Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


2.1. Szczštki w Coronie
8 lipca 2002
W lipcu 1947 roku podczas silnej burzy rozbił się niezwykły pojazd na ranczu J. B. Foster, na południowy wschód od Corony około siedemdziesięciu pięciu mil na północny zachód od Roswell w Nowym Meksyku. Nazajutrz wczesnym rankiem, zarzšdzajšcy ranczem William "Mac" Brazel odkrył sporo dziwnych szczštków rozrzuconych na doœć dużym obszarze. W kilka dni póŸniej pojechał do Roswell i powiadomił o znalezisku szeryfa George'a Wilcoxa. Ten z kolei skontaktował się lotniskiem wojskowym w Roswell, gdzie stacjonowała elitarna, 509. Grupa Bombowa, pierwsza na œwiecie lotnicza jednostka nosicieli broni atomowej.

Major Jesse Marcel, oficer wywiadu w jednostce, oraz kapitan Sheridan Cayitt, oficer kontrwywiadu, udali się w towarzystwie Maca Brazcla pod wskazane miejsce.

Tam odkryli sporych rozmiarów wrak. Marcel zeznał, że obszar o długoœci trzech czwartych mili i szerokoœci dwustu-trzystu stóp pokrywały ogromne iloœci niezmiernie lekkiej i mocnej substancji.

W 1979 roku Marcel powiedział dziennikarzowi Bobowi Prattowi: "ZnaleŸliœmy [...] kilka kawałków metalu, który trudno opisać. Nigdy czegoœ takiego nie widziałem. Nadal nie wiem, co to było. Przytknšłem do niektórych kawałków zapalniczkę, ale w ogóle się nie paliły. Były tam jeszcze jakieœ małe, twarde elementy, których nie można było zgišć ani rozbić, ale nie przypominały metalu. Raczej drewno. Miały różne rozmiary [...] może trzy ósme na jednš czwartš cala. Żaden nie był zbyt długi. Najdłuższy liczył około trzech stóp, ale nic nie ważył. Nie miało się nawet wrażenia, że coœ się trzyma w ręku zupełnie jakby to był kawałek drzewa balsa". Marcel powiedział też, że na niektórych elementach dostrzegł dziwne dwukolorowe, "hieroglify", a także materiał przypominajšcy pergamin, który się nie palił.

W innym wywiadzie (w 1979 roku) Marcel opisywał, jak bezskutecznie próbował złamać lub nacišć ów niezwykle lekki i cienki metal. długi na dwie, szeroki na jednš stopę: "Próbowałem to złamać, ale się nie dało. Usiłowaliœmy nawet nacinać tę substancję szesnastofuntowym młotem kowalskim, nie pozostał jednak nawet œlad. [...] Można było to lekko zginać w tę i z powrotem, nawet się marszczyło, a póŸniej wracało do poprzedniej postaci. [...] Powiedziałbym, że to był jakiœ metal o właœciwoœciach plastiku". Marcel był przekonany, że substancja ta nie pochodziła z balonu meteorologicznego lub czaszy radaru.

Teren wokół Corony został otoczony przez wojsko. Wszczęto intensywne poszukiwania resztek wraku. Baza w Roswell wydała dla prasy oficjalne oœwiadczenie, podpisane przez pułkownika Williama Blancharda, dowódcę 509. grupy bombowej. Walter Haut, w owym czasie oficer prasowy, powiedział udzielajšc mi wywiadu: "Pułkownik Blanchard zawezwał mnie do swego biura. Podał podstawowe fakty, które jego zdaniem powinny znaleŸć się w serwisach informacyjnych [...] - że mamy w posiadaniu latajšcy spodek. Zarzšdca rancza przyniósł częœci do biura szeryfa. Materiał wysłano samolotem do generała Rameya, głównodowodzšcego 8 Jednostki Sił Powietrznych".

Majorowi Marcelowi polecono załadować szczštki wraku na B-29 (jeden z kilku samolotów, które podobno transportowały materiał z lotniska wojskowego w Roswell) i przesłać do badania w bazie Wright Field (obecnie baza lotnicza Wrieht-Patterson), w Dayton, w Ohio. Podczas międzylšdowania w Fort Worth (póŸniej baza sił powietrznych Carswell), w Teksasie (dowództwo 8. Jednostki Sił Powietrznych), opiekę nad przesyłkš przejšł generał Roger Ramey. Zabronił Marcelowi i innym osobom znajdujšcym się na pokładzie samolotu rozmawiania na ten temat z reporterami.

Wydano potem drugie oœwiadczenie dla prasy, w którym stwierdzono, że były to jedynie resztki balonu meteorologicznego i przyczepionej doń blaszanej czaszy radaru. Przedmioty te okazano podczas konferencji prasowej. Tymczasem prawdziwe szczštki przybyły pod uzbrojonš strażš do Wright Field. Marcel powrócił do Roswell. Brazela wojsko trzymało z dala od dziennikarzy przez prawie tydzień, dopóki nie zebrano najdrobniejszych kawałków wraku.

Audycję informacyjnš radia Albuquerque. podajšcš opisujšca tę fantastycznš historię za prasš, przerwano, a radiostacja, ktora jš nadawała, a także inne rozgłoœnie otrzymały zakaz kontynuowania programu: "Uwaga Albuquerque.. przerwać transmisję. Powtarzam: przerwać transmisję. Kwestia bezpieczeństwa narodowego. Nie transmitować. Czekać..."

autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska