Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Latajšcy Holender
5 lipca 2002
Tajemnicze dzieje Latajšcego Holendra majš swój poczštek w XVII wieku, kiedy statek żeglował z Amsterdamu do Batawii (obecnie Dżakarta) na Jawie. Jego kapitanem był nieustraszony i doœwiadczony wilk morski, Holender Hendrik Van der Decken. Rejs przebiegał gładko, aż do Przylšdki Dobrej Nadziei w Afryce, gdzie rozpętał się straszliwy sztorm. Na nic się zdała walka z żywiołem i wszelkie próby dalszej żeglugi, ale Van der Decken za nic miał goršce proœby marynarzy, którzy błagali go, by zatrzymał statek. Kapitan miotał obelgi, bluŸnił Bogu i przysięgał, że dopłynie do Table Bay mimo burz.


Wtem na pokładzie ukazał się niebiański przybysz, nie wiadomo - sam Bóg czy Anioł Pański? Van der Decken jednak nie oddał mu należnej czci i w zapamiętaniu wypalił do niego z pistoletu. W odpowiedzi goœć oznajmił surowo, że kapitan i jego statek już nigdy nie zaznajš spokoju. Będš żeglować po morzach przez całš wiecznoœć, przynoszšc nieszczęœcie wszystkim, których spotkajš. Tak też się stało. Kiedy pomarli wszyscy marynarze, statek-widmo z załogš złożonš z ruchomych szkieletów nadal żeglował po morzach pod dowództwem nieœmiertelnego kapitana Van der Deckena.

Można by potraktować dzieje kapitana jako pięknš i patetycznš legendę, która zainspirowała słynnš operę Richarda Wagnera Der fliegende Höllander (1843), gdyby nie to, że wiele osób, zdrowych na umyœle, twierdzi, że widziało przeklęty statek. Najwięcej doniesień pochodzi z Przylšdki Dobrej Nadziei. W marcu 1939 r. Helene Tydell (i grupa około 60 plażowiczów) z False Bay w pobliżu Przylšdki dostrzegła Latajšcego Holendra, sunšcego wolno po morzu (w bezwietrzny dzień!). Po chwili żaglowiec znikł nagle na oczach obserwatorów. We wrzeœniu 1942 r. rodzina obserwowała go przez kwadrans z tarasu domu w Mouille Point w Cape Town. Płynšł w kierunku Table Bay, pozostawiajšc za sobš dziwnš poœwiatę.

Statek i jego kapitana widziała także, w lutym 1857 r. załoga statku Joseph Somers u brzegów wyspy Tristan da Cunha na południowym Atlantyku. Legenda głosi, że Latajšcy Holender przynosi nieszczęœcie. Wkrótce na statku Joseph Somers wybuchł pożar, w którym straciło życie wielu członków załogi.

Najsłynniejsze spotkanie z Latajšcym Holendrem także zakończyło się nieprzewidzianš tragediš. Doszło do niego 1 I lipca 1881 r. na wodach australijskich, między Melbourne i Sydney. W grupie 13 obserwatorów żaglowca był wówczas szesnastoletni ksišżę Jerzy, który wstšpił póŸniej na tron brytyjski jako Jerzy V. Służył jako aspirant na HMS Baccante. Statek-widmo jednak zobaczył z pokładu HMS Inconstant (na który go przeniesiono, kiedy Baccante miał problemy ze sterem) i opisał to spotkanie w dzienniku pokładowym okrętu Inconstant. Według księcia Latajšcy Holender lœnił dziwnym czerwonym blaskiem, a jego maszty, reje i żagle były dobrze widoczne. Przyszły król nie był pierwszym członkiem załogi, który wypatrzył statek. Marynarz, który twierdził, że jemu przypadł ten ponury zaszczyt, spadł z masztu następnego dnia i poniósł œmierć na miejscu.

Sceptycy twierdzš, że zamiast Latajšcego Holendra widywano zapewne miraże prawdziwych statków, płynšcych w oddali. Œwiadkowie jednak konsekwentnie mówiš o starym żaglowcu, który zdecydowanie różni się od współczesnych jednostek pływajšcych i bardzo przypomina siedemnastowieczne statki holenderskie pływajšce do Indii Wschodnich, takie jak Latajšcy Holender.

autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska