powrót mógłby się odbywać przez "tunel czasowy" biegnšcy w przeciwnym kierunku. Ponieważ w czarnej dziurze, wskutek gigantycznej grawitacji czas rozcišgnięty jest niemal w nieskończonoœć, angielski profesor matematyki John G. Taylor z Uniwersytetu w Londynie sformułował następujšcy wniosek: "Ergosfera (pole energetyczne) wielkiej, wirujšcej czarnej dziury to właœnie to miejsce, gdzie należałoby przebywać przez jakiœ czas, jeœli chce się udać w odległš o tysišce (lub miliony) lat przyszłoœć".

autor: Johannes von Buttlar
tłumaczenie: Ryszard Turczyn