W The Times z 8 wrzenia 1809 r. opublikowano list szkockiego nauczyciela, Williama Munro. Pewnego dnia w 1797 r., Munro szedł ku Sandside Head na wybrzeżu Caithness na północy i nagle:

... mojš uwagę przykuła istota podobna do nagiej kobiety, .siedzšca na skale wysuniętej w morze i, jak się zdaje, czeszšca jasnobršzowe włosy, .spływajšce na ramiona. Czoło miała okršgłe, pulchnš twarz, hoże policzki, niebieskie oczy, usta i wargi naturalne, podobne do ludzkich; zębów nie widziałem, ponieważ usta miała zamknięte; piersi, brzuch, ramiona i palce takie, jak u dojrzałego osobnika rodzaju ludzkiego; z ruchu palców można było wnosić, że nie sš połšczone błonš, ale nie mam pewnoci. Odkšd jš zauważyłem, pozostawała na skale przez trzy, może cztery minuty i czesała swoje długie gęste włosy, którymi zdawała sil szczycić, po czym wskoczyła do wody i więcej się nie pojawiła. Dobrze widziałem jęj rysy, ponieważ od skały, na której siedziała dzieliła mnie niewielka odległoć, a słońce wieciło jasno.
Tradycyjne wyjanienie, że syreny to foki lub krowy morskie wydaje się niewystarczajšce w obliczu spotkania człowieka wykształconego z istotš o wyranie ludzkich kształtach. Cynicy mogš twierdzić, że Munro spotkał przypadkiem damę, która rozkoszowała się kšpielš nago w odludnym miejscu. Być może majš rację! Jak jednak wyjanić tragicznš historię syreny z Benbeculi?
W drugim tomie traktatu Alexandra Carmichaela Carmina Gadelica (1900) znajdujemy opis wydarzenia z 1830 r. Grupa ludzi zbierała wodorosty w Sgeir na Duchadh in Grimnis na wyspie Benbecula, należšcej do archipelagu Hebryd Zewnętrznych, kiedy nagle przy brzegu zaczęła igrać istota podobna do kobiety. Po bezskutecznych próbach jej schwytania, chłopiec rzucił w niš kamieniem i uderzył mocno w plecy. Istota zapadła się w fale, ale kilka dni póniej morze wyrzuciło jej martwe ciało trzy kilometry dalej, w pobliżu Cuile in Nunton.

Według szczegółowego opisu w Carmina Gadelica, tułów istoty przypominał ciało dobrze odżywionego, trzy lub czteroletniego dziecka, o niezwykle rozwiniętych piersiach. Zamiast nóg istota miała ogon jak łoso, pozbawiony jednak łusek, białš, miękkš i delikatnš skórę i ciemne, lnišce włosy. Nic więc dziwnego, że otoczył jš tłum gapiów, którzy przyglšdali się jej z bliska, a nawet jej dotykali. Rozeszli się przekonani, że zobaczyli syrenę. Była tak podobna do człowieka, że Duncan Shaw, rzšdca Clanranald, radca i szeryf okręgu zamówił trumnę i całun, i zarzšdził oficjalny pochówek na brzegu, niedaleko miejsca, gdzie znaleziono syrenę. Był to niezwykły pogrzeb, w którym uczestniczyło wielu ludzi. Gdyby była to martwa foka lub wieloryb z przybrzeżnych wód, wiadkowie tak obeznani z morzem, jak mieszkańcy Benbeculi z pewnociš nie pomyliliby zwierzęcia z syrenš i nie urzšdzili mu uroczystego pogrzebu.
W 1981 r. badacze kanadyjscy, doktor Waldemar Lehn i I. Schroeder dowodzili, że syreny, opisywane
w starych nordyckich rękopisach były prawdopodobnie złudzeniami optycznymi. Widywano zapewne zwykłe ssaki morskie, których obraz zniekształcały silne, niejednorodne załamania promieni wietlnych. Może jest to słuszne wyjanienie, ale iluzji optycznych nie grzebie się w trumnie, owiniętych całunem.
W 1960 r. naukowiec brytyjski, profesor Sir Alister Hardy wysunšł miałš teorię o pochodzeniu człowieka nie od dwunożnych naczelnych, żyjšcych na równinach, jak zwykło się sšdzić, lecz od mieszkańców wód, podobnych do małp człekokształtnych. Odważnš hipotezę Hardy'ego rozwinęła póniej Elaine Morgan w pracy The Aguatic Ape i innych publikacjach. Nie zyskała ona aprobaty wród naukowców. Nie można jednak wykluczyć, że ta oryginalna teoria może rzucić nieco wiatła na innš odwiecznš tajemnicę.
Nawet jeli Homo sapiens nie wywodzi się od morskich przodków, można sobie wyobrazić, że jedna z gałęzi drzewa genealogicznego rodziny ludzkiej to gatunek żyjšcy w morzach i ewoluujšcy jednoczenie z blinimi stšpajšcymi po ziemi. Jak wyglšdałyby te istoty? Może już je widzielimy? Może nawet wymylilimy już dla nich nazwę - morzanie?
autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska