Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


USA chcš wysłać ludzi na Marsa
9 stycznia 2004
Ameryka wznawia najbardziej ambitny od 30 lat program badań kosmosu. Najpierw misja załogowa na Księżyc, a póŸniej także na Marsa.

Prezydent George W. Bush pokazuje, że nie tylko walczy z terroryzmem. W przyszłym tygodniu ogłosi plan badań kosmicznych na najbliższe kilkadziesišt lat. Program będzie niezwykle kosztowny, a jego zwieńczeniem ma być podróż pierwszej w historii misji załogowej na Marsa.

Jeden z ostatnich scenariuszy NASA lotu załogowego na Marsa (infografika)


Szczegóły programu pozostajš na razie tajne, choć podekscytowani pracownicy amerykańskiej agencji badań kosmosu NASA już powiedzieli dziennikarzom, że pierwsza od ponad 30 lat misja załogowa na Księżyc poleci około roku 2018. Rok temu w wywiadzie dla strony internetowej Space.com naukowcy z NASA podkreœlali, że misja załogowa na Księżyc jest niezbędnym krokiem w przygotowaniach do ewentualnej misji na Marsa. NASA będzie mogła bowiem przetestować w ten sposób sprzęt i procedury, które muszš bezbłędnie zadziałać w drodze na Czerwonš Planetę.

Drugim krokiem w przygotowaniach będzie założenie stałej stacji kosmicznej. I nie chodzi tylko o Międzynarodowš Stację Kosmicznš, której budowa dobiega w tej chwili końca. Amerykanie chcš bowiem założyć stałš stację właœnie na Księżycu.

Amerykański program misji załogowych w kosmos został zawieszony 1 lutego ub.r., kiedy prom kosmiczny Columbia rozpadł się w drodze powrotnej na Ziemię. Od tego czasu NASA nie wysłała w przestrzeń kosmicznš nikogo, liczšc się z tym, że Kongres USA odbierze agencji większš częœć budżetu. Wielu kongresmanów zniechęconych tragediš Columbii i wczeœniej Challengera oraz cišgłymi kłótniami z Rosjš o finansowanie budowy stacji kosmicznej chciało, by USA zrezygnowały z kosmicznych ambicji. Co roku komisje budżetowe Kongresu obcinały wydatki dla NASA, podkreœlajšc, że pienišdze te sš potrzebne w kraju, a badania kosmiczne sš po prostu za drogie.

Teraz prezydent Bush chce ożywić misję ogłoszonš po raz pierwszy cztery dekady temu przez prezydenta Johna F. Kennedy'ego. Doradcy Busha po cichu przyznajš, że w roku wyborczym chcš pokazać Amerykanom swego szefa jako polityka z wizjš wykraczajšcš daleko poza wojnę z terroryzmem.

Eksperci NASA nie podjęli również decyzji co do tego, jaki rodzaj pojazdu kosmicznego powinien zastšpić wysłużone promy. Amerykanie wcišż majš trzy takie promy, jednak sš one w użytku już od 20 lat i wielu naukowców uważa je już za przestarzałe.

W 1961 r. Kennedy zapowiedział, że do końca dekady Amerykanie wylšdujš na Księżycu. 20 lipca 1969 r. Neil Armstrong jako pierwszy Ziemianin spacerował (a raczej - ze względu na słabš grawitację - skakał) po Księżycu. Do grudnia 1972 r. Amerykanie lšdowali na Księżycu jeszcze pięć razy.

Prezydent George Bush senior w 1989 r. zapowiedział budowę stacji na Księżycu i lot załogowy na Marsa do końca XX wieku. Szybko okazało się jednak, że budżet NASA jest zbyt mały, by przezwyciężyć problemy technologiczne - np. z zasilaniem elektrycznym sond oraz zabezpieczeniem astronautów przed promieniowaniem.

O ile nikt nie wštpi więc, że ponowne lšdowanie na Księżycu i pierwsza misja załogowa na Marsa sš możliwe, o tyle najważniejsza wštpliwoœć brzmi: skšd Ameryka weŸmie na to pienišdze? Admirał Harold Gehman, który stał na czele komisji badajšcej przyczyny tragedii Columbii, nie ukrywa, że jest to poważny problem. - Ile będš w stanie wytrzymać Amerykanie? - pytał ostatnio Gehman reporterów. - To drogie przedsięwzięcie i zawsze można argumentować, że te miliardy sš potrzebne na przykład na reformę służby zdrowia czy choćby wojnę z terroryzmem.

autor: Bartosz Węglarczyk
źródło: Gazeta - 09.01.2004r.