W poprzek dziury leżał balkonik, którego dziewięćdziesięciodwuletni inwalida używał podczas chodzenia. Upadł pod nieprawdopodobnym kštem podczas nieskutecznej walki doktora ze mierciš. Lecz tym, co najbardziej zdumiało strażaków przybyłych, aby uporzšdkować ten cały bałagan, była siła ognia, która zredukowała ciało Bentleya do stożka drobniutkiego popiołu, uformowanego na podłodze piwnicy, podczas gdy gumowe nakładki na nóżki balkonika nawet nie zostały nadtopione.
Jaki rodzaj ognia sprawił, że ciało Bentleya przemieniło się w kupkę węgli, a dom nie został naruszony? Przecież wiadomo, iż spalenie zwłok w piecach krematoryjnych wymaga utrzymania temperatury szeciuset stopni Celsjusza przez co najmniej półtorej godziny. Dlaczego stopa nie uległa spaleniu? Strażacy zebrani wokół dziury w podłodze doszli do wniosku, że musiał nastšpić samoistny zapłon.
Zjawisko to znane jest od połowy XVIII wieku, od czasu, gdy starsza pani, włoska hrabina Cornelia Bandi, została znaleziona w łóżku pewnego ranka. Po jej ciele została "kupka popiołu, dwie nietknięte ogniem nogi od kolana do stopy, nawet w pończochach. Między nimi leżała głowa, w której mózg, połowa potylicy i oba policzki były spalone na popiół. Wród szczštków znaleziono trzy nadpalone palce. Popiół miał bardzo osobliwš właciwoć: pozostawiał na ręce tłustš smrodliwš wilgoć".
W XVIII i XIX wieku uważano powszechnie, że samozapłon zdarza się wyłšcznie osobom starszym, nadużywajšcym alkoholu i że w ogóle nadmierne picie sprawia, iż człowiek może się zapalić. W wieku XX hipotezę tę odrzucono, stwierdzono bowiem, że w ten sam sposób ginš również ludzie młodzi. Nie znaleziono jednak wyjanienia dla tego zjawiska.
Badacze zajmujšcy się samoistnym zapłonem sš zgodni co do tego, iż wszystkie tragiczne wydarzenia tego typu majš pewne cechy wspólne. W prawie każdym przypadku ciało zostaje niemal w całoci spalone. Kończyny - zazwyczaj stopy, niekiedy dłonie - pozostajš nietknięte. Co dziwniejsze, koci, które pozostajš po zwykłym spaleniu, w tych przypadkach zamieniajš się w popiół. Brak charakterystycznego słodkawego odoru pieczonego ludzkiego mięsa, a cała krew z tętnic i żył wyparowuje. W rzadkich przypadkach, gdy znajduje się ciało w trakcie spalania, ogień ma charakterystycznš błękitnš barwę płomienia elektrycznego. I wreszcie płomień trawišcy ciało nie czyni wielkich szkód w otoczeniu.
To ostatnie zjawisko jest z pewnociš najbardziej zastanawiajšce. W lutym 1888 roku doktora Mackenziego Bootha wezwano do szopy na siano na ulicy Constitution w Aberdeen. Znalazł tam szczštki szećdziesięciopięcioletniego emerytowanego żołnierza. Według Bootha, "całe ciało było spalone, obie dłonie i prawa stopa spadły przez wypalonš podłogę do znajdujšcej się poniżej stajni. Rysy twarzy zachowały się w formie tłustego popiołu". Jednak ogień, który strawił ciało i przepalił deski podłogi, nie spowodował zapalenia się leżšcego tuż obok wysuszonego siana.
W sumie odnotowano około trzystu przypadków samozapłonu. Najsłynniejszy miał miejsce latem 1951 roku i spowodował mierć szećdziesięciosiedmioletniej Mary Reeser w jej mieszkaniu na Florydzie. Pokój, w którym spłonęła, nosił typowe lady samoistnego zapłonu i spalenia. Wszędzie pełno było tłustej sadzy, ale ogień nie wyrzšdził wielkich szkód w umeblowaniu. Fotel, stolik i abażur lampy spłonęły, ale plastikowe kontakty, bawełniana pociel, a nawet plik papierów pod jednš ze cian były nietknięte. Kiedy popiół i szczštki przekazano do badania patologom okazało się, że z ważšcej za życia osiemdziesišt cztery kilogramy kobiety pozostały szczštki o wadze niecałych pięciu kilogramów.

Warto zwrócić uwagę, że istnieje przekonujšce medyczne wyjanienie mierci przez samozapłon. Zjawisko to, zwane "efektem wiecy", przebiega następujšco: Gdy zapali się ubranie na człowieku, działa ono jak knot, a ogień jest podtrzymywany topišcym się ludzkim tłuszczem, stopniowo trawišc ciało aż do koci. ródłem ognia jest przeważnie upuszczona palšca się zapałka lub żarzšcy się papieros. W innych przypadkach ofiara dostaje na przykład ataku serca i pada twarzš na palenisko. Pobliskie meble, na przykład łóżko lub krzesła, wzmagajš siłę ognia.
Wiele cech samozapłonu wskazuje na "efekt wiecy". Ludziom starszym lub nietrzewym o wiele trudniej zauważyć i w porę zgasić ogień, a tusza w sensie dosłownym podsyca płomienie. Fakt, iż nogi i stopy sš odporniejsze, należy prawdopodobnie przypisać temu, że ciepło i płomienie wznoszš się.
Joe Nickell z Komisji Naukowych Badań Zjawisk Paranormalnych dowodził, iż mierć dr. Bentleya w płomieniach to typowy przykład efektu wiecy. Bentley był człowiekiem zniedołężniałym, "miał zwyczaj rzucać zapałki i strzšsać goršcy popiół z fajki na ubranie, na którym było już pełno wypalonych wczeniej dziur. W obu kieszeniach ubrania trzymał drewniane zapałki, co zwiększało prawdopodobieństwo szybszego przeistoczenia się żaru w płomień".
Nickell uważa, że starszy pan obudził się i zauważywszy ogień na ubraniu, pokutykał do łazienki, gdzie próbował go zgasić wodš- w misce sedesowej znaleziono skorupy dzbanka. Nickell tak przedstawia przebieg wypadków: "Kiedy Bentley upadł na podłogę, od płonšcego ubrania zajęło się łatwo palne linoleum. Pod nim była drewniana podłoga i belki - jakby stos pogrzebowy. Chłodne powietrze z piwnicy zadziałało jak w kominie, podsycajšc płomienie". Podobny los spotkał zapewne także Mary Reeser: "Kiedy widziano jš po raz ostatni, siedziała w wielkim fotelu ubrana w łatwo palnš nocnš koszulę i ćmiła papierosa - przedtem wzięła dwie tabletki nasenne i owiadczyła, że zamierza zażyć jeszcze dwie".
Nie ulega wštpliwoci, że przypadki samozapłonu zdarzyły się ludziom, których szczštki znaleziono w pozycji z głowš w kominku, a ich ciała były w znacznym stopniu strawione przez ogień, z wyjštkiem kończyn. Zjawisko to da się wyjanić w sposób naturalny, toteż argument, że ludzkie ciało nie może ulec całkowitemu spaleniu w zwykłym pomieszczeniu mieszkalnym, traci sens.
Mimo to trudno uznać efekt wiecy za hipotezę tłumaczšcš zagadkę w całoci. Przede wszystkim spalenie ciała na popiół trwa doć długo - od omiu do dwunastu godzin. Zatem hipoteza ta nie wyjania przypadków takich jak Mary Reeser i Johna Bentleya. Ich szczštki znaleziono wczesnym rankiem, a od czasu, kiedy widziano ich żywych po raz ostatni, nie minęło osiem godzin. Larry Arnold z Pensylwanii, który powięcił kilka lat na badania tego zjawiska, odkrył niedawno bardzo zastanawiajšcy przypadek samozapłonu. Arnold uzyskał zgodę na udział w szkoleniu strażaków dotyczšcym wykrywania podpaleń. Pod koniec kursu instruktor pokazał mu kilka interesujšcych zdjęć spalonego w całoci ciała, z którego pozostały tylko dolne częci nóg ułożonych w naturalnej pozycji. Kobieta w rednim wieku spłonęła prawie doszczętnie w czasie krótszym niż dwadziecia minut, a być może trwało to tylko szeć minut.
Odszukanie miejsca, w którym zrobiono zdjęcie, zajęło Arnoldowi osiem miesięcy. Było to małe miasteczko Drexel Hill w Pensylwanii, a zdjęcie przedstawiało nogi pięćdziesięciojednoletniej mieszkanki tej miejscowoci, Helen Conway. Całe ciało, z wyjštkiem nóg, zamieniło się pod wpływem wysokiej temperatury w kupkę tlšcego się żużlu, którš znaleziono na przypalonym fotelu. Arnold ustalił, że "lewa noga Helen była doć dobrze zachowana, choć skórę w paru miejscach pokrywały pęcherze. Tkanka podskórna górnych partii nóg uległa rozkładowi, a reszta ciała zmieniła się w poczerniałš masę zmacerowanych tkanek, praktycznie nie do rozpoznania".
Dochodzenie wykazało, że wnuczka Helen Conway podała jej papierosa, a gdy wróciła po zaledwie trzech minutach, zobaczyła kobietę w płomieniach. Po dalszych trzech minutach nadjechał wóz strażacki i ugasił ogień. W cišgu szeciu minut od zacišgnięcia się papierosem z Helen została tylko kupka żaru w nadpalonym fotelu.
Nickell zwraca uwagę na fakt, że w chwili wybuchu pożaru ofiara paliła papierosa, i twierdzi, iż niewiarygodnš prędkoć, z jakš ciało uległo spaleniu, należy tłumaczyć tym, że "ogień zaczšł tlić się pod siedzšcš kobietš i płonšł coraz intensywniej ku górze, podsycany tkankš tłuszczowš tułowia, podobnie jak to się dzieje, gdy zapali się tłuszcz na patelni". Ale Helen Conway spaliła się tak szybko, że nawet Arnold podejrzewał, iż stało się to za sprawš samozapłonu. Pisze: "Moim zdaniem, Helen spłonęła w czasie krótszym niż szeć minut wskutek jeszcze rzadszego zjawiska - samoistnej eksplozji".
Niezależnie od tego, kto ma rację - Arnold czy Nickell - trzeba znacznie więcej dowodów, żeby rozwišzać tę ponurš zagadkę.
autor: Mike Dash
tłumaczenie: Grażyna Gasparska