Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Hinduski trik z linš
13 czerwca 2002
Wiele farby drukarskiej zużyto na zachodzie i wschodzie, rozpisujšc się na temat legendarnej "hinduskiej sztuki z linš". Niektórzy twierdzš, że jest to największa sztuka iluzjonistyczna wszechczasów, inni zaprzeczajš, by w ogóle była możliwa do wykonania.

Historia i opisy tej słynnej sztuki różniš się pod względem szczegółów, ale w ogólnym zarysie sš do siebie podobne. Will Goldston, założyciel Londyńskiego Klubu Iluzjonistów, przedstawił taki jej opis:

"Iluzjonista siedzi ze skrzyżowanymi nogami na otwartej przestrzeni. Rzuca do góry jeden koniec leżšcej w zwoju liny i kawałek ten o długoœci czterech i pół, a czasami siedmiu metrów staje się sztywny jak słup. Mały chłopiec wspina się po linie i balansuje na jej końcu. Na hasło iluzjonisty znika, a póŸniej zostaje znaleziony w koszu albo pojawia się nagle w tłumie, przybiegajšc z jakiegoœ odległego miejsca. Następnie iluzjonista daje znak i lina, zwijajšc się, opada z powrotem na ziemię".

Czy sztuka ta jest fikcjš? Czy w ogóle istniejš naoczni œwiadkowie potwierdzajšcy jej wykonanie?

Historia podaje, że przed ponad tysišcem lat o sztuce tej powszechnie mówiono w Indiach. Pewien doktor filozofii przytoczył jš w 17 sutrze swojego dzieła Vedanta sutras.

Z tomu pt. Osobliwoœci miast i dziwy podróży słynnego arabskiego podróżnika Ibn Battuty , który w pierwszej połowie XIV wieku podróżował po Wschodzie, pochodzi poniższa relacja:

"... jeden z magów chana wzišł do ręki drewnianš kulę, z wydršżonymi głębokimi, podłużnymi otworami, przez które przecišgnięty był sznur. Rzucił jš do góry, aż zniknęła z pola widzenia, czego sam był œwiadkiem, zaœ sznur pozostał mu w ręce. Rozkazał wówczas jednemu ze swych uczniów chwycić ów sznur i wspišć się po nim, co ten zrobił i zniknšł z oczu patrzšcych. Nauczyciel zawołał go trzy razy, ale nie było odpowiedzi. Wzišł wówczas nóż i najwyraŸniej rozgniewany , złapał sznur po którym wspišł się, również znikajšc. Po chwili zrzucił na ziemię odciętš rękę chłopca, potem jego stopę, póŸniej drugš rękę, drugš stopę, a w końcu tułów i głowę. Potem sam zszedł na dół, z trudem łapišc oddech, zaœ jego ubranie poplamione było krwiš. Na koniec mag poskładał poszczególne częœci ciała chłopca, po czym podeptał je i młodzieniec powstał z ziemi cały i zdrowy..."

W czasopiœmie iluzjonistów "Magic Wand" S.W. Clarke pisze o znalezieniu szesnastowiecznej wzmianki o tej sztuce. W Magdeburgu iluzjonista magik rzucił sznur wysoko w powietrze, a mały konik wspišł się po nim do góry. On sam chwycił konika za ogon i poszedł w jego œlady...


Na przełomie lat 1895-1896 Gulam Mohammad, adwokat z Rajkot, widział wykonanie tej sztuki w Bombaju, w hotelu "Great Western". W jego relacji lina i sznur z poprzednich opisów zmieniły się w nić - poza tym sam opis sztuki niewiele się różni. Mohamrnad stwierdza, że widział jej wykonanie przed grupš prawie dwustu osób, z których większoœć znał osobiœcie.

Istnieje jeszcze wiele innych relacji naocznych œwiadków wykonania hinduskiej sztuki z linš. Wydaje się więc całkiem pewne, że była ona faktycznie wykonywana, z czego wynika, że jest możliwa. Tajemnicš pozostaje tylko sposób działania maga.

Horace Goldgin, przewodniczšcy Londyńskiego Klubu Iluzjonistów, zapewnił, że nie tylko widział wykonanie sztuki, ale także sam nauczył się jej. W jednej ze swych broszur przyznaje szczerze, że jest "jedynym białym człowiekiem, który odkrył tę tajemnicę", po czym dodaje, że " numer znany na całym œwiecie jako hinduska sztuka z linš, nazwany tak z uwagi na swoje przypuszczalne hinduskie pochodzenie, jest jednš z najstarszych sztuczek, znanych profesjonalnym iluzjonistom".

W "Daily Sketch" z 21 paŸdziernika 1936 roku podano: "Hinduska sztuka z linš nareszcie wykonana. Opisywana sceptycznym angielskim słuchaczom przez niezliczonych emerytowanych Anglików urodzonych w Indiach, została w końcu wykonana w Anglii przez Horacego Goldina. Przyjšł on wyzwanie Klubu Iluzjonistów które złożyło obietnicę wypłacenia 500 funtów każdemu, kto wykonujšc jš udowodni, że jest ona w ogóle wykonalna. Na górze liny znajdował się mały hinduski chłopiec. Kiedy H. Goldin uderzył w gong, chłopiec zniknšł".

William Banker, Anglik z "Apollo Circus'", opracował własny sposób wykonania hinduskiej sztuki z linš. Jego iluzjonista wykonywał jš zawsze póŸnym popołudniem na otwartej przestrzeni, pomiędzy dwoma budynkami. Rakiety wystrzelone w powietrze zapowiadały widowisko, Dym z owych rakiet utrzymywał się nad prawie niedostrzegalnš, naprężonš niciš, przecišgniętš między budynkami.

Iluzjonista pana Bankera kilka razy podrzucał linę wysoko do góry, mamroczšc przy tym magiczne zaklęcia. Za trzecim razem lina wyprostowała się i sztywno utrzymywała w powietrzu. Publicznoœć nie zdawała sobie sprawy, że trzy małe haczyki, ukryte na jej końcu, zaczepiły się o nić. Po naprężonej linie wspinało się dziecko ( będšce znakomitym specjalistš w chodzeniu po linie), Następnie, gdy iluzjonista jakimœ głupstwem zabawiał publicznoœć dla odwrócenia jej uwagi, dziecko odczepiało linę , rzucało jš na ziemię, a samo drobnymi kroczkami przechodziło wœród dymu i zapadajšcego zmierzchu do jednego z budynków. Kilku pomocników wsadzało dziecko do dużego kosza, schodziło na parter budynku i niosšc kosz, mieszało sie z tłumem, Iluzjonista zauważał kosz pozostawiony przez pomocników. Tłum rozstępował się. Iluzjonista przekłuwał kosz przez œrodek (chłopiec tymczasem już ułożył się na dnie kosza, zwijajšc się tak że œrodek pozostawał pusty). Magik zdejmował następnie pokrywę i już! Chłopiec, który zniknšł, znów się pojawiał.

Sztukę tę łatwiej jest wykonać na scenie l trudniej na wolnym powietrzu. Wydaje się, że możemy już jednak wyjaœnić tajemnicę, w jaki sposób hinduscy uliczni magicy wykonywali jš setki lat temu.

Jeœli weŸmiemy pod uwagę czas, miejsce i położenie pierwszych wykonawców, okaże się, że sztuczka była wykonywana przeważnie na pagórkowatym, a nie na płaskim terenie. Wykonujšcy jš fakirzy ubrani byli w długie, układajšce się w fałdy szaty o nazwie loogi i askans. Chłopiec miał na sobie tylko przepaskę na biodrach i podkoszulek, zwany fatua. Bardzo starannie wybierali oni miejsce do wykonania sztuki: między dwoma wzgórkami lub innymi wzniesieniami. Całš tajemnicš była pozioma nić, rozcišgnięta od jednego do drugiego wzgórza i trzymana w naprężeniu przez dwóch pomocników, stojšcych po obu stronach.

W czasach tych niewidoczna nić nie została jeszcze wynaleziona, nie znano nawet strun do pianina. Hinduscy fakirzy wykonywali nici ze specjalnie spreparowanych ludzkich włosów. Przy obu końcach mogli stosować linę z katgutu, ponieważ te częœci przebiegajšcej poprzecznie nici znajdowały się w dużej odległoœci od widzów Na wykonanie sztuki wybierano wieczór, tuż przed zmrokiem. Przy dŸwiękach tajemniczej hinduskiej muzyki iluzjonista pokazywał zwój liny, utkanej z miękkich, bawełnianych nici. Lina ta miała około dwunastu metrów długoœci, na jednym z jej końców wisiał ołowiany obcišżnik, a na drugim zawišzany był węzeł. Dla efektu fakir rzucał linę do góry kilka razy bez powodzenia. W końcu dzięki celnemu rzutowi koniec liny zaczepiał o zawieszonš poziomo nić, Nawet w dzisiejszych czasach przewody elektryczne i telefoniczne sš prawie niedostrzegalne na tle zieleni, drzew i wzgórz, nietrudno więc uwierzyć, że widzowie nie dostrzegali poziomej nici.

DŸwiękami muzyki informowano pomocników stojšcych na szczytach obydwu wzgórz, kiedy cišgnšć za końce liny z katgutu. Tak więc, podobnie jak dziœ unoszšce się w powietrzu piłki i tańczšce chusteczki sš raczej podtrzymywane z góry niż z dołu, czego spodziewa się nawet współczesna widownia, w rzeczywistoœci linę cišgnięto z góry, a nie "stawała pionowo". Gdy osišgnęła wysokoœć około dziewięciu metrów, ludziom zdawało się, że wbrew prawu cišżenia, sięga ona niebios.

Pierwszš częœć hinduskiej sztuki z linš można zatem z powodzeniem wykonać na otwartej przestrzeni.

PrzejdŸmy teraz do drugiej częœci, mały chłopiec wspina się po pionowej linie, krok za krokiem, aż dociera na jej szczyt. Iluzjonista chwilę zabawia publicznoœć, po czym wspina się za nim, trzymajšc w zębach ostry nóż. Kiedy jest już przy chłopcu, rzuca takie same częœci ubrania, jakie miał na sobie chłopiec. Sš one pomazane czerwonš farbš. Wraz z nimi rzuca kawałki mięsa œwieżo zabitego zwierzęcia. Pomocnicy zbierajš je z dużym namaszczeniem wraz z głoœnymi uwagami typu: "Gdzie jest lewe ramię?'" W tym czasie chłopiec ukrywał się pod układajšcymi się w fałdy szatami fakira, Wszystkie kawałki materiału i mięsa, które fakir miał poczštkowo pod swoim ubraniem, sš już na dole i teraz chłopiec może zajšć ich miejsce.

Iluzjonista schodzi na dół, zupełnie wyczerpany. Pomocnicy pozbierali już "ciało"" chłopca i umieœcili wszystkie kawałki w koszu. Dodatkowe atrakcje w wykonaniu pomocników odwracajš uwagę widowni i chłopak, wysunšwszy się spod obszernych szat fakira, wœlizguje się do kosza, następnie wyskakuje z kosza cały i zdrowy, aby zebrać monety i bakszysz. Na sygnał długa lina opada miękko na ziemię - obydwaj pomocnicy, rozmieszczeni na dwóch wzniesieniach, rozwišzali swoje końce. Przez cały czas pali się kadzidło, rozpalono też ognisko ku czci bogów, a gęsty dym utrudnia widocznoœć.

Słynna "hinduska sztuka z linš" nie jest więc wcale mitem. Można jš wykonać nie tylko w pomieszczeniu, ale także pod gołym niebem.

autor: Thomas De Jean