Mgła tajemnicy otacza chiński program podboju kosmosu. Do tej pory odbyły się cztery bezzałogowe próby, o których władze informowały dopiero po pomylnym starcie. Pierwszy lot człowieka wzbudza jednak w Chinach tak wielkie emocje, że raz po raz pojawiajš się przecieki. W połowie lutego w Pekinie odbyła się prelekcja dla 200 chińskich naukowców, na której o szczegółach programu kosmicznego (noszšcego kryptonim "921") mówił jeden z jego szefów Zhang Houying. Kilka dni póniej ujawnił je tygodnik na południu kraju, a w tym tygodniu rzšdowa agencja informacyjna Xinhua powtórzyła informację, co potwierdza jej wiarygodnoć.
Popatrzymy sobie na Amerykanów - Pierwszy chiński kosmiczny statek załogowy wystartuje z kosmodromu Jiuquan w prowincji Gansu w listopadzie lub grudniu, lot na orbitę potrwa 15 minut, a powrót nastšpi już tego samego dnia - miał oznajmić Zhang Houying. Dokładna data objęta jest tajemnicš państwowš. - Na pokładzie jest miejsce dla trzech osób, ale najpewniej poleci tylko jeden kosmonauta. Na razie chcemy tylko pokazać, że jestemy w stanie wysłać człowieka w kosmos, dlatego w tym locie kierujemy się zasadš "im prociej, tym lepiej" - dodał.
- Od poczštku ery kosmicznej Rosjanie i Amerykanie wysłali na orbitę ponad 800 osób. Znalazł się wród nich Wietnamczyk i Mongoł. Nas nikt nie zaprosił. Sami więc zapracujemy na nasze marzenia - mówił Zhang Houying.
Statek ?Shenzhou IV? tuż po udanym lšdowaniu na pustynii w Mongolii Wewnętrznej. Na orbitę poleciał 30 grudnia 2002 roku. To była już ostatnia bezzałogowa próba lotu przed startem pierwszego Chińczyka w kosmos.
Fot. WANG JIANMIN / APWysoka na 58 metrów rakieta "Długi marsz" 2F o ładownoci 8 t wyniesie na orbitę wzorowany na radzieckich Sojuzach statek Shenzhou V. Dla załogi przeznaczona jest kabina o rozmiarach 2,2 na 2,5 m. Wyposażona jest nawet w luzę umożliwiajšcš spacer w kosmosie. - Na czubku rakiety zamontowana będzie tzw. wieża ucieczki - wyjaniał Zhang. - Gdyby przed startem lub krótko po nim zdarzyła się awaria, kosmonauci będš mogli dzięki niej katapultować się i opać bezpiecznie na spadochronie. Jeżeli nic się nie wydarzy, 160 s po starcie zostanie odrzucona. U nas nie będzie powtórki z Columbii - zapewnił.
- Jest jeszcze pewien problem z powrotem - wyznał uczony. - Na wysokoci 80 km kadłub rozgrzany do 2000 st. C uniemożliwi łšcznoć radiowš. Do czasu startu pokonamy tę niedogodnoć - obiecywał.
Centrum kontroli lotu znajduje się w Pekinie. Lot będzie ledzony z 14 punktów na całym wiecie, w tym z czterech statków typu Yuanwang ("Dalekosiężne spojrzenie") pływajšcych w pobliżu Japonii, Australii i Ameryki Południowej. To ze względu na nie loty Shenzhou muszš odbywać się między listopadem a kwietniem. Wtedy włanie nad oceanem panuje najlepsza pogoda. Statek ma wylšdować - jak poprzednie loty bezzałogowe - w Mongolii Wewnętrznej (częć Chin).
Na burcie Shenzhou V umieszczona będzie cyfrowa kamera umożliwiajšca oglšdanie na powierzchni Ziemi szczegółów rozmiaru 1,6 m. - Amerykanie od dawna podglšdali Chiny, teraz my sobie na nich popatrzymy - mówił Zhang. - Amerykańskie kamery szpiegowskie majš ponad dziesięć razy lepszš rozdzielczoć, ale nasza kamera też może być używana do satelitarnego rekonesansu - zdradził szef programu. Na pokładzie statku będzie też spektroskop, zwykle używany do wykrywania zasobów naturalnych z orbity, który jednak może służyć do celów wywiadowczych. W czasie prelekcji Zhang zaprezentował zdjęcia Tajwanu i Japonii wykonane przez chińskie satelity przy jego użyciu.
Gotowi do powięceńDo lotu przygotowuje się 14 kosmonautów, zwanych po chińsku "yuhangyuan". Wszyscy sš mężczyznami, pilotami myliwców z dziesięcioletnim dowiadczeniem. Najniższy rangš jest porucznikiem, najwyższy - majorem. Dwaj, którzy odbyli szkolenie w Rosji, pełniš funkcję instruktorów, ale mogš też polecieć. Wszyscy mierzš powyżej 170 cm, ważš ok. 65 kg.
Kosmonauci sš szkoleni od 1992 r., kiedy wierchuszka dała zielone wiatło dla załogowego lotu. Mieli wystartować już w 1999 r. podczas obchodów 50-lecia Chińskiej Republiki Ludowej, ale z planów zrezygnowano z obawy przed niepowodzeniem, które skompromitowałoby więto.
miałkowie przebywajš obecnie w Pekinie. - Hartujš się, sypiajšc głowš w dół i poddajšc się przecišżeniom 8 g [osiem razy większym od ziemskiego cišżenia - red.]. Ich kondycja fizyczna i psychiczna jest "number one"! - zapewnił Zhang. - Ciężko pracujš, ale dobrze ich karmimy.
Który z nich poleci? O kolejnoci na licie kandydatów decydujš wyniki testów psychofizycznych, czyli - jak wyjania Zhang Houying - przede wszystkim gotowoć do powięceń. Ostateczny sprawdzian odbędzie się w przededniu startu. - Gagarin był trzeci na licie, ale tuż przed startem wypadł lepiej niż "jedynka" i "dwójka" - przypomniał Zhang.
Cztery chińskie krokiNasz program podboju kosmosu składa się z czterech kroków - mówił Zhang. Pierwszym ma być wysłanie człowieka na orbitę okołoziemskš. Drugim - skonstruowanie w 2007 r. orbitalnego laboratorium, do którego dwa-trzy razy w roku będš docierać kilkuosobowe załogi. Każda spędzi tam miesišc. Trzecim krokiem będzie uruchomienie stałej bazy na orbicie. A czwartym - lot na Srebrny Glob w 2010 r. - Księżyc jest jak Antarktyda - wyjanił prelegent - kto tam dotrze, będzie mógł założyć swojš bazę. Po co? - Ziemia jest zatłoczona, pod koniec XXI w. będzie na niej żyło 12 mld ludzi, musimy szukać nowych miejsc do kolonizacji - argumentował. - Srebrny Glob jest też bardzo zasobny w izotop helu, tzw. hel-3, który może być paliwem w reakcjach termojšdrowych, znacznie wydajniejszych i mniej szkodliwych dla rodowiska niż obecne elektrownie nuklearne. 100 t tego izotopu wystarczy, aby zaspokoić roczne potrzeby energetyczne całego globu. Hel-3 z Księżyca rozwišże problem energetyczny Ziemi na przynajmniej 10 tys. lat - oblicza Zhang Houying.
Dotychczas na marzenie o załogowym locie w kosmos Chiny wydały 2,3 mld dolarów - podaje "China Daily".
autor: Konrad Godlewski
źródło: Gazeta 27.02.2003r.