Zdarzajš się jednak tacy, którzy nie rozumiejš innoci.
Zima nie zaskoczyła pana Janka. Od kilku tygodni w kilkunastolitrowych kadziach w jego kuchni przygotowujš się rolinne specjały
- Trawę zbierałem jeszcze jesieniš, zresztš wcišż jeszcze sporo jej leży pod niegiem - tłumaczy Jan Szotyński. - Teraz zmieszana z błotem fermentuje w kadziach. Za kilka dni otrzymam tym sposobem pyszny gazowany napój o lekko szczypišcym, specyficznym smaku.
Zimowa dietaZ mieszkania Jana Szotyńskiego zniknęły już donice pełne zasadzonej latem trawy. Ich miejsce zajęto olbrzymie planetarium, gdzie w wietle silnych lamp kiełkuje zboże.
- W zimie trudno o naturalne wiatło - tłumaczy Pan Janek wcišż jednak eksperymentuje z nowymi potrawami. Ze swoich ulubionych rolinnych składników piecze placki, za ubiegłej jesieni w skład swojej diety włšczył także grzyby.
- Mój żołšdek jest już chyba zupełnie dziki: najbardziej smakowały mi muchomory, chociaż ich zapach nie należał do najprzyjemniejszych. W smaku te grzyby podobne sš trochę do orzechów I co ciekawe -po ich zjedzeniu przez kilka dni czułem jedynie wzmożonš sennoć - tłumaczy rozbawiony
Jego zdaniem trujšce muchomory nie sš bardziej szkodliwe niż coca-cola.
Swoje potrawy przygotowuje na kuchennym, kaflowym piecu. Jest to jeden z niewielu tradycyjnych sprzętów, jakie znajdujš się w jego mieszkaniu. Poza piecem, kilkoma szafkami i legowiskiem w jednym z pokojów wnętrze mieszkania pana Janka wypełniajš olbrzymie akwaria.
- To moje hobby od wielu lat - tłumaczy Szotyński. Chciałem wzdłuż cian mieszkania wybudować szklarnie i hodować roliny ale ich nawietlanie niosłoby za sobš zbyt duże koszty
Dziwak - zwycięzcaNietypowa dieta Jana Szotyńskiego budzi zainteresowanie w całym kraju. Kilka miesięcy temu wystšpi) on w telewizyjnym programie "Macie co chcecie" i został wybrany Osobowociš Miesišca. Nagrodš byt zestaw toreb i podróż zagraniczna.
O tym, że mnie wyróżniono wiem od znajomych. Nie oglšdam telewizji, za nikt z twórców programu do dzi nie powiadomi) mnie o wygranej. A szkoda - od dawna marzę o podróży zagranicznej - smuci się pan Janek.
Jego największym marzeniem jest wyjazd na Syberię, albo w kanadyjskš puszczę. Chciałby oczywicie skosztować tamtejszych rolin. Na razie jednak myli o przeprowadzce do Puszczy Augustowskiej.
- W tej chwili nie satysfakcjonujš mnie już lasy w najbliższej okolicy Gdańska. Nawet Bory Tucholskie przestały mi się podobać, od kiedy sš regularnie "najeżdżane" przez wszędobylskich turystów Dlatego chciałbym przenieć się w dziksze okolice, np. do Augustowa, gdzie "pod rękš" miałbym puszczę pełnš jedzenia i malowniczych krajobrazów, a jednoczenie mógłbym pozostać mieszczuchem - tłumaczy pan Janek.
Także teraz - zimš - wiele czasu spędza na wędrówkach po lenych ostępach. Oprócz namiotu i piwora na każdš wycieczkę zabiera saperkę i maszynkę do mielenia.
- Nie noszę ze sobš prowiantu. Po prostu wiem, że w każdym miejscu, do którego trafię czeka na mnie dużo smacznych rolin i ukryte pod darniš błoto -tłumaczy
Obok cywilizacjiJan Szotyński nie ukrywa, że coraz trudniej jest mu żyć w wielkim miecie.
Na myl, że do końca życia miałbym zrywać trawę z pobocza ruchliwej ulicy robi mi się przykro - mówi. - Nie chcę dłużej przebywać w miecie, gdzie styl życia, jaki wybrałem szokuje, a nawet przeraża większoć ludzi. Kto wybija mi szyby w oknach, kto inny wyzywa od najgorszych. Co- i raz częciej zdarzajš mi się też zatargi z sšsiadami. Niedawno odwiedził mnie dzielnicowy, bo jedna z sšsiadek oskarżyła mnie o zjedzenie jej kota.
autor: Michał Piotrowski
źródło: Dziennik Bałtycji