Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Fatalny kršżownik
13 czerwca 2002
Tak zwane "pechowe statki" stanowiły element folkloru ludów żeglarskich już od epoki wikingów. Można się było tego spodziewać po dawnych żeglarzach, którzy musieli polegać w znacznej mierze na szczęœciu i pomyœlnych wiatrach, jednak wielu ludzi stwierdza ze zdziwieniem, że nawet dziœ, w czasach względnie bezpiecznych podróży morskich, opowieœci o pechowych statkach mrożš krew w żyłach najbardziej zrównoważonych i doœwiadczonych marynarzy. Jeœli można wycišgać jakieœ wnioski z ponurej historii pewnej dwudziestowiecznej jednostki, powinniœmy zastanowić się dwa razy, zanim wyszydzimy ich obawy.

Przebiegajšca pod złš gwiazdš kariera niemieckiego pancernika "Scharnhorst", wodowanego w paŸdzierniku 1936 roku, to bez wštpienia najbardziej godny uwagi przykład z niedalekiej przeszłoœci na to. że statek może przynosić pecha. Niezwykła seria katastrof zwišzanych z tym nazistowskim okrętem rozpoczęła się jeszcze zanim wypłynšł on w pierwszy rejs, kiedy to z powodów, które nie zostały nigdy do końca wyjaœnione, kadłub w stanie surowym zsunšł się po suchym doku, miażdżšc szeœćdziesięciu robotników stoczniowych i ranišc dalszych stu dziesięciu.

W czasie wodowania wydarzył się kolejny wypadek œmiertelny. W obecnoœci samego Hitlera, okręt w niewytłumaczalny sposób zerwał siedmiocalowe stalowe liny i wpadł na dwie barki, uszkadzajšc je poważnie. "Scharnhorst", jako jeden z najszybszych i najciężej uzbrojonych okrętów floty fuhrera, miał być głównym atutem w planach dyktatora dšżšcego do dominacji nad œwiatem. Rzeczywistoœć wyglšdała zupełnie inaczej.

Trzy lata póŸniej, przy pierwszym kontakcie jednostki z nieprzyjacielem w czasie bombardowania Gdańska - eksplodowała przednia wieża działowa, zabijajšc dziewięciu ludzi i ranišc następny tuzin; dzień póŸniej uległ awarii system wentylacyjny drugiej przedniej wieży "Scharnhorsta", wskutek czego udusiło się kolejnych dwunastu marynarzy. Okręt ten pozbawił życia niemal stu ludzi spoœród robotników stoczniowych i marynarzy załogi, zanim jeszcze trafiła go choć jedna salwa nieprzyjaciela.

W czasie swej krótkiej kariery "Scharnhorst" brał udział w kilku potyczkach z jednostkami Royal Navy, jednak, co zaskakujšce ze względu na ogromnš siłę ognia, jakš dysponował, nie zdołał zatopić nawet jednego okrętu nieprzyjaciela. W rok po pierwszej akcji bojowej okręt wzišł udział w bombardowaniu Oslo. Na poczštku bitwy "Scharnhorst" został przypadkowo trafiony norweskš torpedš, która uszkodziła urzšdzenia sterowe, i musiał się wycofać. Wlokšc się z pola walki, usiłował znaleŸć schronienie u ujœcia Elby, gdzie zderzył się z pasażerskim liniowcem SS "Bremen" który wywrócił się i utknšł w mule, a niedługo potem został dobity przez brytyjskie bombowce.

Kariera okrętu okazała się, delikatnie mówišc, nieszczęœliwa, a kiedy winę za ten ostatni wypadek przypisano nie wyjaœnionej awarii radaru, załoga "Scharnhorsta" zaczęła otwarcie szemrać o tym, że jednostka ta przynosi pecha. Ale najgorsze miało dopiero nadejœć. Parę miesięcy póŸniej, kiedy kršżownik powracał do czynnej służby, wachta nie dostrzegła uszkodzonej brytyjskiej łodzi patrolowej, która przeœlizgnęła się obok w ciemnoœciach. Szyper angielskiej jednostki szybko zdał sobie sprawę, jakie niebezpieczeństwo stanowi obecnoœć niemieckiego okrętu dla konwojów transportowych na Atlantyku Północnym i podniósł alarm. Wkrótce eskadra brytyjskich okrętów osaczyła niczego nie podejrzewajšcš ofiarę.

Nazistowski stalowy kolos, ze œwieżo naprawionymi turbinami, górujšcy nad przeciwnikiem siłš ognia, powinien był zalać sadła za skórę przeœladowcom. Zamiast tego kapitan postanowił umknšć poœcigowi. Kiedy zapadła noc, "Scharnhorst" został nieszczęœliwie trafiony poniżej linii wodnej i zaczšł tracić prędkoœć. Teraz przypominał już tarczę strzelniczš. Kilka następnych torped trafiło go w œródokręcie. Nastšpił wybuch w magazynie amunicji, ogromny okręt stanšł w płomieniach. O 7.45 wieczorem chluba hitlerowskiej Kriegsmarine pogršżyła się w morzu w miejscu leżšcym na północny wschód od norweskiego Przylšdka Północnego. Z tysišca czterystu szeœćdziesięciu ludzi stanowišcych załogę niemieckiej jednostki, przeżyło jedynie trzydziestu szeœciu, wszystkich z dwoma wyjštkami wzięto do niewoli. To niewiarygodne, ale tym dwóm marynarzom nawet wtedy "Scharnhorst" nie przestał przynosić pecha. Gdy bowiem dotarli na tratwie na norweski brzeg, wierzšc, że uniknęli niewoli, dosięgła ich niezwykła œmierć. Kiedy usiłowali zagotować coœ do picia na zapasowym grzejniku olejowym uratowanym z tonšcego okrętu, urzšdzenie eksplodowało im prosto w twarz, zabijajšc obu na miejscu. Dopiero wtedy opowieœć o najsłynniejszym pechowym okręcie tego stulecia dobiegła ostatecznie końca.

autor: Richard Lazarus
tłumaczenie: Marcin Chodomski