22.4. Sierżant Adrian Bustinza9 lipca 2002Sierżant Adrian Bustinza ze służby ochrony, pełnišcy w tym czasie funkcję rozprowadzajšcego warty eskadry "C" w Woodbridge, w 1984 roku przekazał swojš wersy zdarzeń amerykańskim badaczom, Rayowi Boeche'owi i Scottowi Colbornowi, a Boechc udostępnił mi kopię zarejestrowanego wywiadu.
Boeche rozpoczšł od przeczytania Bustinzie notatki pułkownika Halta, pytajšc, czy jest ona cisła. Bustinza potwierdził: "To prawda, ponieważ bardzo wyranie słyszałem zwierzęta, bo sam między nie wpadłem [...]. Próbowalimy zapomnieć o wszystkim i żartowalimy sobie z tych zwierzšt [...], ale cieszyłem się, że się na nic natknšłem!". Potem cišgnšł:
Znajdowalimy się w strefie chronionej, ja byłem w drodze do bazy RAFu w Woodbridge [około] północy [data nie podana]. Kiedy tam przebywalimy, jeden z moich patroli dostrzegł jaki obiekt- nie opisał go, powiedział tylko, że to wyglšda jak ogień w lesie. i Powiadomiłem mojego dowódcę warty, którym był porucznik Englund, a on z kolei powiadomił oficera dyżurnego, pułkownika Halta, który powiedział porucznikowi Englundowi, że trzeba zbadać sytuację. Kontynuowalimy więc badanie sytuacji: ja, porucznik Englund i sierżant Ball.
Pamiętam dokładnie, że jak tam przyszlimy, [pułkownik Halt] wskazał tych, których- chciał ze sobš zabrać. Wrócilimy więc do bazy w Bentwaters i wzięlimy dwa reflektory szeroko strumieniowe, kazalimy napełnić ich zbiorniki paliwem i potem zabralimy ze sobš, żeby sprawdzić, czy można owietlić teren i zobaczyć, czy tam co jest. Wtedy co się zaczęło dziać z reflektorami. Kiedy doszlimy do punktu A- gdzie widziano obiekt- mielimy trudnoci z zapaleniem reflektorów. Nasza ciężarówka także nie chciała ruszyć. Wyglšdało to tak, jakby w obu reflektorach cała energia została wyczerpana...
Zaczęlimy przeszukiwanie [...]. Jeden z patrolu powiedział, że zauważył obiekt jakby siedzšcy na ziemi. Szukalimy dalej i wreszcie znalelimy jakby trójnóg [...], nogi wkopano w ziemie w trzech różnych miejscach [...]. Obiekt był chyba ciężki. Sprawdzili odczyt radioaktywnoci w dziurach i- o ile pamiętam- było promieniowanie. Potem szlimy przez las i znowu natrafilimy na wiatła. Wtedy po raz pierwszy zobaczyłem ten obiekt...
Ja, sierżant Ball i chyba jeszcze jeden oficer zaczęlimy przeszukiwać teren, próbujšc ić za obiektem. A on przesuwał się między drzewami. I w trakcie przeszukiwania natrafilimy na żółtš mgła jakie dwie lub trzy stopy nad ziemiš. To było jak rosa, ale żółte [...], niczego takiego przedtem nie widziałem [...]. Nie zwracalimy na to uwagi. Interesował nas [inny] obiekt [...]. chcielimy go znów namierzyć...
Znowu zobaczylimy ten obiekt- Unosił się nisko, podnosił sil i opuszczał na wysokoci od dziesięciu do dwudziestu stóp, w górę i w dół, i znowu w górę. Na wierzchołku było czerwone wiatło, a na dole kilka niebieskich, ale było też wiatło jakby rozszczepione [...], jakby tęczowe wiatło na czubku i kilka innych kolorowych wiateł [...]. To było ogromne. Nawet się dziwiłem, że mogło się zmiecić w przecince - było olbrzymie, naprawdę, bez przesady. Miało okršgły kształt; nie jak talerz, ale było grubsze w rodku niż, na brzegu.
Bustinzie i innym wiadkom polecono otoczyć obiekt, zachowujšc między sobš piętnastostopowe odstępy. Obserwowali go pół godziny, kiedy nagle odleciał. Bustinza kontynuuje: "Odleciał w mgnieniu oka, zupełnie jakby zniknšł. Kiedy odleciał, uderzyła nas fala zimnego powietrza, która trwała pięć lub dziesięć sekund [...]. To było przerażajšce [...]. W pierwszej chwili zupełnie zdrętwiałem: całe życic przesunęło mi się przed oczami".
Bustinza ani nie potwierdza, ani nie dementuje informacji o rzekomej obecnoci obcych istot. Przyznaje natomiast, że w pewnym momencie przybył na miejsce pułkownik Gordon Williams (czego nie zauważyło kilku innych wiadków). Potwierdza też, że zdjęcia i filmy kręcił zarówno personel amerykański, jak i brytyjski:
Było też tam dwóch policjantów angielskich [...]. Pułkownik Halt podszedł do mnie i do Larry'ego [Warrena] [...]. Czy to był Lary? Próbuję sobie przypomnieć, nie jestem pewien imienia tego drugiego faceta. [Halt] kazał nam podejć do ludzi, którzy wtedy stali na trawie [...] mieli bardzo nowoczesne kamery, znane w Wielkiej Brytanii [...]. [HaIt] kazał nam skonfiskować Brytyjczykom materiały. No to zabralimy film i oddalimy pułkownikowi Haltowi, a on włożył go do plastikowej teczki i powiedział, że tym zajmie się na wyższym szczeblu, w dowództwie. Nie powiedział dokładnie, na jakim szczeblu ani gdzie. Sšdzę, że przekazano film do działa fotografii w bazie. To mógłby być także wywiad.
Twierdzenie, że na miejscu obecna była brytyjska policja, zostało zdementowane, ale Chuck de Caro z Telewizyjnej Sieci Kablowej (CNN) widział na posterunku policji w Woodbridge notatnik pewnego policjanta, z zapiskiem, że nocš z 25 na 26 grudnia szeregowy Armald z biura żandarmerii bazy w Woodbridge wezwał policję w sprawie "wiateł w lesie". Rankiem 26 grudnia policja najwyraniej powróciła na miejsce, gdzie personel bazy pokazał jej "lady lšdowania" i poinformował, że włanie w tym miejscu obiekt wylšdował. W 1994 roku pułkownik Halt także potwierdził, że wezwano policję, ale że policjanci nie dojechali z powodu innego incydentu. Ponownie wezwani, dokonali pobieżnego przeglšdu miejsca lšdowania, mówišc, iż lady mogły pozostawić "kury lub króliki".
Adrian Bustinza twierdzi, że dwóch amerykańskich oficerów z biura żandarmerii robiło zdjęcia, ale nie pamięta ich nazwisk. Owiadczenie to poparł Ray Boeche, któremu wysoko postawiony urzędnik archiwum USAF w Pentagonie powiedział w marcu 1985 roku, że robiono zdjęcia "i że niektóre, choć nic wszystkie, były niewyrane. Jednakże w naszych rejestrach nie ma ladu istnienia jakichkolwiek zdjęć". Ponadto pułkownik Halt potwierdził w rozmowie z Boechem, że nakręcono film, który natychmiast przewieziono do dowództwa USAF w Europie, majšcego siedzibę w bazie sił powietrznych w Ramstein w Niemczech.
autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska