Przed dziesięcioma dniami położyłem się spać bardzo póno i wkrótce zapadłem w sen. Wydawało mi się, że wokół zapanowali martwa cisza. Nagłe usłyszałem stłumiony szloch, jakby płacz gromady łudzi. We nie wstałem z łóżka i zszedłem po schodach. Tu ciszę zakłócał ten sam żałosny płacz, ale nie widziałem łudzi, którzy rozpaczali. Szedłem z pokoju do pokoju. Nikogo nie widziałem, ale idšc cišgłe słyszałem te same tkania. Byłem zdziwiony i niespokojny.
W rodkowym Abraham Lincoln, fotografia portretowa ok. 1862 r.Postanowiłem znaleć przyczynę tych tajemniczych i zaskakujšcych zjawisk. Wędrowałem dalej, dopóki nie dotarłem do Sali Wschodniej. Tu czekała mnie straszliwa niespodzianka. Zobaczyłem katafalk, na którym leżało ciało w żałobnym stroju. Dookoła stali żołnierze, którzy pełnili wartę i tłum łudzi. Jedni patrzyli żałonie na ciało, inni rozpaczliwie płakali.
- Kto umarł w Białym Domu? - zapytałem żołnierza. - Prezydent. Zabił go zamachowiec - odpowiedział.
Choć była to niezwykła opowieć, na nikim nie wywarła wielkiego wrażenia. Przypomniano sobie o niej dopiero po kilku dniach, kiedy 14 kwietnia 1865 r. mężczyzna, który nił ponury sen został zamordowany. Póniej jego ciało spoczęło na katafalku w Sali Wschodniej Białego Domu. W ten sposób swojš mierć wynił Abraham Lincoln, prezydent Stanów Zjednoczonych, który zginšł z ršk zamachowca. Za życia Lincolna, a także po jego mierci wydarzyło się wiele niezwykłych, niewytłumaczalnych zjawisk. Gocie Białego Domu twierdzili na przykład, że widywali jego ducha. Pierwsza Dama, żona prezydenta Calvina Coolidge'a, była pierwszš osobš, która widziała, jak duch Lincolna wychyla się przez okno w Owalnym Gabinecie.
Prezydent John F. Kennedy pozdrawia mieszkańców Dallas na chwilę przed zamachem, 22 listopada 1963 r. Życie i mierć prezydentów Lincolna i Kennedy'ego łšczš niezwykłe zbiegi okolicznoci.Zauważyła go także holenderska królowa Wilhelmina, kiedy odwiedziła prezydenta Franklina D. Roosevelta. Pewnego dnia kto zapukał do drzwi jej sypialni w Białym Domu. Kiedy je otworzyła, zobaczyła w holu Abrahama Lincolna w słynnym cylindrze i stroju charakterystycznym dla jego epoki. Póniej Roosevelt wyjanił królowej, że sypialnię nazywano Salš Lincolna, ponieważ już wczeniej widywano w niej ducha prezydenta. Sekretarz Roosevelta widział Lincolna siedzšcego na łóżku w swoim apartamencie i wcišgajšcego buty. Ducha prezydenta uwieczniono na kilku fotografiach, ale szybko okazało się, że sš to zręczne falsyfikaty.
Jeszcze bardziej makabryczne niż proroczy sen Lincolna o jego własnej mierci sš opowieci o pocišgu-widmie wiozšcym jego zwłoki na pogrzeb do Illinois. Podobno pojawia się on co roku na tej same trasie. Według Albany Times:
Pocišg jedzie bezgłonie. Jeli noc jest księżycowa, chmury zakrywajš Księżyc, kiedy przejeżdża pocišg. Najpierw pędzi lokomotywa, za niš pocišg z flagami i choršgwiami żałobnymi. Wydaje się, że tory przykrywa czarny dywan.
wagonie widać trumnę. W powietrzu, dookoła pocišgu i za pocišgiem, cišgnie gromada odzianych na niebiesko mężczyzn, dwigajšcych trumny lub pochylajšcych się nad nimi.
Czy to tylko legenda? Zapewne tak. Z drugiej strony jest to potwierdzony fakt, że życie Lincolna było powišzane gęstš sieciš drobnych, ważnych i tragicznych przypadków z życiem innego zamordowanego prezydenta Stanów Zjednoczonych, Johna F. Kennedy'ego.
Kiedy do niego strzelano, jechał samochodem lincoln wyprodukowanym przez Forda. Prezydent Lincoln zginšł w Teatrze Forda. Sekretarz nazwiskiem Evelyn Lincoln odradzał Kennedy'emu podróż do Dallas. Obaj prezydenci zostali zabici strzałem w tył głowy, kiedy podróżowali w towarzystwie żon. Sami przepowiedzieli swojš mierć. Kennedy oznajmił Jacqueline, że nikt nie zdoła zapobiec zamachowi na jego życie. Lincoln powiedział swojemu strażnikowi, W.H. Crookowi, że sš ludzie, którzy czyhajš na jego życie i nikomu nie uda się ich powstrzymać. Głęboki pesymizm czy ponura przepowiednia?
Obaj prezydenci zginęli w wyniku zamachu. Kto strzelał do Kennedy'ego z magazynu, po czym uciekł do teatru. Zamachowiec strzelił do Lincolna w teatrze, po czym schronił się w szopie, która służyła za magazyn. Obaj mordercy zginęli. Sto lat dzieli wybór dwóch przyszłych prezydentów do Kongresu (1846 i 1946) oraz objęcie najwyższego urzędu w państwie (1860 i 1960). Osobliwy zbieg okolicznoci łšczy także postaci wiceprezydentów. Obaj nosili nazwisko Johnson - Andrew Johnson w przypadku Lincolna i Lyndon Johnson w przypadku Kennedy'ego. Los połšczył Lincolna i Kennedy'ego. Nie była to jednak wię szczęliwa.
autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska