52. Opłata za dostęp do dokumentacji12 listopada 2003Duża liczba katastrof UFO, o których donoszono od czasu wypadku pod Roswell, skłania do zastanowienia. Z jednej bowiem strony mamy do czynienia z technikš pozaziemskš, która mocno wyprzedza naszš, z drugiej za owe fantastyczne pojazdy latajšce nierzadko rozbijajš się z niezrozumiałych przyczyn. Zdarza się to o wiele za często. Oczywicie duża częć domniemanych katastrof UFO to informacje błędne lub zwykłe oszustwo.
Pomijajšc to, pozostaje kilka nie wyjanionych wypadków. Ale nawet i ta reszta sugeruje podejrzanie wysoki wskanik zawodnoci technicznej pozaziemskich pojazdów latajšcych. Możliwe jest jednak, iż wiele tych wypadków należałoby uznać za produkt planowej dezinformacji lub wytłumaczyć przeprowadzaniem lotów zdalnie sterowanych statków kosmicznych albo ich rekonstrukcji. Nawiasem mówišc, istnieje podobno projekt o nazwie Snowbird, w ramach którego lata się replikami UFO. Jak przypuszczano bšd twierdzono w przypadku Cash-Landrum chodziło o próby z HPAC, tj. Human Piloted Alien Craft, statkami kosmicznymi pozaziemskiego pochodzenia, pilotowanymi przez człowieka.
Poczštkowo brzmi to bezsensownie! Jak nawet najlepszym naszym inżynierom i pilotom mogłoby się udać wystartować i polecieć zupełnie nie znanym im obiektem latajšcym? A jednak nie należy wykluczać takiej możliwoci. W końcu wiele przemawia za tym, że rzšd i armia już pół wieku zajęci sš badaniem obcej techniki. Jak wynika z niektórych dokumentów, między innymi z dokumentacji Majetic-12, statek kosmiczny znaleziony pod Roswell to najprawdopodobniej pojazd stosowany do lotów na krótkich trasach, statek, którego technika może opierać się na już od dawna dopracowanej i niewiele zmienianej koncepcji.
Technika pozaziemska, która, rzecz jasna, musi być posłuszna prawom przyrody, może być częciowo, w sferze podstaw zrozumiała nawet dla ziemskich inżynierów. Zresztš Robert Lazar twierdził, że jestemy w stanie zrozumieć przynajmniej niektóre właciwoci latajšcych dysków - w przeciwnym razie bezsensowne byłyby jakiekolwiek badania na S-4 czy w innych podobnych tajnych laboratoriach.
A jeli wszystkie „pozaziemskie" doniesienia zostały zmylone tylko po to, aby zatuszować katastrofy tajnych ziemskich pojazdów latajšcych i stworzyć atmosferę niewiarygodnoci i kłamstwa, aby zapobiec badaniom prowadzonym przez niepowołanych ludzi? Brzmi to rozsšdnie i jest znacznie bardziej prawdopodobne niż różne historie o rozbitych pozaziemskich statkach kosmicznych, przybyłych z dalekich wiatów! Ale czy takie pogłoski mogłyby się przysłużyć zachowaniu tajemnicy? Chyba nie. Przeciwnie, włanie ze względu na rozpowszechnianie takich historii należałoby liczyć się ze zwiększonym rozgłosem, a co za tym idzie, wzrostem zainteresowania opinii publicznej. W rezultacie mogłoby wyjć na jaw o wiele więcej informacji, niż gdyby oficjalnie mówiono o katastrofie zwykłego samolotu wojskowego. Może jeszcze ludzie zajmujšcy się tš sprawš musieliby sfingować lekkie skażenie promieniotwórcze najbliższej okolicy wokół miejsca katastrofy, żeby skutecznie trzymać na odległoć ciekawskich. Ale żeby w celu szerzenia dezinformacji sięgać zaraz po pozaziemskie statki kosmiczne?
Wielkš liczbę tych dowodów zebrano w pilnie strzeżonych archiwach NORAD. NORAD (North American Aerospace Defense Command - Dowództwo Północnoamerykańskiej Obrony Powietrznej) dysponuje gęstš sieciš obserwacyjnš systemu nadzoru przestrzeni powietrznej, służšcš obronie Ameryki Północnej przed atakami nieprzyjacielskich rakiet i samolotów. Dokładniej mówišc, NORAD ma dwa duże systemy do kontroli przestrzeni powietrznej: Space Detection and Tracking System oraz Naval Space Surveillance System w Dahlgren w stanie Wirginia.
Codziennie NORAD rejestruje 25 000 obiektów poruszajšcych się w przestrzeni powietrznej, których większoć nietrudno zidentyfikować. Ale rzecz jasna nie chodzi nam o nie. Interesujšca jest niewielka, lecz mimo to wyrana reszta nie wyjanionych obserwacji, których po bliższym przyjrzeniu się jest bardzo wiele: od 1960 roku po obszarze obejmowanym kontrolš przestrzeni powietrznej poruszało się około dziesięciu milionów nieznanych obiektów.
Nasuwa się przypuszczenie, że NORAD bierze aktywny udział w badaniach nad UFO; wynika to też z różnych dokumentów. Już w 1953 roku powiadomiono dyrektora Scientific Intelligence (Wywiad Naukowy), że zasadniczš częć programu badawczego Blue Book zrealizuje ówczesny poprzednik NORAD, Air Defence Command (Dowództwo Obrony Powietrznej).
W instrukcji z 1977 roku ustala się, co następuje:
Wszelkie doniesienia o zaobserwowaniu UFO, czy to pochodzšce ze ródeł cywilnych, czy wojskowych, muszš być przekazywane do NORAD. Oficjalnie jednak należy nieustannie podkrelać, że od czasu zakończenia projektu Blue Book (1969) Air Force nie prowadzi żadnych badań nad UFO i nie interesuje się tymi obiektami!
W tamtym czasie Stany Zjednoczone były niepokojone licznymi niewyjanionymi przypadkami pojawiania się UFO w niektórych bazach woskowych, a już w latach 1966-1967 systemy obronne USA kilkakrotnie przestawały działać, kiedy nad bazy wojskowe w Południowej Dakocie i Montanie nadleciały obiekty w kształcie dysku. W razie jakiegokolwiek ataku Stany Zjednoczone były wtedy całkowicie bezbronne! Nic dziwnego, że włanie w tym czasie NORAD okazywało tak wyrane zainteresowanie wszelkimi doniesieniami o UFO!
Dzięki obowišzywaniu Freedom of Information Act NORAD musiało odtajnić kilka bardzo interesujšcych dokumentów, opisujšcych rejestrowane przez siebie przypadki obserwacji UFO. Kiedy inicjatywa obywatelska CAUS, działajšca na rzecz ujawniania wszelkich tajemnic zwišzanych z UFO, zapytała o dalsze informacje, wyznaczono jej opłatę za prawo do przeszukiwania dokumentacji - 155000 dolarów! Chyba nie trzeba podkrelać, że było to żšdanie nieco przesadzone! Nie tak chciwa okazała się National Security Agency, kiedy pewien badacz zagadnień UFO starał się o dostęp do dokumentacji na temat projektu Aquarius. NSA zażšdała wówczas 15000 dolarów za wglšd w dokumenty. Chciałoby się powiedzieć: Never Search Anything - nigdy niczego nie szukaj!
W tej sytuacji okazuje się znowu, jak pilnie strzeże się te dokumenty i jak próbuje się obejć ustawę o jawnoci informacji. Nawet gdyby przyszedł kto o nadmiernej ciekawoci, posiadajšcy bardzo wypchany portfel i wyłożyłby na stół żšdane ogromne sumy, to wcale nie miałby gwarancji, że dotrze do informacji, które majš istotne znaczenie. Poza tym, kiedy sprawa zaczyna przybierać poważny obrót, zawsze można użyć argumentu "bezpieczeństwa państwowego". Tak też się stało parę lat temu, gdy pewien badacz CAUS poprosił o bliższe informacje na temat National Unknown Track Reporting System (NUTR), będšcego w dyspozycji NORAD. Urzšdzenie to obserwuje obiekty poruszajšce się po nietypowych torach. Między 1971 a 1990 rokiem NUTR zarejestrował siedem tysięcy takich obiektów. Wszystkie zostały sklasyfikowane.
Oczywicie nie we wszystkich tego typu i podobnych tajnych obserwacjach chodzi o obiekty UFO we właciwym sensie tego słowa. Na przykład niedawno ujawniono, że w latach 1975-1992 satelity szpiegowskie amerykańskiego Departamentu Obrony zanotowały łšcznie 136 silnych eksplozji w atmosferze ziemskiej, których energia odpowiadała sile wybuchu ładunków nuklearnych. Dane te utrzymywano w tajemnicy przez całe lata. Ujawniono je przede wszystkim dzięki staraniom astrofizyka Simona P. Wordena, który do niedawna pracował nad projektami Ballistic Missile Defence (programem wdrożonym jako następcę programu Wojen Gwiezdnych). Obecnie wiadomo, że owe detonacje powodowały meteoryty, odłamy skalne, które w momencie wejcia w atmosferę Ziemi ulegajš gwałtownemu spaleniu.
W swojej ksišżce An Alien Harvest Linda Howe cytuje interesujšcy list, skierowany we wrzeniu 1987 roku do prezydenta Reagana przez grupę ludzi z Justice for Military Personnel. Chodziło im o wyjednanie u prezydenta wyjštkowego zarzšdzenia, które miałoby zobowišzać wszystkich członków rzšdu oraz wojskowych będšcych w posiadaniu informacji o UFO do powiadczenia swojej wiedzy z zachowaniem pełnej nietykalnoci przed specjalnš komisjš Kongresu Stanów Zjednoczonych. Należy zakończyć zatajanie spraw dotyczšcych UFO, bo szkodzi to zachowaniu morale wojska. W akapicie opatrzonym nagłówkiem: "Przestępstwa, jakie popełnilimy pod naciskiem CIA" anonimowa grupa J.M.P, która według podanych przez niš informacji składa się z byłych żołnierzy, bioršcych niegdy udział w tuszowaniu spraw zwišzanych z UFO, owiadcza, co następuje:
"1. Celowo wydawalimy pilotom polecenia strzelania do UFO w nadziei, że które wpadnie w nasze ręce i będziemy mogli wykorzystać je do celów badawczych. Następstwem tego były niekiedy nagłe eksplozje i mierć pilotów lub natychmiastowe zniknięcie pilota wraz z maszynš. Załogi UFO prawdopodobnie kontrolujš wszelkie poczynania naszych pilotów [...].
2. Surowo nakazywalimy milczenie pilotom wojskowym, którzy zameldowali o pojawieniu się UFO. Nie pozwalamy im nawet dyskutować między sobš na temat pocigów za UFO.
3. Przesłuchiwalimy, zastraszalimy i szykanowalimy wojskowych, którzy widzieli UFO, żeby ich (z wyjštkiem pilotów i astronautów) przekonać, że nie widzieli tego, co widzieli; żeby ich zastraszyć, stawialimy przed nimi perspektywę wieloletniego więzienia [...], niektórych z nich kierowalimy do zakładów dla psychicznie chorych; osadzalimy w areszcie; niszczylimy ich kariery wojskowe; robilimy wszystko, co tylko możliwe, aby przestraszyć wiadków pojawiania się UFO, wywołujšc u nich wštpliwoci i zmuszajšc do milczenia.
4. Przez rzeczników wojskowych i rzšdowych oraz przez naukowców rozpowszechnialimy fałszywe informacje w celu omieszenia wszystkich obserwacji UFO dokonanych przez osoby spoza kręgów wojskowych.
5. Zmuszalimy Federal Aviation Administration (Federalny Urzšd do spraw Lotnictwa), NASA i inne instytucje rzšdowe do dostosowania się do polityki dotyczšcej UFO, a prowadzonej przez CIA.
6. Naruszalimy ustawę o jawnoci informacji, zatajajšc różne dokumenty.
7. Przekupywalimy pilotów cywilnych, którzy publicznie opowiadali o UFO, i zmuszalimy firmy, dla których pracowali, aby skłoniły ich do milczenia.
8. Nie potwierdzilimy żadnego z przypadków, w których w różnych punktach kuli ziemskiej samoloty cywilne traciły kontakt z kontrolš lotów lub znikały w momencie, kiedy w pobliżu znajdowały się UFO.
9. Bezwzględnie oczernilimy kilku z naszych najznamienitszych i najbardziej wiarygodnych obywateli, kiedy odważyli się opowiedzieć o zaobserwowanych przez siebie UFO, choć cały czas wiedzielimy, że mówiš prawdę, gdyż widzielimy te obiekty na ekranie radaru.
10. Zmuszalimy do milczenia członków Kongresu i senatorów, którzy na probę swoich wyborców próbowali zdobyć jakie informacje na temat UFO".
Niezwykłe przyznanie się do zatajania informacji na niewyobrażalnš skalę! Ostatecznie pozostaje otwarta kwestia, czy wszystkie te owiadczenia sš prawdš. Dotšd jednak z różnych ródeł zebrało się naprawdę wystarczajšco dużo dowodów, abym mógł uznać działania opisane przez J.M.P za prawdopodobne. Ów długi list zakończony jest uwagš: "Ubolewamy nad koniecznociš zachowania anonimowoci, ale nie mamy innego wyboru, bo CIA ma eliminować wszystkich wtajemniczonych, którzy mogliby ujawnić mechanizm utrzymywania w tajemnicy faktów dotyczšcych UFO".
Czy Biały Dom zareagował na ten niezwykły list? Latem 1994 roku Linda Howe doniosła mi, że: "Z tego, co mi wiadomo, nikt nie otrzymał jakiejkolwiek pisemnej odpowiedzi na zapytania odnonie listu J.M.P., od żadnego urzędu pracujšcego w ramach struktur rzšdowych".
Nie ulega wštpliwoci, że kurs zachowania tajemnicy jest niezłomnie utrzymywany.
autor: Andreas von Retyi
tłumaczenie: Aleksander Grejner