
Dwa portrety demona z Dover: Bill Bartlett namalował akwarelami (z lewej), a John Baxter naszkicował ołówkiem dziwne stworzenie, widziane w nocy 21 kwietnia 1977 r.
Jadšc, chłopak ujrzał w wietle reflektorów dziwne stworzenie, które wspinało się po cianie skalnej przy drodze. Jak widać na rysunku, sporzšdzonym póniej przez Billa, istota miała nieproporcjonalnie dużš głowę w kształcie arbuza, dwoje wyłupiastych oczu lnišcych pomarańczowym blaskiem, była pozbawiona ust; nosa i uszu. Była niewielka, o długich rękach i nogach zakończonych smukłymi giętkimi palcami. Nie miała włosów, ale jej skóra barwy brzoskwiniowej wydawała się szorstka. Stworzenie o wysokoci 1 metra widział tylko Bill. Jego koledzy patrzyli w zupełnie innym kierunku, nie dostrzegli więc dziwnej istoty.
Niezależnie od Billa, spotkanie z potworkiem opisał także inny naoczny wiadek. Niespełna dwie godziny póniej, piętnastoletni John Baxter wracał do domu w odległoci około 1,5 km od miejsca, w którym Bill ujrzał tajemniczš istotę. Nagle zobaczył, że co się do niego zbliża. Krzyknšł, lecz nikt nie odpowiedział. Przystanšł więc, a wtedy stworzenie zniknęło w rowie. John popędził za nim i zobaczył je wyranie z odległoci 9 metrów, wyprostowane, na dwóch nogach, z rękoma obejmujšcymi pień drzewa. Dostrzegł także płonšce oczy, wpatrujšce się w niego z gładkiej twarzy pozbawionej innych rysów. Ostrożnoć zwyciężyła jednak ciekawoć i John szybko powrócił na drogę. Kiedy dotarł do domu, niezwłocznie narysował to, co zobaczył. Sporzšdzony przez niego wizerunek odpowiada dokładnie portretowi stworzenia, namalowanemu przez Billa.
Istotę, nazwanš przez Loren Coleman "demonem z Dover", widziano raz jeszcze, około północy, 22 kwietnia. Tym razem zauważyła go Abby Brabham. Osiemnastoletni Will Taintor, który odwoził jš do domu, także dostrzegł stworzonko. Opis Abby zgadza się z opisem Billa i Johna we wszystkich szczegółach, z wyjštkiem jednego. Abby twierdzi, że z oczu stworzenia bił nie pomarańczowy, lecz zielony blask. Na tym skończyła się dziwna historia demona z Dover. Nikt więcej go nie widział i nikomu nie udało się wyjanić, kim był.
Jeli opisy sš dokładne (co istotne, wszystkie trzy relacje sš zbieżne), należy stwierdzić, że demon z Dover nie przypomina żadnego zwierzęcia, ani z Ameryki Północnej, ani z żadnego innego kontynentu. Być może jednak nie jest całkowicie nieznany. Indianie Cree ze wschodniej Kanady opowiadajš o tajemniczych karzełkach zwanych Mannegishi, które uwielbiajš płatać figle podróżnikom. Według Cree, Mannegishi majš okršgłe głowy, długie cienkie nogi i ręce o szeciu palcach. Żyjš nad wartkimi rzekami wród skał. Z wyjštkiem liczby palców, ich opis zgadza się z wizerunkiem demona z Dover.
autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska