Bliniaczki13 czerwca 2002Bobbie i Betty wiodły jednakowe życie, ich udziałem była też jednakowa mierć. Nastšpiła w tej samej chwili, o północy, a oba wiadectwa zgonu stwierdzały w identyczny sposób, że jej przyczyna nie została ustalona. Bliniaczek nie zabiła żadna ze znanych dolegliwoci fizycznych. Wydawało się jednak, że mierć uderzyła od wewnštrz. Czyżby przywołały jš mocš swej woli? A może jedna z sióstr wywołała zgon obydwu?
Już w chwili przyjcia sióstr na wiat padł na nie cień mierci. Bobbie i Betty urodziły się 19 sierpnia 1930 roku w Purlear, w Północnej Karolinie. Tego dnia urodziło się również trzecie dziecko, Billie, ale z trojaczków przeżyła jednak tylko dwójka.
Bobbie i Betry chodziły do szkoły w identycznych strojach. W rym samym czasie przechodziły te same choroby wieku dziecięcego. Kupowały taki sam rodzaj cukierków. W rym samym czasie wycięto im migdałki, a gdy którš z nich bolały zęby, druga także miała ból zębów. Kiedy zšb jednej z nich zepsuł się, tak że trzeba było go usunšć, u jej siostry zaczynał się psuć taki sam zšb, który również należało wyrwać.
W pištej klasie, gdy bliniaczki miały jedenacie lat, przetestowano je. Testy wykazały, że tożsamoć fizyczna sióstr nie kończy się na zębach i migdałkach, lecz sięga znacznie głębszych sfer. Nierozerwalnoć ich życia znalazła odbicie także w jednoci intelektualnej. W szkole miały identyczne lub prawie takie same oceny.
Wydaje się, że mniej więcej w rym czasie zaczšł rozwijać się między nimi nowy rodzaj układu. Choć dla obserwatorów z zewnštrz dziewczynki wcišż wydawały się nie do odróżnienia, ich rodzice i niektórzy nauczyciele zauważyli, że Bobbie zaczyna nieznacznie wyprzedzać Betry i zdobywać nad niš lekkš przewagę, zarówno fizycznš, jak i psychicznš.
Być może, to włanie wtedy siostry znalazły się w rozstrzygajšcym punkcie swego bliniaczego życia. Innoć Bobbie mogła odsunšć jš od Betry. Każda z dziewczšt mogła zaczšć żyć pełniej na własny sposób, mogła wykształcić bardziej autentycznš indywidualnoć. Ale to nie nastšpiło. Przeciwnie, bliniacze podobieństwo pogłębiało się coraz bardziej, z rym że Bobbie zaczęła zyskiwać dominację.
W szkole redniej wcišż jeszcze były sobie bliskie i trzymały się razem. Obie należały do kółka chórzystek ze względu na swe nieprzeciętne zdolnoci muzyczne. Gdy jedna z nich zaczynała nucić jakš melodię, druga potrafiła podjšć ton, cišgnšć takim samym głosem, nawet jeli pozornie siostry znajdowały się poza zasięgiem słuchu.
Eksperci ledczy, którzy mieli póniej przygnębiajšcš okazję zagłębić się w rycie dziewczšt, wykryli w nim układ wzrastajšcej dominacji Bobbie. W trzecim roku szkoły redniej bliniaczki pełniły wyższe funkcje w samorzšdzie klasowym. Bobbie miała same pištki; Betry uzyskiwała same czwórki.
W tajnej opinii nauczycieli na temat cech charakteru oceniano Bobbie jako bardziej niezawodni i pracowitš od Betty, choć większoć nauczycieli uważała obydwie za sympatyczne i godne podziwu. Obie chodziły na lekcje gry na pianinie. Bobbie grała lepiej niż Betty. Przewyższała jš wzrostem o dwa i pół centymetra, ważyła też odrobinę więcej. W szkole redniej od czasu do czasu spotykała się z chłopcami. Betty zostawała w domu. Charakter pisma Bobbie wydorolał w porównaniu z pismem Betty. Na podstawie kronik szkolnych i rozmów z ludmi, którzy znali bliniaczki, rysuje się wizerunek Bobbie coraz bardziej przywódczej i Betty coraz silniej podporzšdkowanej. Bobbie, na przykład, miała wzrok słabszy od Betty i musiała nosić okulary. Betty również zaczęła nosić okulary, choć ich nie potrzebowała. Kiedy za Bobbie przestała używać szkieł, Betty też przestała, równie nagle. Na pewnym etapie Betty pisała nawet swoje imię przez "ie" na końcu, żeby upodobnić je do imienia Bobbie. Chociaż nie zauważało się, aby między Bobbie i Betty istniało jakie szczególne napięcie, to jednak po ukończeniu szkoły redniej Bobbie najwidoczniej usiłowała odejć i żyć na własnš rękę. Zdobyła pracę w sklepie wielobranżowym, odległym o piętnacie kilometrów. Był to pierwszy jak dotšd przypadek wyjazdu której z bliniaczek z Purlear, a jednoczenie pierwsze w ich życiu rozstanie.
Po upływie mniej więcej roku Bobbie porzuciła pracę i siostry znowu stały się nierozłšczne. Spotkały się na krótko w Purlear, a potem wyruszyły do Winston-Salem, gdzie wróciły do swego modelu równoległego życia. Znalazły pracę w tej samej fabryce papierosów, mieszkały w tej samej kamienicy i razem przyjeżdżały na weekendy do domu.
Ani one same, ani ich krewni czy przyjaciele nie zdawali sobie sprawy, że w głębi ich bliniaczych umysłów od dawna tykajš psychiczne bomby zegarowe. Ten sam proces powielenia genów, który dał im w efekcie identyczne bóle zęba i oczy o szarobršzowym odcieniu, zapoczštkował w nich identyczny rodzaj szaleństwa.
Wydaje się, że Bobbie pierwsza uległa jego atakowi. Po dwóch latach spędzonych w Winston-Salem wróciła do domu i zaczęła, jak okrelajš to mieszkańcy Purlear, zachowywać się całkiem jak nie ona". Betty próbowała wytrzymać w Winston-Salem trochę dłużej, najwyraniej walczšc o uzyskanie własnej, niezależnej tożsamoci. Lecz i ona wróciła do Purlear, jakby przycišgnięta niewidzialnym magnesem.
Po powrocie do domu bliniaczki zaczęły żyć swoim własnym życiem, w dziwnym, oderwanym od rzeczywistoci wiecie. Kiedy kto przychodził, uciekały do innego pokoju. Były zamknięte w sobie, chorobliwie niemiałe, podejrzliwe i bojaliwe. "Zupełnie nie mogły dać sobie rady ze sobš" - powiedział ich ojciec. I z przenikliwociš kaznodziei z gór pastor Eller rozpoznał chorobę córek. Lekarze nazywajš jš schizofreniš.
Bobbie i Betty równolegle ulegały postępujšcej powoli i nieubłaganie chorobie. Coraz bardziej odrywały się od rzeczywistoci, wycofujšc się wcišż dalej i dalej w głšb swych splštanych jani. W końcu rodzina umieciła siostry w stanowym szpitalu psychiatrycznym w Morganton, około siedemdziesięciu kilometrów od Purlear. Był styczeń 1961 roku.
Blisko trzy miesišce póniej bliniaczki opuciły szpital w jakby lepszym stanie zdrowia. Jednak znowu w niesamowity, równoległy sposób przeżyły nawrót choroby. Osokom, które znały je i kochały, wydawało się, że siostry majš dostęp do jakiego niezwykłego wiata, w którym obie mogš znajdować wzajemnš jednoć. Nikomu poza nimi nie została dana wiedza o owym fantastycznym wiecie.
Kursowały między szpitalem a domem, czasami na długo pozostajšc w klinice. Wreszcie w styczniu 1962 roku zostały zwolnione. Przepisano im specjalne leki, które miały trzymywać w domu. Ale w ich fantastycznym wiecie lekarstwa wyobrażały kajdany cišgajšce siostry z powrotem w rzeczywistoć. Nie chciały ich przyjmować. W końcu nie potrafiły też nic zjeć, o ile nie zostały zmuszone siłš.
1 kwietnia 1962 roku straszliwie wychudzone i ledwie wiadome istnienia realnego wiata, bliniaczki jeszcze raz znalazły się w klinice Broughton. Choroba psychiczna spustoszyła ich umysły w przerażajšco podobny sposób. Lecz schemat dominacji Bobbie był wcišż aktualny: Bobbie jadła więcej niż Betty i dlatego była od niej mniej wychudzona. Psychiatrzy w Broughton dostrzegli ten schemat i doszli do wniosku, iż dominacja Bobbie nad Betty w jaki niezrozumiały sposób pogłębia chorobę sióstr. Sšdzili, że gdyby udało się odseparować je od siebie, zerwanie ogniwa łšczšcego bliniaczki mogłoby pomóc przywrócić im zdrowie.
Bobbie i Betty zostały więc rozdzielone. Bobbie umieszczono na oddziale 8, Betty na oddziale 12. Było to ich pierwsze fizyczne rozstanie, od momentu gdy kilka lat wczeniej choroba umysłowa zespoliła je w jedno.
W nocy obie siostry dostały ataku katatonii. Ich ciała zesztywniały, obydwie zamarły w bezruchu. Obydwie niewidzšcym wzrokiem patrzyły przed siebie w przestrzeń. Obydwie zagryzały dolnš wargę. Nie mogły się widzieć - były przecież skutecznie odseparowane od siebie, znajdujšc się na różnych oddziałach. Jednak póniej, kiedy dyżurne pielęgniarki porównały swoje notatki, odkryto, iż zewnętrzne symptomy ataku były takie same.
Bliniaczkom podano rodki uspokajajšce. Przynajmniej tym razem nie potraktowano ich jak bliništ: każdej podano inne lekarstwo, Bobbie w zastrzyku, Betry doustnie. Siostry uspokoiły się i poszły spać. Bobbie była sama w pokoju na oddziale 8, gdzie pielęgniarka obserwowała jš czujnie na wypadek ponownego ataku. Betty znajdowała się z innym pacjentem w sali na oddziale 12.
Około godziny jedenastej w rodę wieczorem Betty wstała z łóżka. Mówiła, że chce się napić wody. Pielęgniarka weszła do sali, uspokoiła jš i ułożyła z powrotem w łóżku. Po niedługim czasie sprawdziła, czy Betty pi, owietlajšc na chwilę jej twarz. Betty uchyliła powieki, po czym znowu zapadła w sen.
Za pięć pierwsza w nocy ze rody na czwartek pielęgniarka dyżurujšca na oddziale Bobbie poczuła, że co się stało. Nie potrafiła wyjanić tego odczucia, ale co przycišgnęło jš do łóżka chorej. Bobbie nie żyła.
Zdajšc sobie sprawę z dziwnej więzi łšczšcej obie siostry, pielęgniarka natychmiast zadzwoniła na oddział 12 i poprosiła, żeby kto sprawdził, co dzieje się z Betty. Leżała martwa na podłodze. Prowadzšcy dochodzenie ustalili póniej, że bliniaczki znaleziono leżšce w tej samej pozycji, na tym samym boku, z nogami podcišgniętymi w ten sam sposób.
Samobójstwo wykluczono z wielu powodów. Szpitale psychiatryczne stosujš pod tym względem niezwykle rygorystyczne rodki ostrożnoci. W aktach tamtejszego szpitala zapisano wiele udaremnionych samobójstw. Poza tym odebranie sobie życia nie pasowało do schematu zachowań bliništ schizofreników. "Samobójstwo - stwierdził w swoim studium doktor Kaalimann - jest jednym z tych nielicznych aktów, które nie majš szans realizacji w życiu obojga blinia".
Należało jednak ustalić przyczynę mierci. Zadanie zlecono wybitnemu patologowi, doktorowi Johnowi C. Reece'owi, byłemu prezesowi Towarzystwa Patologicznego Północnej Karoliny i Stanowego Towarzystwa Medycznego.
Po dokonaniu szczegółowej sekcji zwłok odkrył on, że wzajemne podobieństwo bliniaczek rozcišga się też na ich organy wewnętrzne. Na przykład, mózgi obu kobiet były ukształtowane w niemal identyczny sposób. Opisujšc swoje poszukiwania przyczyny zgonów, doktor Reece po kolei zmuszony był wykluczyć każdš z wyobrażalnych przyczyn.
- Nie wykryłem żadnych objawów obrażeń czy choroby, które mogłyby spowodować mierć bliniaczek - powiedział.
W obydwu wiadectwach zgonu rubrykę "Przyczyna mierci" pozostawił nie wypełnionš.
Następnym etapem było wysłanie narzšdów wewnętrznych sióstr do dokładniejszej analizy. Technicy laboratoryjni biura ledczego starali się wykryć nikłe lady zatrucia lekami. Istniała, na przykład, pewna możliwoć, że miertelnš reakcję wywołały w organizmach sióstr rodki uspokajajšce. Ale rodki te były dobrze znanymi, przetestowanymi farmaceutykami, a nawet gdyby przyjšć nacišganš hipotezę, że bliniaczki uległy działaniu dwóch różnych leków w tej samej chwili, reakcje miertelne ujawniłyby się krańcowo odmiennie w narzšdach wewnętrznych.
Podobnie jak doktor Reece, pracownicy laboratorium nie potrafili wyjanić przyczyny mierci. Narzšdy wewnętrzne zmarłych wysłano zatem do należšcego do FBI najlepiej wyposażonego laboratorium ledczego wiata. Problem przerósł również i tamtejszych naukowców.
Można tylko jeszcze rozważyć teorię, której żaden naukowiec nie chciałby podjšć. Może zdarzyło się, że w owym fantastycznym wiecie, w którym spędziły ostatnie lata życia, Bobbie i Betty odkryły moc, która pozwalała im przywołać mierć samy tylko siłš woli. Ale w jaki sposób udało im się wyzwolić tę moc równoczenie?
Odpowied może tkwić w dominacji Bobbie nad siostrš. Możliwe, że dominacja ta stała się obezwładniajšca w stopniu, który okazał się fatalny. Doktor Reece, szukajšc odpowiedzi poza stołem sekcyjnym, zasięgnšł opinii lekarza, który leczył rodzinę bliniaczek.
Stary wiejski doktor powiedział o swoich udręczonych pacjentkach: - Były jak dwoje ludzi o jednym mózgu. A ten mózg należał do Bobbie.
autor: Thomas De Jean