Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Dzikie dzieci
7 lipca 2002
O dzieciach wychowanych przez dzikie zwierzęta opowiadajš nie tylko legendy i powieœci. Obok dziejów Romulusa i Remusa oraz Mowgliego z Księgi Dżungli Rudyarda Kiplinga istnieje wiele udokumentowanych autentycznych przypadków. Najsłynniejsza historia rozpoczyna się w paŸdziernikowy wieczór 1920 r., w pobliżu wioski Midnapore we wschodnich Indiach.

Od dłuższego czasu wieœniacy lękali się dwu dziwnych "zjaw" o ludzkich kształtach, które wynurzały się z różnych jam w pobliskiej przesiece, straszšc wszystkich groteskowym wyglšdem. Wielebny Joseph Singh postanowił rozwišzać zagadkę i odnaleŸć zjawy. Wieczorem zaczaił się na drzewie i obserwował otwory jam. Nie spodziewał się zobaczyć niczego ciekawego. Chciał jednak dotrzymać słowa i uspokoić wieœniaków. Po chwili zauważył dwa dorosłe wilki, które wyszły z nor. Za nimi szła gromada szczeništ i, ku wielkiemu zaskoczeniu wielebnego, dwie straszliwe zjawy!

Kiedy się zbliżyły, kapłan zdziwił się jeszcze bardziej. Nie były to bowiem ani duchy, ani demony, lecz dwie małe dziewczynki! Żyły z wilkami w ich norze, przyjęte przez dzikie zwierzęta jako "honorowe szczenięta" i wychowane razem z własnym potomstwem. Jedna z dziewczynek miała zaledwie półtora roku, druga około siedmiu lat.

W dniu 17 paŸdziernika dziewczynki schwytano i zabrano do sierocińca. Jego personel postawił sobie za punkt honoru "nawrócenie" ich na człowieczeństwo, dziewczynki jednak tylko wyły, lub biegały na czworakach jak wilczęta. Młodsza otrzymała imię Amala, starsza - Kamala. Niestety, Amala zmarła po roku. Nie nauczyła się ani chodzić jak człowiek, ani mówić. Kamala dożyła 16 lat. Udało się nauczyć jš kilku ludzkich czynnoœci: opanowała około 30 słów, nauczyła się normalnie chodzić i stać w pozycji wyprostowanej, zasmakowała także w gotowanych potrawach. Przedtem jednak dała wyraz ludzkim uczuciom, o których nie zapomniała w wilczej jamie. Kiedy Amala zmarła, dwie łzy potoczyły się po policzkach Kamali.


Inne doniesienie o "dzikim dziecku" także pochodzi z Indii. Chłopca imieniem Shamdeo, Ramu lub Baloo (wzorem niedŸwiedzia z Księgi Dżungli) wychowała niedŸwiedzica w jamie w stanie Uttar Pradesh. W maju 1972 r. schwytał go myœliwy, który zobaczył malca przed niedŸwiedziš gawrš, zajętego zabawš z małym wilczkiem. Chłopcem zaopiekowały się zakonnice z Prem Divas, oœrodka dla bezdomnych i œmiertelnie chorych pod patronatem Matki Teresy, w Lucknow. Nazwano go Pascal. Zmarł w lutym 1985 r. na skręt kiszek. Miał wówczas 17 lat.

Z najdziwniejszym przypadkiem dziecka wychowanego przez dzikie zwierzę spotkał się sędzia indyjski na poczštku XX wieku. Kiedy pracował w prowincjach centralnych Indii, przyprowadzono do sšdu rozjuszonego czterdziestoletniego mężczynę, skutego łańcuchami. Mężczyzna ryczał i miotał się tak gwałtownie i niepowstrzymanie, że zaszokowany sędzia zapytał o jego przeszłoœć. W odpowiedzi usłyszał niezwykłš, fascynujšcš historię.

Przed wielu laty okoliczni wieœniacy zauważyli tygrysicę w dwojgiem młodych i dziwnym stworzeniem, które okazało się chłopcem! Kiedy dobrze mu się przyjrzeli, stwierdzili, że jest to pięcio- lub szeœciolatek. Schwytali go więc i zaprowadzili do wioski, gdzie przebywał w zamkniętej chacie. Jego przybrana matka jednak o nim nie zapomniała. Przez kilka nocy przychodziła do wioski i kršżyła niespokojnie wokół chaty, w której ukryto jej "młode", dopóki wieœniacy nie zastrzelili jej w trosce a własne bezpieczeństwo.

Od tej pory chłopca wychowywał przywódca wioski. Malec nabrał wreszcie cech ludzkich, ale miał wybuchowy charakter i mógł bez strachu i ryzyka przechadzać się wœród dzikich tygrysów z dżungli. Dorósł wreszcie i jako dojrzały mężczyzna trafił przed oblicze sędziego.

Jak inne historie o dzieciach wychowanych przez zwierzęta, dzieje przybranego syna tygrysicy œwiadczš o tym, że różnice między ludŸmi i czworonogami nie sš tak wyraziste, jak zwykło się sšdzić. Granice gatunków zaciera bowiem głębokie uczucie, starsze niż wszelkie podziały - miłoœć.


autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska