30. Spotkanie japońskiego boeinga 747 z UFO15 lipca 200217 listopada 1986 roku po międzylšdowaniu na Islandii Boeing 747, należšcy do japońskich linii lotniczych i pilotowany przez kapitana Kenju Terauchi, wzbija się w niebo bioršc kurs na Anchorage na Alasce. Towarowa maszyna odbywa rejs nr JL 1628 z Paryża do Tokio z ładunkiem wina beaujolais na pokładzie. Kapitan, majšcy 49 lat, jest spokojnym, solidnym pilotem, który w czasie 19-letniej służby przemierzył kilka milionów kilometrów w powietrzu.
Jest pełnia księżyca, widocznoć doskonała i mimo niewielkich turbulencji lot przebiega bezproblemowo. Po przeleceniu nad polarnym rejonem Kanady kapitan Terauchi skręca w południowo-zachodni korytarz. Jest godzina 16.25 czasu alaskiego. W połowie listopada w tym rejonie Ziemi przez całš dobę panujš ciemnoci. Słońce pojawi się ponownie dopiero w marcu. Kiedy kapitan Terauchi podaje swoje położenie stacji naziemnej w Edmonton, otrzymuje polecenie wywołania Anchorage.
17.05. Stacja naziemna w Edmonton rejestruje JL 1628 na ekranie radaru i wyznacza Terauchiemu nowš trasę. Samolot skręca w lewo. W tym momencie pojawiajš się przed nim niespodziewanie dwa niezidentyfikowane wiatła. Załoga JL 1628 przypuszcza, że to samoloty. Japońska maszyna leci dalej nowym kursem na pułapie 10 600 metrów z prędkociš 900 kilometrów na godzinę. Wprawdzie kapitan Terauchi i jego załoga widzš, że wiatła poruszajš się w tym samym kierunku i z tš samš prędkociš co oni, ale nie przywišzujš do tego większej wagi sšdzšc, że to wojskowe odrzutowce. Zaczynajš się dziwić dopiero wtedy, gdy wiatła przez długi czas nie zmieniajš swojej pozycji.
Pierwszy oficer Tameto wywołuje teraz przez radio Anchorage Center:
- Tu Japan Air 1628, czy poza nami leci co jeszcze? - Nie - brzmi odpowied.
- Jakš milę przed nami lecš dwa obiekty - zgłasza Tameto.
- Czy możecie zidentyfikować typ samolotu? To maszyna wojskowa czy cywilna? - pyta Anchorage.
- Samolotu nie da się zidentyfikować, ale widzimy wiatła pozycyjne.
Załoga boeinga zastanawia się, czy to może jakie dowiadczenia z laserami, co wyjaniałoby szybkoć, z jakš poruszajš się wiatła, które wyglšdajš chwilami tak, jakby się ze sobš bawiły. Sposób ich zachowania w żadnym razie nie przypomina jednak tego, jak latajš samoloty. Ponieważ znajdujš się w dostatecznie dużej odległoci i nie stanowiš zagrożenia, kapitan Terauchi utrzymuje stały kurs.
"A może to UFO?" - przebiega mu nagle przez głowę. Jednoczenie chwyta aparat fotograficzny, by wykonać kilka zdjęć, na podstawie których można będzie potem ewentualnie dokładńiej zidentyfikować obiekty. Ale automatyczne ustawienie ostroci aparatu zawodzi. Terauchi odkłada aparat, ponieważ samolot zaczyna nagle wibrować.
Obydwa niezidentyfikowane obiekty latajšce zatrzymujš się raptownie i zalewajš transportowego boeinga jasnym wiatłem. Ludzie wewnštrz samolotu czujš jego ciepło. Kiedy wiatło przygasa, wyranie widzš lecšce 150-300 metrów nad boeingiem obiekty.
Terauchi i jego załoga nieruchomiejš ze zdumienia. Dopiero kiedy obiekty się oddalajš, kapitan informuje Anchorage o incydencie.
Gdy radary Anchorage Center złapały UFO, natychmiast powiadomiono obronę powietrznš, ale tam też już widziano obiekty na radarach. Jednoczenie obrona powietrzna potwierdza, że w tym obszarze nie ma żadnych wojskowych maszyn.
- Sprawdcie raz jeszcze, czy nie może chodzić o jakie inne obiekty wojskowe! - domaga się Anchorage.
- To niezidentyfikowany obiekt latajšcy... - nadchodzi po chwili wahania odpowied. - Stracilimy kontakt.
Nagle za japońskim boeingiem pojawia się gigantyczny statek kosmiczny wielkoci lotniskowca, przypominajšcy swym kształtem orzech.
- To... to... bardzo... bardzo wielki obiekt latajšcy! -melduje przez radio JL 1628.
Przestraszona załoga Boeinga prosi o pozwolenie na zmianę kursu i natychmiast po otrzymaniu zgody kapitan Terauchi skręca w lewo. Jego nadzieja, że w ten sposób "zgubi" gigantyczny statek kosmiczny, okazuje się płonna, ponieważ jedno spojrzenie na zewnštrz przekonuje go, że obiekt niezmiennie podšża za samolotem. W panice Terauchi prosi o zezwolenie na zejcie na niższy pułap i natychmiast je otrzymuje.
- Zaczynamy manewr schodzenia - melduje JL 1628 do Anchorage.
- Czy nadal widzicie co w powietrzu? - pyta Anchorage.
- Tak jest, nadal... to co... podchodzi z prawej strony.
- Zrozumiałem! - potwierdza Anchorage.
Kiedy iloć paliwa spada do 3800 funtów, co wyklucza dalsze kršżenie w powietrzu, Terauchi prosi o zezwolenie na wzięcie bezporedniego kursu na lotnisko Talkeetna w Anchorage.
- Zezwalam na kurs bezporedni na Talkeetna dla JL 1628 - potwierdza Anchorage. - Informujcie na bieżšco, co się dzieje!
- Obiekt nadal na tej samej pozycji! - brzmi odpowied.
W czasie rozmowy przez radio załoga Boeinga z niepokojem przyglšda się UFO lecšcemu w stałej odległoci za nimi.
- Wykonajcie zwrot o 180 stopni i poinformujcie o reakcji obiektu! - poleca Anchorage.
W tym czasie obrona powietrzna potwierdza, że w powietrzu nie znajdujš się żadne wojskowe maszyny, i pyta, czy JL 1628 nadal widzi w pobliżu obcy obiekt latajšcy. Anchorage potakuje.
Prawie w tym samym momencie inna stacja radarowa systemu obrony powietrznej łapie na radarze echo obiektu.
- Czy nadal leci za Boeingiem? - pyta Anchorage.
- Wyglšda na to, że tak - odpowiada stacja radarowa obrony powietrznej.
W tym czasie wszystkie okoliczne stacje radarowe, tak cywilne jak i wojskowe, majš UFO na swoich ekranach.
- Czy wysłać myliwce przechwytujšce? - pyta obrona powietrzna kapitana Terauchiego.
- Nie, nie - broni się JL 1628.
Kapitan Terauchi pamięta, że kiedy wskutek interwencji amerykańskiego myliwca w czasie podobnego incydentu doszło do tragedii.
UFO leci za japońskim Boeingiem przez 50 minut, by potem zniknšć równie nagle, jak się pojawiło.
O 18.25 JL 1628 lšduje bez przeszkód na lotnisku w Anchorage.
- Cieszę się, że nic się nie stało - mówi kapitan Terauchi na konferencji prasowej. - Moi koledzy majš żony, majš dzieci i sš jeszcze młodzi.
Szef obrony powietrznej FFA powołał specjalny sztab kryzysowy. Okazało się, że kontrolerzy lotów nie bardzo wiedzieli, jak zareagować. W końcu ani nie było żadnego niebezpieczeństwa, ani też złamania jakich przepisów. Wszystko było po prostu niesamowite.
Dla kapitana Terauchiego nie ulega wštpliwoci, że było to spotkanie z pozaziemskim statkiem kosmicznym.
autor: Johannes von Buttlar
tłumaczenie: Ryszard Turczyn