Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


22.6. Taœma Halta
9 lipca 2002
Pomimo zapewnień, jakoby Ministerstwo Obrony nic nie wiedziało o nagraniu pułkownika Halta, pułkownik Sam Morgan, były dowódca bazy w Woodbridge, udostępnił w 1984 roku prawnikowi i badaczowi NOL-i kopię tej taœmy. Opisane sš na niej wydarzenia, jakie miały miejsce w nocy z 29 na 30 grudnia, kiedy Halt i inni badali rejon lšdowania oraz przeprowadzali pomiary promieniowania.

Czas nagrania na taœmie magnetofonowej wynosi prawie osiemdziesišt minut, choć z cytowanych wypowiedzi wynika, że incydent trwał ponad dwie godziny. Pominšłem pierwszš częœć taœmy, z zapisem rozmów o pomiarach promieniowania. Można tam rozpoznać kilka głosów, m. in. porucznika Bruce'a Englunda, wspomnianego już przez sierżanta Bustinzę majora Malcolma Zicklera, odpowiedzialnego za bezpieczeństwo bazy, i sierżanta Nevcllsa, podoficera przydzielonego do nagłych akcji na wypadek katastrof, który - według pułkownika Morgana - obsługiwał licznik Geigera.

Transkrypcji dokonali dziennikarze naukowi, Ian Ridptah i Harry Harris, za którymi cytuję poniższy fragment zapisu:

GŁOS: ... 1.48. Słyszymy bardzo dziwne głosy zwierzšt z obory na pobliskiej farmie. Sš bardzo, bardzo niespokojne, strasznie hałasujš... Czy widziałeœ œwiatło? (zniekształcenie). Zwalnia. Gdzie?

GŁOS: Dokładnie w tej pozycji. Tam, na wprost, między drzewami- znowu tam jest. Proszę spojrzeć- na linii mojego reflektora, sir. To jest tam.

HALT: Ja też widzę. Co to takiego?

GŁOS: Nie wiemy, sir.

HALT: To jest dziwne, małe czerwone œwiatło. Wyglšda, jakby ćwierć czy pół mili stšd, może dalej. Teraz się rozłšczę. Œwiatło zniknęło. Znajdowało się około 120 stopni od naszej bazy. Czy znowu się pojawiło?

GŁOS: Tak, sir.

GŁOS: Dobrze, zgaœmy teraz latarki. Wrócimy na skraj przecinki, skšd będziemy lepiej widzieli. Zobacz, czy nic da się tego uchwycić na noktowizorze. Œwiatło wcišż tam jest, a zwierzęta na farmie już się uspokoiły. Kierujemy się teraz 110, 120 stopni od bazy przez przecinkę, stale mamy odczyt na liczniku. Jesteœmy jakieœ sto pięćdziesišt, dwieœcie jardów od bazy. Wszędzie panuje martwy spokój. Nie mam wštpliwoœci, przed nami jest jakiœ rodzaj dziwnego czerwonego œwiatła.

GŁOS: Sir, ono jest żółte.

HALT: Rzeczywiœcie, widziałem też żółty odcień. Niesamowite. Zdaje się, że ono się trochę porusza w tym kierunku. Jest jaœniejsze niż przedtem. Ono się zbliża. Z całš pewnoœciš tu idzie! Kawałki się rozpadajš. Nie ma wštpliwoœci! To niesamowite!

GŁOS: Dwa œwiatła! Jedno na prawo, drugie na lewo!

HALT: Zgaœcie latarki. Tu jest coœ bardzo, bardzo dziwnego. Nie zdejmujcie słuchawek; sprawdŸcie, czy ma jakieœ... Kawałki znowu odpadajš!

GŁOS: Przesunęło się na prawo.

GŁOS: Tak!... Dziwne!... PodejdŸmy do skraju lasu, tam... W porzšdku, widzimy to coœ. Znajdujemy się prawdopodobnie w odległoœci dwustu lub trzystu jardów. Wyglšda jak migajšce oko. Porusza się z boku na bok. A jak spojrzeć przez noktowizor, to wyglšda jakby w œrodku było puste, ciemny œrodek, jak Ÿrenica oka, które patrzy na ciebie i mnoga. A w noktowizorze œwieci tak jasno, że pali oczy [...]. Przeszliœmy obok domu farmera na następne pole i widzimy aż pię㠜wiateł o podobnym kształcie, ale teraz sš nieruchome, nie pulsujš czerwono. Przeszliœmy przez przełęcz, a co na liczniku? Mamy trzy wyraŸne tyknięcia licznika i widzimy dziwne œwiatła na niebie.

HALT: 2.44. Znajdujemy się w dalszej częœci drugiego pola i prowadzimy obserwację ponownie około 110 stopni. Wydaje się, że [œwiatło] odleciało w kierunku brzegu. Jest tuż nad horyzontem. Trochę się porusza i błyska od czasu do czasu. Jest stabilne lub czerwone. Po negatywnym odczycie w œrodku pola teraz odbieramy niewielki odczyt- cztery lub pięć tyknięć.

HALT: 3.05. Widzimy dziwne błyski [...], sš rzadkie, ale to musi być jakieœ zjawisko. 3.05. Około 10 stopni nad horyzontem, dokładnie na północ, mamy dwa dziwne obiekty [...] w kształcie półksiężyca, tańczš, majš kolorowe œwiatła. To... chyba... jakieœ pięć do dziesięciu mil dalej. Może mniej. Półksiężyce przemieniajš się teraz w pełne koła, jakby to była elipsa lub coœ w tym rodzaju, przez minutę lub dwie. [...] 3.15. Mamy teraz obiekt dokładnie na południe, 10 stopni nad horyzontem. A te na północy przesuwajš się. Jeden się od nas oddala.

GŁOS: Szybko się oddala!

GŁOS: Ten na prawo także odlatuje!

GŁOS: Oba kierujš się na północ. W porzšdku, teraz idzie ten z południa; zbliża się do nas. Widzimy teraz jakby promień spadajšcy na ziemię. To nierzeczywiste!

HALT: 3.30. Obiekty sš nadal na niebie, choć ten na południu zdaje się tracić wysokoœć. Zawracamy i idziemy w kierunku farmy. Obiekt na południu nadal wysyła promień na ziemię.

HALT: 4.00 Jeden z obiektów nadal unosi się nad bazš w Woodbridge, 5 do 10 stopni nad horyzontem. Nadal porusza się nierówno, a œwiatło i promień takie same jak wczeœniej...


Czy ta taœma jest sfałszowana? Dziennikarz John Grant odnalazł pułkownika Morgana w dowództwie Dywizjonu Kosmicznego w bazie sił powietrznych w Peterson, stan Kolorado, i przez telefon zadał mu to pytanie. Morgan odrzekł: "Nie sšdzę, aby to była mistyfikacja". Następnie dodał:

Myœlę, że ci ludzie rzeczywiœcie byli tam tej nocy i zobaczyli coœ, co ich wystraszyło. Słychać ich nerwowš rozmowę i wzmianki o przerażajšcych, dziwnych œwiatłach. Opierajšc się na dostępnych œwiadectwach, mogę tylko powiedzieć, że ci chłopcy dostrzegli coœ, czego nie da się wytłumaczyć. Jestem przekonany, że nie wymyœlili tego scenariusza i potem go nie odgrywali.

autor: Timothy Good
tłumaczenie: Grażyna Gasparska