Druga Ziemia bliżej21 kwietnia 2005Kule podobne do naszego globu mogš kršżyć nawet w co trzecim ze znanych dotychczas układów planetarnych.
Od odkrycia przez Aleksandra Wolszczana pierwszego układu planetarnego wokół odległej gwiazdy minęło ponad 10 lat. Obecnie pozasłonecznych planet znamy już ponad 150. Do dzi jednak nie doczekalimy się odkrycia globów najbardziej wyczekiwanych: podobnych do Ziemi, które można sobie wyobrazić jako kolebkę pozaziemskiego życia. Ten brak "drugich Ziem" nie musi oznaczać, że nie istniejš; dzisiejsze metody obserwacyjne umożliwiajš przede wszystkim wykrywanie kilkadziesišt razy cięższych od Ziemi gazowych olbrzymów. Nie pozwalajš jeszcze na znajdowanie lekkich skalistych planet. Ale może globy takie kršżš - na razie niezauważalnie - w układach planetarnych, które już znamy? To zupełnie prawdopodobne - tak przynajmniej wynika z obliczeń, przeprowadzonych przez grupę astronomów z brytyjskiego Open University w Milton Keynes.
Barrie Jones, Nick Sleep i David Underwood postanowili ocenić, które ze znanych układów pozasłonecznych mogš gocić planety podobne Ziemi - i to takie, na których mogłoby się rozwinšć życie podobne do ziemskiego. Jakie warunki muszš być w tym celu spełnione? Przede wszystkim konieczna jest woda, występujšca przynajmniej czasami w stanie płynnym. Dlatego orbita planety powinna znajdować się w doć cile okrelonej odległoci od macierzystej gwiazdy: nie za blisko, żeby woda na jej powierzchni mogła się skroplić, ale i nie za daleko, by nie zamarzła na stałe.
Obszar optymalnych odległoci, czyli tzw. strefa zamieszkania (w naszym Układzie Słonecznym znajduje się w niej tylko Ziemia) zmienia się przy tym nieco wraz z ewolucjš gwiazdy, która z wiekiem stopniowo robi się coraz janiejsza i gorętsza. Dodatkowym warunkiem przetrwania przyjaznej życiu planety jest jej bezpieczna odległoć od orbit planet gigantów, których przycišganie może łatwo wyrzucić ziemiopodobny glob poza bezpiecznš strefę.
By ten bezpieczny dystans wyznaczyć, astronomowie posłużylisię technikami komputerowymi. Modelowali zachowanie dziewięciu wybranych układów planetarnych na przestrzeni miliardów lat. To wirtualne dowiadczenie pozwoliło okrelić warunki, jakie musi spełniać orbita "drugiej Ziemi", by planeta przez dłuższy czas utrzymała się w zmiennych granicach strefy zamieszkania i nie zbliżyła się z czasem katastrofalnie do sšsiadki - olbrzyma. Poznane w ten sposób ograniczenia pozwoliły ocenić szanse na przetrwanie małych planet w strefach zamieszkania także w pozostałych stu kilkudziesięciu układach. Okazało się, że w aż dwóch trzecich sporód znanych systemów planeta podobna do Ziemi mogłaby się utrzymać w bezpiecznej strefie przez co najmniej miliard lat - a więc okres, który mógłby wystarczyć do powstania na niej prapoczštków życia. W połowie ze znanych nam układów takie przyjazne warunki panujš również obecnie.
W wietle tych badań szanse na odnalezienie planety podobnej do naszej - a być może również jakich form życia - nie sš wcale małe. Sam fakt, że w danym układzie takie planety mogłyby się bezpiecznie poruszać, nie wiadczy wprawdzie o tym, że istotnie tam sš - badacze uważajš jednak, że nie ma zasadniczych powodów, dla których nie miałyby się one utworzyć z tego samego dysku pyłowo-gazowego, z którego uformowały się gazowe olbrzymy.
Pewnym problemem mogš być wędrówki dużych planet po macierzystym układzie. Według obecnych teorii duże, podobne do Jowisza planety powstajš daleko od swych gwiazd, lecz póniej niektóre z nich wędrujš na znacznie bliższe orbity. Po drodze mogš zaburzać tory mijanych mniejszych ciał. Ale - jak twierdzš badacze z Open University - taka wędrówka odbywa się zapewne na samym poczštku istnienia układów.
Po przejciu planety giganta z pozostałego na jej drodze pyłu i gazu wcišż majš szanse uformować się małe, przyjazne życiu globy.
Kto będzie pierwszy
Czy już niedługo dowiemy się o odkryciu wiata podobnego do naszego? Szanse na jego znalezienie ma planowana na 2007 rok amerykańska misja Kepler kosmiczny teleskop, który metodš zaćmieniowš będzie w stanie obserwować niektóre podobne do Ziemi planety. Możliwe jednak, że palma pierwszeństwa przypadnie francusko-europejskiemu kosmicznemu teleskopowi Corot, który rozpocznie pracę w 2006 roku. Oczywicie nawet od odkrycia pierwszej podobnej do naszej planety do znalezienia życia w kosmosie droga jest daleka. Większoć badaczy wštpi, czy ciekła woda, w miarę stabilna orbita i umiarkowanie silne pole grawitacyjne to czynniki wystarczajšce do powstania choćby prymitywnych form życia.
autor: WERONIKA LIWA, AGNIESZKA POLLO
źródło: Rzeczpospolita - 21.04.05 Nr 93