Na tropie wilka Tasmańskiego13 czerwca 2002W kronikach tych odnotowuje się wiele relacji wiadczšcych o tym, że pozornie wymarłe gatunki mogły przetrwać do naszych czasów. Poruszajšce się majestatycznie żywe mamuty mignęły kiedy komu z dużej odległoci w syberyjskiej tajdze. Żywy przedstawiciel wymarłych strusiowatych nielotów z rzędu dinornithiformes wychynšł na moment z buszu Nowej Zelandii. Sugerowano nawet choć, niestety, jest to tylko czysta spekulacja - że ptak dodo mógł przetrwać na niegocinnych i bezludnych wysepkach na północ od Mauritiusa.
Ale ze wszystkich wymarłych zwierzšt największe szansę przetrwania miał tasmański tygrys, zwany też tasmańskim wilkiem, dziki torbacz-drapieżnik wysoki na blisko dwa metry, obdarzony masywnymi szczękami, o pasiastym zadzie, dzięki któremu uzyskał miano tygrysa. Swego czasu występował obficie w całej Australii. Uważa się, że uległ wyniszczeniu w interiorze około tysišca lat p.n.e. wskutek sprowadzenia na kontynent psów dingo . O wiele dłużej gatunek ten przetrwał na Tasmanii, lecz wczeni brytyjscy osadnicy polowali nań bez litoci, sšdzšc iż wyrzšdza szkody wród stad owiec. Dlatego już w 1910 roku rzadko można było spotkać wilka tasmańskiego na wolnoci. Ostatni przedstawiciel tego gatunku został schwytany w Florentine Valley w 1933 roku i trzy lata póniej zdechł w zoo w Hobart. W 1936 roku wpisano go na listę gatunków przypuszczalnie wymarłych.
Tymczasem wilk tasmański nigdy tak naprawdę nie zniknšł z pola widzenia. W czasie sponsorowanych przez rzšd polowań w latach 1937-38 i 1945-46 znaleziono rane lady tych zwierzšt, a od 1936 roku zgłosiło się ponad czterystu wiadków, którzy widzieli je na własne oczy - liczba ta w porównaniu z innymi meldunkami o tajemniczych zwierzętach prezentuje się doć imponujšco. Steven Smith, który w latach osiemdziesištych prowadził dalsze poszukiwania, ocenia, że około jednej trzeciej doniesień miało wartoć badawczš, a obserwatorzy w wielu wypadkach znajdowali się w odległoci zaledwie dziesięciu metrów od zwierzyny. W marcu 1982 roku zdarzył się typowy incydent. Dowiadczony buszmen H-ans Naarding, rozbiwszy obóz w pobliżu górnego biegu rzeki Salmon w północno-zachodniej Tasmanii, został nagle zbudzony około drugiej w nocy. Chwycił latarkę, by rozejrzeć się po okolicy, i po chwili dostrzegł wielkie zwierzę w odległoci około siedmiu metrów. Wyglšdało jak wilk tasmański. "Stało zupełnie spokojnie - relacjonuje Naarding - widać było dokładnie każdš częć ciała. Był to dorosły samiec o pięknej sierci piaskowego koloru. Naliczyłem dwanacie czarnych pasów na jego zadzie. Miał potężnš kanciastš głowę z małymi zaokršglonymi uszami. Ogon był cienki, lecz bardzo gruby przy nasadzie". Kiedy Naarding poruszył się, żeby uruchomić kamerę, zwierzę uciekło. Ale stało w tym miejscu doć długo, żeby pozostawić o sobie silnš woń piżma, którš buszmen porównał do bardzo charakterystycznego zapachu hieny.
Hipoteza, że nieliczna populacja tygrysów mogła przetrwać na Tasmanii przez szećdziesišt lat od czasu ich domniemanego wymarcia, wydaje się prawdopodobna, ale zoologowie majš nie lada kłopot z wyjanieniem faktu, iż ponad pięćset relacji o ich pojawieniu się pochodzi z Australii, gdzie przetrwanie tych zwierzšt jest o wiele bardziej problematyczne. Doniesienia nie ograniczajš się do jednego lub dwóch niedostępnych rejonów, lecz napawajš od Queenslandu na południu, aż po rejony Melbourne, gdzie stworzenie zwane Potworem Wonthaggi widziano w okresie minionych czterdziestu lat ponad sto razy, i to na dalekim zachodzie, sto mil od Perth. Sš także relacje z północy, w tym opis znalezionych w Kimberleys, górzystym rejonie północno-zachodniej Australii, fragmentów koci nogi, które według datowania radiowęglowego pochodzš z około 1890 roku.
Nadal niewiele jest bezspornych dowodów, choć pewien wiadek, zawodowy myliwy polujšcy na winie, Kevin Cameron, pokazał niedawno szeć fotografii, na których widać ogon i zadniš częć tygrysa węszšcego w buszu w pobliżu Yoongarillup. Zdjęcia te wzbudzi na poczštku spore zainteresowanie, lecz póniej zwrócono uwagę, iż zostały zrobione pod tak różnymi kštami, że Cameron nie mógł fotografować zwierzšt przez, jak utrzymywał, "20 lub 30 sekund". Wiarygodnoć myliwego podważyło dodatkowo jego owiadczenie, iż podczas tropienia zwierzęcia w celu zminimalizowania hałasu zdjšł spodnie i szedł za nim tylko w gatkach. Z braku bardziej przekonujšcych wiadectw przetrwania tygrysa w Australii to jest może prawdopodobne, lecz nie udowodnione.
autor: Mike Dash
tłumaczenie: Grażyna Gasparska