Wilcze dzieci19 czerwca 2002Kilkaset mil na zachód od Barisal, w rejonie Bengalu, zwanym Midnapore, pewien indyjski duchowny nazwiskiem Singh znalazł w wilczej norze pod kopcem białych mrówek dwoje ludzkich dzieci i dwa wilcze szczenięta. Była jesień 1920 roku, a dwie dziewczynki, jedna szecio-, druga trzyletnia wkrótce stały się najsłynniejszymi dziećmi wychowanymi przez zwierzęta.
Chociaż przypadek z Midnapore jest najlepiej udokumentowany, wychowywanie dzieci przez wilki zdarzało się już wczeniej. Romulusa i Remusa, legendarnych założycieli Rzymu, także rzekomo wykarmiła wilczyca. W czasach nam bliższych, bo w 1341 roku, myliwi z Hesse w Niemczech znaleli zdziczałego chłopca, który prawdopodobnie wychował się w wilczej jamie. (Podobnie jak w przypadku Zielonych Dzieci z Woolpit, których znalezienie wywołało przed dwustu laty sensację wród wieniaków w Suffolk, chłopiec nie mógł się przystosować do ludzkiego sposobu odżywiania i wkrótce zmarł).
Wilki nie sš jedynymi zwierzętami o tak szlachetnych nawykach. Istniejš stare litewskie zapisy o trojgu dzieciach wychowywanych przez niedwiedzie, wiadomo także o dzieciach wychowanych przypuszczalnie przez owce i winie. W Sydney w Australii na przełomie ostatnich wieków pewna kobieta została ukarana grzywnš w wysokoci jednego funta za porzucenie dziecka w kurniku. Sšd ze zgrozš dowiedział się, że nieszczęsny dzieciak potrafił tylko naladować swych pierzastych przyjaciół i nawet spał wraz z nimi na grzędzie. W latach siedemdziesištych znaleziono w dżungli Sri Lanki chłopca- osła, napisano też ksišżkę o chłopcu- gazeli, żyjšcym na hiszpańskiej Saharze, który miał nieproporcjonalnie cienkie kostki, poruszał się podskakujšc, jak całe stado, i nigdy nie dał się złapać.
Obserwujšc dzieci znalezione pod kopcem mrówek, wielebny Singh zauważył pewne cechy przystosowania się do życia wród zwierzšt. W cišgu dnia były senne, natomiast pobudzone w nocy. Kolana, łokcie i dłonie miały pokryte grubymi modzelami od chodzenia na czworakach i nie potrafiły przyjšć postawy wyprostowanej. Były też dzikie, drapały i gryzły każdego, kto próbował wzišć je na ręce, nie pozwalały się wykšpać i patrzyły w taki sposób, jakby niewiele już pozostało w nich cech ludzkich.
Singh nigdy nie zdołał ustalić, kim były owe dzieci i w jaki sposób znalazły się w lesie wród wilków. Postanowił jednak zajšć się nimi i o ile to możliwe, wskrzesić w nich ludzkie cechy. Dziewczynki, którym nadano imiona Kamala i Amala, przeniesiono do sierocińca, który Singh prowadził w Midnapore, i umieszczono w prowizorycznej klatce do czasu rozpoczęcia reedukacji. Przebiegała ona bardzo opornie. Na poczštku dzieci- wilki jadły tylko surowe mięso, a czasem po północy wyły. Singh zanotował w swoim dzienniku: "Wycie to było osobliwe. Zaczynało się chrapliwymi dwiękami, a kończyło przenikliwym, piskliwym zawodzeniem, bardzo głonym i przecišgłym, ani ludzkim, ani zwierzęcym. Przypuszczam, że w ten sposób przywoływały swoich towarzyszy, wilki lub ich szczenięta. Słychać je było z dużej odległoci, zwłaszcza w rodku nocy, gdy wszyscy spali, a w powietrzu nie unosił się żaden dwięk z wyjštkiem skrzeczenia sów i odgłosów zwierzšt wyruszajšcych na polowanie lub do wodopoju".
Rok po znalezieniu młodsza dziewczynka, Amala, zmarła. Kamala żyła jeszcze przez osiem lat, nauczyła się poruszać w pozycji pionowej i nosić ubranie. Nauczyła się także około trzydziestu słów w języku bengali, ale nie umiała nic opowiedzieć o swoim poprzednim życiu. Jesieniš 1929 roku nabawiła się duru brzusznego. Cały czas tak troskliwie chroniono jš przed zainteresowaniem opinii publicznej i wcibstwem dziennikarzy, że ludzie słyszšcy jej historię wštpili, aby zwierzęta mogły wychować ludzkie dziecko.
Informacje o wychowanych w ten sposób dzieciach, a także o zdziczałych, które same przetrwały na bezludziu, każš nam głębiej się zastanowić nad kwestiami dotyczšcymi ludzkiej natury, inteligencji i zdolnoci zwierzšt oraz nad niepokonanš, wydawałoby się, przepaciš dzielšcš wiat zwierzęcy i ludzki. Mimo iż słyszy się głosy, że sš to przesadzone lub częciowo zmylone historie porzuconych przez rodziców dzieci autystycznych (które rzeczywicie wykazujš wiele cech typowych dla zdziczałych dzieci), fakty dowodzš, iż przynajmniej niektóre relacje należy uznać za prawdziwe. wiadczš o tym pewne rysy charakterologiczne, zgodne z antropomorficznymi. Na przykład dzieci wychowane przez zwierzęta mięsożerne sš przeważnie podejrzliwe i posępne, natomiast te, którymi opiekowali się rolinożercy, sš znacznie bardziej otwarte i łatwiej nawišzać z nimi kontakt.
Ogromne zainteresowanie, jakie wzbudzały przypadki tego rodzaju - szczególnie w XVIII i XIX wieku - stało się jednym z przyczynków do dyskusji o pochodzeniu człowieka. Jeżeli bowiem człowiek został specjalnie stworzony, aby odróżniać się od zwierzšt, dzieci chowane przez dzikie zwierzęta powinny zachować znacznie więcej cech ludzkich. Inna często powracajšca kwestia to możliwoć resocjalizacji dziecka pozbawionego przewodnictwa i uczuć istot ludzkich. Kwestia ta jest ważna szczególnie dla tych, których interesuje, w jaki sposób i kiedy uczymy się, oraz dla naukowców pragnšcych zrozumieć, co (i czy w ogóle) różni nas od zwierzšt.
Przypadek Victora, zdziczałego chłopca z Aveyron, jest z tego punktu widzenia szczególnie interesujšcy. Victor wyszedł z lasu w południowej Francji w 1800 roku, majšc dwanacie lub trzynacie lat, a przeżył na bezludziu co najmniej trzy lata. Najwyraniej sam dawał sobie radę, nic bowiem nie wiadczyło o tym, że w jego wychowaniu uczestniczyły jakie zwierzęta. Jadł przeważnie lene owoce i jarzyny, które kradł z pól przyległych do wiejskich gospodarstw. Wiedział, że jest człowiekiem. Zimš odwiedzał czasami ludzkie siedziby, gdzie dostawał surowe warzywa, które wrzucał do ognia, żeby zmiękły. Victor nie umiał mówić, wychowawcy uznali go za nieuleczalnego idiotę. Miał jednak szczęcie i trafił pod opiekę doktora Jeana harda, który powięcił pięć lat na nauczenie chłopca życia wród ludzi. Cierpiał między innymi na ataki "histerii", wywoływane prawdopodobnie nie wyładowanš seksualnociš. Doktor nauczył go też kilku słów. Rewolucyjne jak na owe czasy metody harda stały się podstawš nowoczesnej techniki nauczania dzieci głuchoniemych.
Podobny, lecz znacznie mniej znany przypadek miał miejsce w latach siedemdziesištych nad rzekš Kuano w stanie Uttar Pradesh w Indiach. W lutym 1973 roku miejscowy ksišdz zobaczył nagiego chłopca w wieku około piętnastu lat, pływajšcego i łowišcego ryby w rzece. Kiedy powiedział o dziecku ludziom w sšsiedniej wiosce Baragdava, pewna kobieta imieniem Somni wyraziła przypuszczenie, że jest to jej syn, Ramchandra, którego porwał nurt rzeki, gdy miał zaledwie rok. Wszczęto poszukiwania, ale chłopca nigdzie nie udało się znaleć. Dopiero w 1979 roku Somni zobaczyła go pišcego na polu i na podstawie charakterystycznego znamienia na plecach stwierdziła, iż na pewno jest to jej syn. Ramchandra przebudził się i uciekł, ale mieszkańcom wioski udało się go po jakim czasie schwytać. Po zbadaniu okazało się, że chłopak jest niemowš, ma okršgłš, prawie bezwłosš głowę i czarnobršzowš skórę. Żywił się surowymi rybami, żabami i jarzynami. Choć wkrótce znowu uciekł do rzeki, ludzie już go tak nie przerażali i podobnie jak Victor podchodził do wioski i zjadał miski szpinaku oraz wypijał wodę, pozostawione dla niego przez wieniaków.
W 1985 roku do Uttar Pradesh przyjechał brytyjski badacz, interesujšcy się zdziczałymi dziećmi. Dowiedział się, że Ramchandra zmarł trzy lata wczeniej w doć tajemniczych okolicznociach, po przybyciu do wioski policji z miasta Morudehafiea. Chłopom i policjantom udało się złapać chłopca, ale Ramchandra zdołał uwolnić się i uciec. Kilka godzin póniej znalazł się w sšsiedniej osadzie, gdzie nic o nim nie wiedziano. Podszedł do grupy kobiet w herbaciarni, lecz jedna tak się go wystraszyła, że wylała na chłopca garnek wrzštku. Oszalały z bólu, pobiegł z powrotem do rzeki, a jaki czas póniej wyłowiono z wody jego pokryte pęcherzami ciało ze ladami rybich ukšszeń.
Dla Adamsona była to podwójna zagadka: co sprawiło, że chłopiec wiódł taki dziwny żywot przez piętnacie lat w pobliżu rolniczej społecznoci, oraz co skłoniło wieniaków z Baragdavy do wezwania policji? Przeprowadziwszy mnóstwo rozmów, doszedł do wniosku, że Ramchandra zbliżał się do kobiet z wioski powodowany popędem seksualnym - podobnie jak to się działo dwiecie lat wczeniej w prrypadku Victora z Aveyron. Bioršc pod uwagę jego dziwny wyglšd i niemożnoć porozumiewania się, chłopiec był niemile widzianym gociem i zapewne z tego powodu szukano pomocy u policjantów.
autor: Mike Dash
tłumaczenie: Grażyna Gasparska