Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Morzanie
13 czerwca 2002
Według starej legendy kornwalijskiej syrena zakochała się w melodyjnym œpiewie Matthew Trewhelli, chórzysty z koœcioła w Zennor, i zwabiła go w morskie głębiny, gdzie wzięli œlub i dochowali się licznego potomstwa. Opowieœci o mieszkańcach mórz to zwykle legendy i podania ludowe. W archiwach zachowały się jednak niezwykłe relacje, które trudno zaliczyć do tej kategorii.

W The Times z 8 wrzeœnia 1809 r. opublikowano list szkockiego nauczyciela, Williama Munro. Pewnego dnia w 1797 r., Munro szedł ku Sandside Head na wybrzeżu Caithness na północy i nagle:

... mojš uwagę przykuła istota podobna do nagiej kobiety, .siedzšca na skale wysuniętej w morze i, jak się zdaje, czeszšca jasnobršzowe włosy, .spływajšce na ramiona. Czoło miała okršgłe, pulchnš twarz, hoże policzki, niebieskie oczy, usta i wargi naturalne, podobne do ludzkich; zębów nie widziałem, ponieważ usta miała zamknięte; piersi, brzuch, ramiona i palce takie, jak u dojrzałego osobnika rodzaju ludzkiego; z ruchu palców można było wnosić, że nie sš połšczone błonš, ale nie mam pewnoœci. Odkšd jš zauważyłem, pozostawała na skale przez trzy, może cztery minuty i czesała swoje długie gęste włosy, którymi zdawała sil szczycić, po czym wskoczyła do wody i więcej się nie pojawiła. Dobrze widziałem jęj rysy, ponieważ od skały, na której siedziała dzieliła mnie niewielka odległoœć, a słońce œwieciło jasno.

Tradycyjne wyjaœnienie, że syreny to foki lub krowy morskie wydaje się niewystarczajšce w obliczu spotkania człowieka wykształconego z istotš o wyraŸnie ludzkich kształtach. Cynicy mogš twierdzić, że Munro spotkał przypadkiem damę, która rozkoszowała się kšpielš nago w odludnym miejscu. Być może majš rację! Jak jednak wyjaœnić tragicznš historię syreny z Benbeculi?

W drugim tomie traktatu Alexandra Carmichaela Carmina Gadelica (1900) znajdujemy opis wydarzenia z 1830 r. Grupa ludzi zbierała wodorosty w Sgeir na Duchadh in Grimnis na wyspie Benbecula, należšcej do archipelagu Hebryd Zewnętrznych, kiedy nagle przy brzegu zaczęła igrać istota podobna do kobiety. Po bezskutecznych próbach jej schwytania, chłopiec rzucił w niš kamieniem i uderzył mocno w plecy. Istota zapadła się w fale, ale kilka dni póŸniej morze wyrzuciło jej martwe ciało trzy kilometry dalej, w pobliżu Cuile in Nunton.

Według szczegółowego opisu w Carmina Gadelica, tułów istoty przypominał ciało dobrze odżywionego, trzy lub czteroletniego dziecka, o niezwykle rozwiniętych piersiach. Zamiast nóg istota miała ogon jak łosoœ, pozbawiony jednak łusek, białš, miękkš i delikatnš skórę i ciemne, lœnišce włosy. Nic więc dziwnego, że otoczył jš tłum gapiów, którzy przyglšdali się jej z bliska, a nawet jej dotykali. Rozeszli się przekonani, że zobaczyli syrenę. Była tak podobna do człowieka, że Duncan Shaw, rzšdca Clanranald, radca i szeryf okręgu zamówił trumnę i całun, i zarzšdził oficjalny pochówek na brzegu, niedaleko miejsca, gdzie znaleziono syrenę. Był to niezwykły pogrzeb, w którym uczestniczyło wielu ludzi. Gdyby była to martwa foka lub wieloryb z przybrzeżnych wód, œwiadkowie tak obeznani z morzem, jak mieszkańcy Benbeculi z pewnoœciš nie pomyliliby zwierzęcia z syrenš i nie urzšdzili mu uroczystego pogrzebu.

W 1981 r. badacze kanadyjscy, doktor Waldemar Lehn i I. Schroeder dowodzili, że syreny, opisywane

w starych nordyckich rękopisach były prawdopodobnie złudzeniami optycznymi. Widywano zapewne zwykłe ssaki morskie, których obraz zniekształcały silne, niejednorodne załamania promieni œwietlnych. Może jest to słuszne wyjaœnienie, ale iluzji optycznych nie grzebie się w trumnie, owiniętych całunem.

W 1960 r. naukowiec brytyjski, profesor Sir Alister Hardy wysunšł œmiałš teorię o pochodzeniu człowieka nie od dwunożnych naczelnych, żyjšcych na równinach, jak zwykło się sšdzić, lecz od mieszkańców wód, podobnych do małp człekokształtnych. Odważnš hipotezę Hardy'ego rozwinęła póŸniej Elaine Morgan w pracy The Aguatic Ape i innych publikacjach. Nie zyskała ona aprobaty wœród naukowców. Nie można jednak wykluczyć, że ta oryginalna teoria może rzucić nieco œwiatła na innš odwiecznš tajemnicę.

Nawet jeœli Homo sapiens nie wywodzi się od morskich przodków, można sobie wyobrazić, że jedna z gałęzi drzewa genealogicznego rodziny ludzkiej to gatunek żyjšcy w morzach i ewoluujšcy jednoczeœnie z bliŸnimi stšpajšcymi po ziemi. Jak wyglšdałyby te istoty? Może już je widzieliœmy? Może nawet wymyœliliœmy już dla nich nazwę - morzanie?

autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska