Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Jak ratować Ziemię przed zderzeniem z planetoidš
15 września 2002
Właœnie zakończyła się międzynarodowa konferencja, podczas której astronomowie debatowali nad sposobem zepchnięcia planetoid będšcych na kursie zderzenia z Ziemiš. Jak na razie najbardziej praktyczny wydaje się hiszpański projekt misji, której patronuje rycerz Don Kichot z La Manchy.

Zagrożenie jest całkiem realne. Œwiadczš o tym liczne kratery - "blizny" po wczeœniejszych uderzeniach wielkich meteorytów i komet w naszš planetę. Szacuje się, że blisko tysišc planetoid o rozmiarze przekraczajšcym kilometr od czasu do czasu niebezpiecznie blisko zbliża się do orbity naszej planety. Zderzenie z każdš z nich spowodowałoby globalnš katastrofę. Choć media coraz częœciej alarmujš o grożšcym nam niebezpieczeństwie, jeszcze żadna kosmiczna zawalidroga nie stanęła nam na drodze. Statystycznie powinno zdarzać się to raz na kilkaset tysięcy lat. Częœciej - mniej więcej raz na milenium - powinien na nas spadać obiekt o œrednicy 50-70 m - taki jak w 1908 r., który położył pokotem 200 tys. ha syberyjskiej tajgi nad rzekš Podkamienna Tunguska.

Przygotowania do batalii

W zeszłym tygodniu w Arlington w stanie Wirginia odbyła się "narada wojenna" astronomów, którzy zajmujš się wykrywaniem i œledzeniem obiektów zagrażajšcych naszej planecie. - W USA dostajemy na to blisko 4 mln dol. rocznie - mówił Don Yeomans z Jet Propulsion Laboratory w Pasadenie. - Jednak nawet jeden cent nie idzie na prace, które byłyby poœwięcone strategiom obrony przed kosmicznš kolizjš. Co się stanie, jeœli w końcu wykryjemy naszš Nemezis? Kto będzie odpowiedzialny za obronę Ziemi? Pewnie zajmie się tym jakaœ agenda armii, ale która? - pyta uczony.

- Jeœli jakaœ planetoida ma w nas uderzyć w cišgu najbliższego tysišca lat, to już w tej chwili znajduje się na kolizyjnym kursie, mimo że na razie o tym nie mamy pojęcia. Planetoidy nie zmieniajš kapryœnie swych orbit, jak to jest często przedstawiane w Hollywood - mówi David Morrison z Centrum Lotów Kosmicznych Ames NASA.

Zdaniem Duncana Steela z Uniwersytetu Salford w Wielkiej Brytanii kosmiczne niebezpieczeństwo jest podobne do groŸby zachorowania na raka u ludzi. Dla przeciętnego człowieka ryzyko zachorowania jest niskie, ale trzeba je brać na poważnie. Kluczowe jest wczesne wykrycie choroby, gdyż tylko wtedy jest duża szansa na wyleczenie.

Hiszpanie w obronie ludzkoœci

Na razie na serio kosmiczne zagrożenie potraktowała hiszpańska firma Deimos-Space - informuje serwis BBC. Jej eksperci przygotowali plan ratunkowej misji kosmicznej zwanej Don Kichot, w której wzięłyby udział dwa statki kosmiczne - Hidalgo i Sancho.

Niewielki Hidalgo miałby spełnić funkcję taranu - uderzyć w planetoidę ze sporš prędkoœciš (ok. 10 km/s). Choć raczej nie zrobi ogromnemu głazowi wielkiej krzywdy (podobnie jak Don Kichot wiatrakowi), to jednak impet uderzenia powinien nieco zepchnšć planetoidę z pierwotnego kursu. Wystarczyłoby przesunšć jš z drogi o ułamki milimetra. Z biegiem czasu ta niewielka zmiana kursu będzie się pogłębiała, jeœli więc Hidalgo uderzy dziesištki lat wczeœniej, zdšży urosnšć nawet do setek kilometrów i planetoida minie Ziemię w bezpiecznej odległoœci. Sancho natomiast ma się przypatrywać akcji z bliska i na bieżšco zmierzyć i ocenić jej skutki.

Hiszpanie chcieliby najpierw przetestować ten plan na jakiejœ nieszkodliwej planetoidzie. Majš nadzieję, że projekt zyska uznanie i pienišdze od europejskiej agencji kosmicznej ESA. - Eksperyment powie nam, czy ta strategia kosmicznej obrony jest skuteczna, albo też skłoni nas do poszukiwania innych zaradczych sposobów - twierdzi José-Antonio Gonzales z Deimos-Space. - Przy okazji dostarczy wielu cennych informacji naukowych, np. o budowie wewnętrznej planetoid - dodaje.

Konkurs na syzyfowe prace

W arsenale ziemskich œrodków sš jeszcze m.in.: ładunki jšdrowe, które można odpalić tuż przy powierzchni planetoidy; wielkie żagle "słoneczne" doczepione do planetoidy, które powoli œcišgałyby jš z kursu; rodzaj silnika odrzutowego umieszczonego na powierzchni planetoidy (mogłaby to być np. maszyna, która będzie kruszyć skały na powierzchni planetoidy i odrzucać je w przestrzeń kosmicznš).

David Morrison zaproponował niecodzienny sposób przetestowania poszczególnych strategii. - Wprawdzie programy kosmiczne jeszcze nigdy nie szły takš drogš, ale moglibyœmy ogłosić coœ w rodzaju międzynarodowego konkursu. Pierwszy zespół, któremu uda się zmienić prędkoœć planetoidy o np. dwa centymetry na sekundę, zgarnie nagrodę - wyjaœnia uczony.

Na razie program NASA zakłada jedynie prowadzenie prac "zwiadowczych". Do 2008 r. majš być znalezione i sklasyfikowane wszystkie najgroŸniejsze dla naszej cywilizacji planetoidy, których œrednica przekracza kilometr. Szacuje się, że połowę z nich już œledzimy.


Potem ma przyjœć czas na poznanie dużo liczniejszej populacji "kšœliwych" planetoid o œrednicy kilkuset metrów. Wprawdzie ich uderzenie nie cofnie naszej cywilizacji do epoki kamiennej, ale byłoby równie dewastujšce jak wojna œwiatowa.

W trzecim etapie astronomowie chcieliby już dostać pienišdze na "operacje zaczepne" czy też "gry wojenne" z planetoidami. Z dumš podkreœlajš, że na razie nie zawiedli. - W cišgu 11 lat naszej pracy w służbie ochrony planety ani jeden człowiek nie został zabity przez planetoidę - podkreœla David Morrison z Centrum Lotów Kosmicznych Ames NASA. Z każdš wykrytš planetoidš zmniejsza się nasz strach przed "nieznanym".

Jaka jest szansa, że umrzesz:
-w wypadku samochodowym: 1 do 100;
-porażony pršdem: 1 do 5 000;
-wskutek upadku [uderzenia?] planetoidy: 1 do 20 000;
-zabity przez tornado: 1 do 60 000;
-użšdlony lub ukšszony: 1 do 100 000.
Dane dla mieszkańców Ameryki Płn., Ÿródło - Chapman & Morrison, Nature 1994

autor: Piotr Cieœliński
źródło: Wyborcza - 09.09.2002