8. Czy Apollo 11 spotkał Nol-e na Księżycu?8 lipca 2002Według nieoficjalnie potwierdzonych meldunków, Neil Armstrong i Edwin "Buzz" Aldrin zobaczyli NOL-e tuż po historycznym lšdowaniu na Księżycu w kapsule Apollo 11- 21 lipca 1969 roku. Pamiętam, że podczas transmisji telewizyjnej na żywo (oglšdałem jš w Chicago) usłyszałem, jak jeden z astronautów mówił o "wietle" w pobliżu krateru lub w jego obrębie. Z Centrum Kontroli Lotów w Houston nadeszło pytanie o dalsze informacje. Potem nic już nie było słychać. W 1979 roku Maurice Chatelain, niegdy specjalista od łšcznoci w NASA, potwierdził, że Armstrong rzeczywicie meldował o spostrzeżeniu dwóch NOL-i na obrzeżu krateru. Ujawnił wówczas: "Zdarzenie to było powszechnie znane w NASA, ale aż dotšd nikt o nim nie mówił".
Ponoć radzieccy naukowcy jako pierwsi potwierdzili ten fakt. Doktor Władimir Ażaża, fizyk, profesor matematyki na Uniwersytecie Moskiewskim, powiedział. "Według naszych informacji" o spotkaniu zameldowano tuż po wylšdowaniu kapsuły. Neil Armstrong przekazał do Centrum Kontroli Lotów wiadomoć, że dwa wielkie tajemnicze obiekty obserwowały ich w pobliżu kapsuły tuż po wylšdowaniu.
Ale ten meldunek nigdy nie został podany do publicznej wiadomoci, ponieważ NASA nałożyła na niego embargo". Według innego radzieckiego uczonego" doktora Aleksandra Kazancewa, Buzz Aldrin nakręcił z wnętrza lšdownika kolorowy film przedstawiajšcy oba NOL-e. Filmował je także po wyjciu, wraz z Armstrongiem, na zewnštrz. Doktor Ażaża twierdzi, że NOL-e odleciały kilka minut po tym, jak astronauci stanęli na powierzchni Księżyca.
Maurice Chatelain potwierdził, że transmisja radiowa Apolla 11 została kilkakrotnie przerwana, żeby zataić te informacje przed wiatem. Rzecznik NASA John McLeaish zaprzeczył jakoby agencja cenzurowała przekaz radiowy z Apolla 11. Przyznał natomiast, że nastšpiło niewielkie opónienie w transmisji z powodu przetwarzania głosu przez sprzęt elektroniczny.
Warto przy okazji tego sensacyjnego owiadczenia Chatelaina przypomnieć jego ogromne dowiadczenie i zdolnoci oraz długi staż w przemyle zwišzanym z lotami kosmicznymi. Po przeniesieniu się z Francji do USA pracował jako inżynier elektronik w firmie Convair specjalizujšcej się w telekomunikacji, telemetrii i radarach. W 1959 roku przewodził grupie badajšcej zjawiska elektromagnetyzmu, pracujšcej nad unowoczenieniem systemów radarowych i telekomunikacyjnych Ryana. Wród jego jedenastu patentów był automatyczny radarowy system lšdowania, uruchamiajšcy rakietowe silniki hamujšce na okrelonej wysokoci. Zastosowano go w lotach Rangera i Surveyora na Księżyc. Póniej, już w North American Aviation, zlecono Chatelainowi zaprojektowanie i stworzenie systemu łšcznoci i przetwarzania danych w programie Apollo.
Chatelain twierdzi, że "wszystkie loty Apolla i Gemini były ledzone, z oddali i z bliska, przez kosmiczne statki pozaziemskie - latajšce spodki czy też, jeli wolicie - NOL-e. Za każdym razem astronauci informowali o tym Centrum Kontroli Lotów, które nakazywało wówczas absolutne milczenie". I dalej :
Sšdzę, że to włanie Walter Schirra na pokładzie Mercurego 6 po raz pierwszy użył kryptonimu "więty Mikołaj" na okrelenie obecnoci latajšcych spodków w pobliżu kapsuły. Jednakże opinia publiczna nie przywišzywała wielkiej wagi do jego owiadczenia. Nieco inaczej było, gdy Janmes Lovell na pokładzie kapsuły Apolla 8 wynurzył się spoza Księżyca i powiedział co, co wszyscy słyszeli : "Poinformowano nas, że więty Mikołaj naprawdę istnieje!". I chociaż miało to miejsce w Boże Narodzenie l968 roku, wielu ludzi odniosło wrażenie, że słowa te zawierajš ukryty sens...
Spytałem doktora Paula Lowmana z Centrum Lotów Kosmicznych im. Goddarda, co sšdzi o historii Apolla 11. Odparł:
Większoć komunikatów załogi Apolla była opóniona ze względu na odległoć między Ziemiš a Księżycem. Wcišż nie mogę zrozumieć ludzi, którzy twierdzš, że ukrywamy fakt obecnoci istot pozaziemskich na Księżycu. Potwierdzenie choćby tylko przez radio istnienia innego życia w kosmosie byłoby największym naukowym odkryciem wszech czasów. Nie ma w tym cienia przesady. Pomysł, że jaka cywilna agencja, na przykład NASA, działajšca na widoku publicznym, mogłaby ukrywać co takiego, jest absurdalny. Nawet gdyby chciała to zrobić, trzeba by zażšdać przysięgi dochowania tajemnicy nie tylko od kilkunastu astronautów którzy lšdowali na Księżycu, lecz również od setek inżynierów, techników i sekretarek, bezporednio zaangażowanych w misję i łšcznoć.
Jednakże sama NASA przyznaje, że nie cały przekaz rozmów między astronautami a kontrolš naziemnš jest powszechnie dostępny. John McLeaish, szef Publicznej Informacji w Centrum Lotów Załogowych (obecnie Centrum Kosmiczne im. Lyndona B. Johnsona) w Houston, tłumaczył mi w 1970 roku, że choć nie ma dzielonej częstotliwoci dla rozmów astronautów z Centrum Kontroli Lotów, to jednak rozmowy w sprawach osobistych, np. "dotyczšcych kwestii zdrowotnych", sš przełšczane na specjalny kanał:
Jeli astronauta prosi o prywatnš rozmowę lub gdy przeprowadzenie takiej rozmowy uznane zostaje za konieczne przez władze na Ziemi, transmituje się jš na tej samej częstotliwoci fal krótkich, co normalnie, lecz przez inne obwody foniczne na Ziemi; i w przeciwieństwie do innych rozmów powietrze- Ziemia ze statkami kosmicznymi - nie udostępnia ogółowi.
Pogłoski na temat misji Apolla 11 nie cichnš. W 1988 roku emerytowany major Colman VonKeviczky, badacz z Nowego Jorku, dowiedział się od współpracownika Neila Amstronga, że po pokonaniu jednej czwartej drogi do Księżyca załoga Apolla widziała i sfotografowała trzy obiekty w bliskiej odległoci od pojazdu kosmicznego. lnformator VonKeviczky'ego twierdzi jeszcze co innego, znacznie bardziej niewiarygodnego: na pokładzie tych obiektów widziano postacie obcych istot, a w chwili, gdy kapsuła Eagle podchodziła do lšdowania, trzy (a nie dwa, jak zwykle donoszono) takie obiekty znajdowały się już na powierzchni Księżyca, a obcy z nich wyszli. Armstrong podobno nie zastosował się do poleceń z Houston, żeby nie opuszczał kapsuły, za co został potem usunięty z programu lotów kosmicznych.
Znajomy, który poprzednio służył w wywiadzie brytyjskiej armii, dostarczył mi co, co może potwierdzić historię Apolla 11 . Nie mogę ujawnić nazwiska informatora ani daty i miejsca, gdzie odbyła się poniższa rozmowa, podsłuchana, a następnie potwierdzona przez tego znajomego. Wiem, że w ten sposób narażam się na zarzut fabrykowania materiału bšd też, że sam padłem ofiarš mistyfikacji. Mimo to uważam, że dialog ten należy przytoczyć.
Podczas sympozjum NASA mój znajomy zajmował pokój hotelowy sšsiadujšcy z pokojem Armstronga. Pewien profesor (nazwisko jest mi znane) odbył szczerš rozmowę z astronautš w tym włanie pokoju. Oto fragment tej rozmowy:
PROFESOR: Co naprawdę zdarzyło się po wylšdowaniu Apolla 11?
ARMSTRONG: To było niewiarygodne [...], rzecz jasna zawsze wiedzielimy, że istnieje taka możliwoć [...], faktem jest, że nas ostrzegano, żeby nie ić dalej. Wówczas nie było mowy o stacji kosmicznej lub księżycowym miecie.
PROFESOR: Co pan rozumie przez: "ostrzegano, żeby nie ić dalej"?
ARMSTRONG: Nie mogę mówić o szczegółach, z wyjštkiem tego, że ich statki znacznie przewyższały nasz pod względem wielkoci i technologii rany, ależ one były wielkie [...] I grone. [...] Nie, co do stacji kosmicznej, nie ma kwestii.
PROFESOR: Ale NASA wysyłała inne statki już po Apollu 11 ?
ARMSTRONG: Naturalnie. NASA była zdecydowana i nie chciała ryzykować paniki ma Ziemi [...] ale tak naprawdę były to tylko skoki w przestrzeń i zaraz z powrotem do domu...
Póniej, gdy mój znajomy powiedział Armstrongowi, że podsłuchał rozmowę, ten potwierdził, że historia była prawdziwa, ale odmówił podania szczegółów, z wyjštkiem tego, że za utajnieniem kryje się CIA.
A co Armstrong miał do powiedzenia oficjalnie? W odpowiedzi na mój list stwierdza tylko: "Pańskie wiarygodne ródło nie jest wiarygodne. Nie było meldunków o żadnych obiektach znalezionych lub widzianych na Księżycu przez załogę Apollo 11 lub inne załogi, poza zwykłymi, naturalnymi zjawiskami. Wszelkie obserwacje podczas każdego lotu Apolla były przekazywane jawnie".
Uzupełnienie historii Apolla 11 stanowi wstrzšsajšcy meldunek hiszpańskiego pilota José Antonia Silvy. Podczas konferencji w Victorii, w Hiszpanii, Silva miał podobno powiedzieć : "W trakcie jednego z lšdowań [nie powiedziano, którego] na Księżycu miałem okazję przebywać w stacji naziemnej [NASA] w Fresdenillas i słyszeć, jak jeden z astronautów [...] meldował o przybyciu kilku istot - lub pojazdów - które, według Amerykanów, widziano dzień wczeniej na powierzchni Księżyca".
Dyrektor stacji naziemnej wyprosił Silvę z pomieszczenia kontroli lotów i zakazał mu wspominać prasie o tym, co usłyszał.
autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska