Działa nad Gangesem19 czerwca 2002Wcišgu naszego wieku zarejestrowano wiele doniesień opisujšcych tajemnicze wybuchy dochodzšce z górnych warstw atmosfery. Kiedy takie odgłosy eksplozji nie były w oczywisty sposób zwišzane z burzami, naukowcy próbowali znaleć wyjanienia naturalne, takie jak trzęsienia ziemi lub lawiny, a w czasach współczesnych - skutki działań ludzkich, jak próbne wybuchy bomb lub huk spowodowany przez samoloty przełamujšce barierę dwięku. Bez wštpienia wiele powietrznych wybuchów wywołujš takie prozaiczne przyczyny. Ale niektóre pozostajš nie wyjanione.
Latem roku 1903 administratorzy pracujšcy w Indiach dla angielskiego zarzšdcy zadziwiani byli niezwykłymi, przypominajšcymi wybuchy artyleryjskie odgłosami, które roznosiły się echem w nieruchomym powietrzu nad Deltš Gangesu. W okolicy tej nieliczne wioski rozrzucone były daleko od siebie, a ich mieszkańcy nie posiadali broni palnej. Wydawało się więc, że nie ma czynników powodujšcych wybuchy, które występowały zazwyczaj rano przy bezchmurnym niebie i bezwietrznej pogodzie. Anglik, G. B. Scott, który badał to zjawisko dla pisma "Nature Magazine", odkrył, że ludnoć miejscowa była w równym stopniu jak administratorzy zadziwiona tymi odgłosami. Scott kilkakrotnie słyszał wybuchy na własne uszy, a po raz pierwszy spotkał się z Działami Barisalu w maju, w czasie przechadzki z przyjaciółmi brzegiem rzeki w miejscowoci Chilmari. Poczštkowo - pisał w swoim reportażu dla "Nature Magazine" - były to odgłosy podobne do wystrzałów działa dużego kalibru w odległoci około dziesięciu mil w dole rzeki. Ale dwięki przybliżały się aż do chwili, kiedy mężczyni zostali niemalże ogłuszeni przez trzy następujšce szybko po sobie gwałtowne odgłosy wybuchów, które - jak się wydawało - pochodziły z wysokoci około stu pięćdziesięciu jardów nad wodš. Zadziwiajšce było, że wiadkowie nie zobaczyli nic niezwykłego, a kiedy zapytali grupę miejscowych rybaków pracujšcych nie opodal, czy słyszeli oni wybuchy, usłyszeli zaskakujšcš odpowied, że owszem, tak, ale dwięk przychodził z zupełnie innej strony.
Publikacja reportażu G. B. Scotta w "Nature Magazine" wywołała gwałtowne zainteresowanie tym fenomenem i, częciowo pod wpływem artykułu Scotta, Belg Ernest Van den Broeck przedsięwzišł zakrojone na szerokš skalę badania, których wynikiem było ustalenie, że podobne zjawiska zdarzały się w wieku poprzednim na wybrzeżach od Islandii aż do Zatoki Biskajskiej. Van den Broeck wierzył, że najbardziej prawdopodobnym ródłem energii powodujšcym wybuchy były elektryczne wyładowania atmosferyczne - co w rodzaju piorunów z jasnego nieba. O ile meteorologowie faworyzowali teorię atmosferycznš, geologowie byli przekonani, że odgłosy zwišzane były z trzęsieniami ziemi; wydobywały się być może z wewnętrznych warstw roztopionego jšdra Ziemi, gdzie, jak zakładano, wielkie iloci płynnych skał i magmy znajdujš się w cišgłym ruchu. W myl innej teorii naturalnej, popieranej przez oceanografów poczštku dwudziestego wieku, najbardziej prawdopodobnymi miejscami pojawiania się dwięków sš obszary nadbrzeżne i delty rzek. Powodem miały być zmiany w ułożeniu warstw ziemi pod ciężarem osadów przenoszonych przez rzeki do morza. W ostatniej i najmniej popularnej teorii z wczesnego okresu badań przyjęto, że za dwięki odpowiedzialne sš pęknięcia warstw podziemnych spowodowane wielkoskalowymi ruchami ziemi i pękanie skał na skutek różnicy temperatur.
W rzeczywistoci postęp naukowy doprowadził do zarzucenia wszystkich tych teorii. Pomimo wielu prób nigdy nie udało się ani zaobserwować, ani wytworzyć w warunkach laboratoryjnych wyładowań elektrycznych w atmosferze, proponowanych jako wyjanienie przez Van den Broecka. Choć wiadomo, że przez płynne wnętrze Ziemi przepływajš fale zwišzane z trzęsieniami ziemi, naukowcy zgodni sš co do tego, że takie wstrzšsy nie zawsze pokrywajš się z pojawieniem się odgłosów podobnych do wybuchów armatnich, opisanych po raz pierwszy jako Działa Barisalu. Możemy teraz z pełnš odpowiedzialnociš stwierdzić, że delty rzek nie sš ani jedynym, ani nawet typowym miejscem występowania takich dwięków, a to prowadzi do upadku teorii odkładania się osadów. I w końcu, ponieważ obszar Delty Gangesu nie jest narażony na gwałtowne zmiany temperatur koniecznych do wywołania pęknięć w warstwach skalnych, trudno zastosować do wyjanienia omawianego zjawiska ostatniš z wczesnych hipotez.
O ile w wieku dziewiętnastym ujrzało wiatło dzienne wiele doniesień opisujšcych gromy z jasnego nieba, wydaje się, że w cišgu ostatnich dziewięćdziesięciu lat te niecodzienne eksplozje stały się znacznie częstsze i występowały w znacznie większej liczbie miejsc. W latach dwudziestych i trzydziestych mieszkańcy stanu Nowy Jork przyzwyczaili się do dwięku nazwanego Działami z Jeziora Seneca. Według jednego z badaczy, kierunek, z którego nadchodziły odgłosy, był zawsze trudny do zlokalizowania i za każdym razem, kiedy badacze ruszali w stronę, z której - jak im się wydawało - one dochodziły, detonacje rozpoczynały się w zupełnie innym miejscu. Inny przykład amerykański pochodzi z doliny rzeki Connecticut, pomiędzy miastami Moodus i East Haddam. Tamtejsze fale uderzeniowe wywołane wybuchami powietrznymi wstrzšsały domami i były tak gwałtowne, że niektórzy mieszkańcy uważali je za trzęsienia ziemi. Ale żadne z innych zjawisk, które zazwyczaj idš w parze z trzęsieniami ziemi, nie towarzyszyło wstrzšsom w Moodus, co doprowadziło niektórych ekspertów do powštpiewania, że to konwencjonalne drgania ziemi, a nie efekt wybuchów, były przyczynš wstrzšsów.
Zimš 1977 roku mieszkańcy atlantyckiego wybrzeża Stanów Zjednoczonych wielokrotnie słyszeli gromy z jasnego nieba, z których częć może być przypisana brytyjskiemu samolotowi naddwiękowemu Concorde. W tym czasie rozpoczšł on regularne rejsy transatlantyckie, wywołujšce sprzeciw amerykańskiej opinii publicznej. Choć wiadomo, że warstwy powietrza o różnych temperaturach i gęstociach przepuszczajš dwięk szybciej niż dzieje się to w warunkach normalnych, wielu ekspertów lotniczych wštpiło, czy efektami przelotu Coricorde'a można tłumaczyć więcej niż niewielkš częć eksplozji słyszanych ponad miastami wschodniego wybrzeża.
W czasie trwania tej samej dekady dziwne wybuchy wystšpiły na niebie w zachodniej Anglii i Walii, a odpowiedzialnociš za nie obarczano loty próbne pierwszego na wiecie pasażerskiego samolotu ponaddwiękowego. Jedriak lot Concorde'a nie mógł w żaden sposób być przyczynš zadziwiajšcej eksplozji, która miała miejsce w górach Berwyn niedaleko Llandrillo Clwyd 23 stycznia 1974 roku tuż po godzinie 8.30. wiadkowie, którzy znajdowali się blisko epicentrum zeznali, że tuż przed niezwykle silnym wybuchem widzieli niebiesko-zielonš smugę wiatła. Wierzšc, że eksplozja spowodowana była zderzeniem samolotu ze cianš góry, polic] a udała się na poszukiwania, ale nie znalazła ani wraku ziemskiego samolotu, ani ladu uderzenia meteorytu. Ale, w co trudno uwierzyć, okazało się póniej, że laboratorium sejsmologiczne zlokalizowane w Instytucie Nauk o Ziemi w Edynburgu odnotowało wstrzšs o sile 3,54 w skali Richtera, a jego epicentrum znajdowało się dokładnie w tym samym miejscu niedaleko Llandrillo, gdzie zaobserwowano to zjawisko atmosferyczne. To wyjštkowe zdarzenie, które nigdy nie zostało wytłumaczone, powtórzyło się dwa i pół roku póniej, kiedy w nocy 6 sierpnia 1976 roku mieszkańców tej samej okolicy w Walii ponownie przeraziła gigantyczna powietrzna eksplozja i dziwne wiatła. Ustalono póniej, że wybuch słyszalny był w odległoci ponad dziesięciu mil, a w okolicach epicentrum był on tak gwałtowny, że według jednego ze wiadków, V. C. Worthingtona, "ziemia zatrzęsła się jakby od mocnego uderzenia". Wielu okolicznych mieszkańców opowiadało o tym, że niebo nad górami Berwyn wieciło jasno przez kilka minut, ale szczegółowe badania znów nie przyniosły żadnych rezultatów tłumaczšcych to zjawisko.
Nadal nie wiadomo, czy zadziwiajšce głone wybuchy płynšce z jasnego nieba sš spowodowane przyczynami naturalnymi, czy też sš skutkiem zdarzeń ponadnaturalnych. Jeliby naukowcy chcieli powięcić temu zagadnieniu więcej czasu i energii, zapewne szybko poznalibymy odpowied na to pytanie. Jednak, tak jak dzieje się to w tak wielu nie wyjanionych sprawach, rodowisko naukowe nie przejawia takiej gotowoci. Działa Barisalu z Delty Gangesu od dziewięćdziesięciu lat pozostajš nadal nie rozwišzanš zagadkš.
autor: Richard Lazarus
tłumaczenie: Marcin Chodomski