Żyd Wieczny Tułacz3 lipca 2002Szczególne miejsce w wiadomoci ludzi redniowiecza zajmowała legenda o tragarzu Poncjusza Piłata, Cartaphilusie, który stał się Żydem Wiecznym Tułaczem. Głosiła ona, że po wyroku wydanym przez Piłata, Żydzi wycišgnęli Jezusa z sali sšdowej, a gdy on przystanšł, żeby odpoczšć, Cartaphilus mocno uderzył go w plecy i zaczšł szydzić: "Id szybciej, Jezu. Szybciej! Dlaczego się ocišgasz? "Jezus odwrócił się, spojrzał na tragarza i rzekł: "Idę, a ty zaczekasz na mój powrót." (Według innej wersji legendy, Cartaphilus uderzył Jezusa, który potknšł się, dwigajšc krzyż.) Od tego dnia Cartaphilus przemierza wiat bez spoczynku, czekajšc na Dzień Sšdu Ostatecznego, żeby wreszcie zakończyć wędrówkę i umrzeć.
Legendę zapisano po raz pierwszy w księdze kronik opactwa St Albans w Anglii. Skopiował jš i rozwinšł Matthew Paris. Zapisał, że w 1228 r. w opactwie gocił pewien arcybiskup z Armenii, który opowiadał mnichom, że Cartaphilus gocił przy jego stole i często z nim rozmawiał. Ochrzczony przez Ananiasza (tego samego, który ochrzcił apostoła Pawła), przybrał imię Józefa. Podobnš opowieć o wyznaniach armeńskiego arcybiskupa zapisał także w 1242 r. Philip Mouskes, który został póniej biskupem Tournay.

W XVI w. szerzyły się liczne pogłoski i doniesienia o spotkaniach z Żydem Wiecznym Tułaczem. W 1505 r. pomagał podobno tkaczowi nazwiskiem Kokot w poszukiwaniach skarbu, ukrytego przed szećdziesięciu laty w królewskim zamku w Czechach, podczas poprzedniego pobytu wędrowca w tym kraju. Wkrótce potem rozmawiał podobno z arabskim bohaterem Fadhilahem, po zdobyciu miasta Elvan przez Arabów. Przedstawiał się wówczas jako Bassi Hadhret Issa.
Zimš 1547 r. student Paul von Eitzen, który został póniej biskupem Szlezwiku, zauważył tajemniczego podróżnika w kociele w Hamburgu. Żyd był bosy, mimo mrozu, wysoki, długowłosy i odziany w łachmany. Taki, opis podawali także inni naoczni wiadkowie. Wędrowiec z powagš słuchał kazania, wzdychał i bił się w piersi, ilekroć kapłan wymawiał imię Jezusa. Po nabożeństwie Eitzen podszedł do niego, dowiedział się, że Żyd nosi teraz imię Ahaswerusa i ze zdumieniem wysłuchał jego fascynujšcej opowieci o słynnych lodżiach, których spotykał podczas długich podróży. W innych opowieciach o spotkaniu z Żydem Wiecznym Tułaczem także podkrela się jego rozległš wiedzę historycznš i znajomoć wielu języków. Podobno wędrowiec nigdy się nie miał, nie przyjmował żadnych datków i surowo karcił tych, którzy szydzili z Boga i Jezusa.
W owym czasie w Hamburgu widziało go podobno wielu ludzi. W Niemczech ukazała się nawet popularna broszura, w której opisano jego dzieje (czyżby przejaw ówczesnego antysemityzmu?). Wiele lat póniej Gustaw Doré powięcił Żydowi , Wiecznemu Tułaczowi cykl ekspresyjnych drzeworytów.
W 1575 r. sekretarz Christopher Krause i mistrz Jacob von Holstein, posłowie na dwór hiszpański, twierdzili, że spotkali Żyda Wiecznego Tułacza w Madrycie. Pod koniec XVI wieku widywano go w Wiedniu. W 1601 r. był podobno w Krakowie i w Moskwie, w 1603 r. w Lubece, w 1604 r. w Paryżu. W 1633 r. powrócił do Hamburga, w 1640 r. odwiedził Brukselę, w 1642 r. Lipsk i Monachium w 1721 r. Na poczštku XIX w. wędrował po Skandynawii. Ostatnie doniesienie o spotkaniu z Żydem Wiecznym Tułaczem pochodzi z 1868 r., z Salt Lake City w Stanach Zjednoczonych. Jak rozumieć tę dziwnš opowieć? Najbardziej wnikliwie skomentował jš John Allan w ksišżce Mysteries: "...nie ma żadnego dowodu na jej prawdziwoć. Ponadto trzeba pamiętać, że Chrystus przebaczył mordercom, umierajšc na krzyżu. Wieczne potępienie człowieka za jeden cios byłoby więc całkowicie niezgodne z duchem nauki, którš głosił."
autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska