Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


22.3. Lotnik Lawrence Warren
9 lipca 2002
Jeszcze inny funkcjonariusz służby ochrony twierdzi, że był œwiadkiem lšdowania NOL-a, mianowicie starszy szeregowy Lawrcnce Warren, który stacjonował w tym czasie w Bentwaters. Mimo że z poczštku obawiał się o życie, jako pierwszy œwiadek przekazał publicznie swoje doœwiadczenia i również jako pierwszy wymienił nazwiska innych œwiadków incydentu. Jego wersja zdarzeń różni się w pewnych ważnych szczegółach od relacji innych obserwatorów, ale w moim przekonaniu zasługuje, by jš tu przedstawić. Warren zaprowadził mnie do miejsca, gdzie w nocy z 28 na 29 grudnia zdarzył się incydent, na pole Capel Green, położone pół mili od wschodniej bramy bazy RAF-USAF w Woodbridge. Sprawiał wrażenie, że mówi prawd o swoim uczestnictwie w obserwacji.

"Najpierw ujrzałem mgłę lub mglisty, samoœwiecšcy obiekt" -powiedział opisujšc pierwsze zetknięcie. Przedtem przejechał ciężarówkš z Bentwaters do wschodniej bramy bazy w Woodbridge. Po drodze widział uciekajšce w panice jelenie. Cišgnšł:

To coœ robiło wrażenie przezroczystego i sięgało na wysokoœć około stopy. To była mgła, ale miała œrednicę pięćdziesięciu stóp. Na polu znajdowały się kamery fotografujšce to coœ. Obsługiwał je personel bazy - lecz nie ze służb ochrony - zdjęcia robili także dwaj policjanci z posterunku w Woodbridge lub Suffolk.

Z kierunku przeciwnego do latarni morskiej w Orford Ness nadleciało czerwone œwiatło. Leciało nad drzewami, zatoczyło łuk i na wysokoœci dwudziestu pięciu stóp zatrzymało się nad tym oœwietlonym miejscem na ziemi. Miało rozmiar piłki do koszykówki. "Eksplodowało" -był to bezgłoœny wybuch, ale tak jaskrawy, że zupełnie mnie oœlepił. Kiedy odzyskałem zdolnoœć widzenia, okazało się, że wielu ludzi, stojšcych przedtem wokół mnie, uciekło, a inni "zastygli" na miejscu. Wielu ludzi uciekło do lasu, niektórzy, nawet wyżsi rangš porucznicy itp. - kryli się za pniami drzew. Może to brzmi zabawnie, ale uciekli, a my pozostaliœmy na otwartej przestrzeni.

Pewnie trudno w to uwierzyć, bo i ja sam nie wierzę, ale powiadam panu, tam znajdował się trójkštny obiekt, który wyglšdał jak pryzmat. Był wielobarwny. Nie widziałem, jak lata; po prostu tam był [...]. Miał liczne podniesione płaszczyzny i wyrostki w kształcie trójkštów po obu stronach, a jeden, 7 przodu, był wklęsły: na szczycie zapaliło się czerwone œwiatło, a reszta stała się jak masa perłowa, pod spodem były œwiatła niebieskie - tak jak to opisuje dokument [Halta].

W pewnym momencie spojrzałem na zegarek. Miałem wówczas tani zegarek marki Timex. Wszystko wydawało się spowolnione, nawet głosy [...]. Podeszliœmy do tego obiektu. Rzucaliœmy na niego cień [...]. Wokół jednego brzegu tych trójkštnych wyrostków, tylko po j jednej stronie, pojawiło się œwiatło - mniej więcej stopę nad ziemiš.

Sierżant Bustinza klepnšł mnie w ramię i powiedział: "Czy pan to widzi?". A ja patrzę na to coœ jakby w półœnie, a ono zaczyna gasnšć, i teraz można zobaczyć wewnštrz jakieœ twarze. Zgasło i kula, zawierajšca coœ w œrodku, rozpadła się na trzy częœci [...]. WyraŸnie widziałem twarze - głównie oczy, bardzo duże oczy [...]. Doœć wyraŸnie było widać górne kończyny. Czasem te postacie wydawały się przezroczyste, niebieskawo złote, i wyglšdały tak, jakby miały na sobie srebrzyste ubranie [...]. Ale dłoni nie widziałem wyraŸnie...


Jednym z najbardziej spornych stwierdzeń Warrena było to, że w tym momencie przybył na miejsce zdarzenia pułkownik Gordon Williams - co potwierdził także Adrian Bustinza, ale inni œwiadkowie już nie. Jednakże Warren obstaje przy swoim. Tłumaczył, że podchodzšc do stacjonarnego obiektu Williams sprawiał wrażenie, iż próbuje się porozumieć z istotami, to znaczy - rozłożył ręce w pytajšcym geœcie. Wówczas dał się słyszeć odgłos przypominajšcy trzask pękajšcej gałęzi, a istoty te wycišgnęły ramiona jakby w geœcie obronnym, "a na ich głowach, tam gdzie znajdowały się oczy, pojawiła się ochronna przesłona, istoty zaœ stały się bardzo jasne".

Warren powiedział następnie, że sierżant Robert Ball zaczšł grupować służby ochrony według rangi gdyż "było tam dużo ludzi, co najmniej osiemdziesišt osób na jednym miejscu".

Warren zwierzył się, że doœwiadczenie to wstrzšsnęło nim psychicznie i fizycznie (to samo działo się z innymi - ktoœ popełnił nawet samobójstwo), miał uszkodzonš siatkówkę oczu, a w niecałe szeœć godzin póŸniej osiwiał. Ujawnił też, że podczas odprawy, już po incydencie, pokazano mu oraz innym funkcjonariuszom ochrony piętnastominutowy film o NOL-ach, nakręcony przez służby wojskowe USA podczas drugiej wojny œwiatowej, wojen koreańskiej i wietnamskiej, a także kilka filmów nakręconych przez astronautów w trakcie misji Apolla (między innymi nieznane obiekty na Księżycu). Celem pokazu było przekonanie obecnych, jak wielkie znaczenie majš kwestie bezpieczeństwa w wypadku pojawienia się NOL-i.

W 1994 roku, kiedy Warren wystšpił o nowy paszport, poinformowano go, że stary, wysłany pocztš, dotarł "zniekształcony czy raczej uszkodzony" i jako taki "stracił ważnoœć". Potem dowiedział się w amerykańskim Departamencie Stanu, że prawdziwš przyczynš skonfiskowania starego paszportu było naruszenie przez właœciciela Ustawy o bezpieczeństwie narodowym (1947), ponieważ publicznie wypowiadał się na "istotne tematy dotyczšce obronnoœci". Najprawdopodobniej chodzi tu o fakt, iż Warren kilkakrotnie publicznie mówił o taktycznej broni jšdrowej, pierwotnie magazynowanej w bazie RAF-u w Bentwaters (która w owym czasie według Warrena była dla NATO największym składowiskiem tej broni). Przez wiele miesięcy w komputerach Departamentu Stanu brak było jakichkolwiek danych Warrena; po prostu nie istniał. Dopiero po roku udało mu się uzyskać nowy paszport, a i to dzięki pomocy prokuratora generalnego USA, Ramseya Ciarka.

Cała opowieœć Warrena zawiera znacznie więcej wštków (to samo dotyczy incydentu w Rendlesham Forest), wszystko zaœ zostało opisane szczegółowo w ksišżce, którš wydał wespół z Peterem Robbinsem.

autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska