W 1981 roku pojawiła się kolejna formacja trzech kręgów - jednego dużego i dwóch mniejszych - tym razem w miejscowoci Cheesefoot Head. Podobne zjawisko obserwowano tam także w następnych latach. Nie trzeba było długo czekać na nowe hipotezy o pochodzeniu kręgów. Niektórzy ufolodzy zwracali uwagę, że relacje o tajemniczych regularnych ladach na polach napływały w końcu lat szećdziesištych z tropikalnej częci Australii z Queenslandu, gdzie kręgi ochrzczono "gniazdami spodków". Najbardziej przekonujšce wyjanienie zaproponował meteorolog Terence Meaden, specjalizujšcy się w anomaliach pogodowych. Twierdził, iż kręgi powstajš wskutek niewielkich tršb powietrznych, które, uwięzione w dolinach, wirujš z dużš prędkociš, tworzšc spiralę z traw i zbóż. Teoria mogłaby tłumaczyć owe trójkowe formacje w Cheesefoot Head, gdyby założyć, że wzdłuż miniaturowego frontu atmosferycznego powstały jednoczenie trzy tršby powietrzne.

Tymczasem w następnym roku sprawy się nieco skomplikowały. W pięciu różnych miejscach pojawiły się formacje pięciu kręgów - jednego wielkiego w otoczeniu czterech małych, jakby ladów latajšcego spodka z czterema nogami-wspornikami. Hipoteza tršb powietrznych nie znajdowała zastosowania wobec tak precyzyjnego wzoru, ale powstało wiele innych - poczšwszy od nowej sugestii Meadena, iż kręgi powstały wskutek ,"wirów plazmatycznych", zjawiska zwišzanego z piorunami kulistymi, po teorię głoszšcš, że jest to robota ryjšcych jeży. W tym samym czasie odkryto mniej lub bardziej wiarygodne relacje o kręgach pochodzšce z lat czterdziestych. Znaleziono nawet broszurkę opisujšcš kręgi uformowane w zbożu w Hertfordshire w 1678 roku przez -jak sugerował autor tekstu - samego diabła.
Zainteresowanie mediów tym zjawiskiem osišgnęło szczyt w latach osiemdziesištych, wówczas też pojawiły się bardziej złożone formacje kręgów. Proste, pojedyncze kręgi w pszenicy czy jęczmieniu przeszły już do historii. Teraz w obrębie kręgu widać było drugi, utworzony ze stojšcych prosto kłosów, a na zewnštrz co w rodzaju ogona. Wreszcie latem 1990 roku zjawisko przybrało formę pięknych i bardzo zawiłych "piktogramów". Najładniejszy odkryto 12 lipca na polu w Alton Barnes w Wiltshire. Rysunek tworzyły cztery ogromne i trzy mniejsze koła: formacja miała długoć stu dwudziestu metrów, a poszczególne jej elementy były połšczone wšskimi, wyciętymi równiutko w zbożu wstęgami. Pojawiła się i inna "dekoracja": trzy kręgi ozdobione długimi zębatymi wypustkami, przypominajšcymi klucze. Nikt już prawie nie wierzył, że tak fantastyczne figury mogš być rezultatem zjawisk meteorologicznych. Tymczasem Meaden proponował coraz bardziej skomplikowane odmiany teorii o plazmatycznym wirze. Twierdził" że piktogramy z Alton Barnes powstały z "nietrwałego podwójnego wiru (...) przycišganego do rejonów pracy traktorów wskutek zaburzeń lokalnego pola elektrycznego, wywołanych przejazdem traktorów wzdłuż pola uprawnego". Jednak bractwo kręgów zbożowych podzieliło się już na dwie frakcje. Jedni uważali, że coraz bardziej wymylne rysunki sš projektowane przez innš niż ludzka inteligencję (kwestiš do dyskusji pozostawało" czy przez kosmitów" czy też przez duchy natury)" inni natomiast byli zdania, iż wykonujšce kawalarze.
Zwolennicy pierwszej koncepcji przedstawiali interpretacje wspierajšce ich teorię. Charles D'Orban z Wydziału Orientalistyki i Afrykanistyki Uniwersytetu Londyńskiego sugerował" że piktogramy to przesłanie w języku sumeryjskim, najstarszym języku posiadajšcym pismo. Twierdził, że kręgi, które pojawiajš się w okresach suszy, sš ostrzeżeniem, aby zwiększyć liczbę studni. Inni sšdzili, iż mamy do czynienia z dialektem mongolskim albo z tifnig - starym pismem północnoafrykańskim. Meteorolog Philip Eden sugerował, że sš to symbole meteorologiczne przepowiadajšce między innymi wichury z południowego zachodu o sile siedmiu stopni w skali Beauforta.
Hipoteza o mistyfikacji nie zyskała zbyt wielkiej popularnoci, z kilku też powodów wydawała się najmniej prawdopodobna. Po pierwsze formacje kręgów były tak doskonale rozplanowane, iż nawet zespół złożony z wielu ludzi nic zdołałby jej "wyrzebić" w zbożu przez kilka godzin letniej nocy, nie pozostawiajšc żadnego ladu swojego działania. Ponadto badacze kręgów zwracali uwagę na to, że kłosy pszenicy i jęczmienia kładš się równš warstwš bez łamania łodyg" a także na ogromnš liczbę formacji - w samym tylko l990 roku naliczono ich pięćset w tak odległych rejonach jak Japonia, Bułgaria i Llanidloes w Walii.
Gdy zjawisko przybierało coraz bardziej złożone formy i stawało się coraz bardziej tajemnicze" wiatkiem obserwatorów kręgów w zbożu wstrzšsnęła niespodziewana nowina. We wrzeniu I99I roku dziennik "Today" opublikował serię artykułów o dwóch mieszkańcach Southampton, Dougu Bowerze i Davidzie Chorlcyu, którzy przyznali się, że od l975 roku sami spreparowali wielkš liczbę kręgów. Bower i Chorley poznali się w końcu lat szećdziesištych i wkrótce doszli do wniosku, że majš podobne zainteresowania- obaj pasjonowali się sztukš i dziwnymi zjawiskami.
Doug, który interesował się zwłaszcza UFO, kilka lat spędził w Australii i tam usłyszał o "gniazdach spodków" w Queenslandzie. Uznał, że warto by stworzyć podobne formacje w Anglii i obserwować potem dyskusje ufologów Od połowy lat siedemdziesištych obaj mężczyni preparowali liczne kręgi. Na poczštku posługiwali się żelaznym dršgiem do przygniatania zboża, następnie skonstruowali przyrzšd o wiele wygodniejszy, który nazwali ,"deptaczem łodyg", składajšcy się z deski i długiej liny. Wydawało się, że nikt nie zauważył ich wyczynów (nic mieli pojęcia o sensacji, jakš w 1980 roku wywołał artykuł w "Wiltshire Times") i już mieli zamiar zrezygnować, kiedy w 1981 roku zrobiło się głono o trzech kręgach w Cheesefoot Head.
Omieleni tym sukcesem kontynuowali swš"twórczoć", a ich figury z każdym rokiem stawały się coraz bardziej wymylne. Nikt nie podejrzewał mistyfikacji (może z wyjštkiem żony Douga, którš trzeba było przekonywać, że jego nocne eskapady nie majš nic wspólnego z tš aferš) i obaj panowie znakomicie się bawili, wymylajšc coraz to nowe układy, które zbijały z tropu Terence'a Meadena i przekonywały ludzi o interwencji innej niż ludzka inteligencji. stopniowo jednak zaczęli zdawać sobie sprawę, że nie sš osamotnieni. Pojawiły się kolejne kręgi, i to nie za sprawš obcych istot, lecz nowego pokolenia kawalarzy.
Jednym z nich był amerykański dziennikarz, Jim Schnabel, który w końcu opisał naturę zjawiska. Dzięki bliskim kontaktom z badaczami kręgów w zbożu wykrył kilkadziesišt grup żartownisiów, którzy własnoręcznie je robili. Nadawali sobie nazwy, jak Merlin & Co. czy The Bill Bailey Gang. Niektórzy członkowie tych grup byli blisko zwišzani z rozmaitymi rodowiskami "wyznawców kręgów".
Rewelacje Douga i Dave' a wywołały panikę wród badaczy, zwłaszcza gdy mężczyni wykonali pokazowo kilka niezwykle udanych formacji. Jednak częć badaczy nadal nie dała się przekonać, dowodzšc, że prawdziwe kręgi zostały zrobione z precyzjš i finezjš, na jakš nie byłoby stać żadnego kawalarza. Dopiero kiedy wyszło na jaw, jak wiele kręgów było wykonanych ludzkš rękš, aura tajemniczoci ostatecznie się rozwiała.
Legenda kręgów w zbożu jest z pewnociš najlepszym przykładem oszustwa na wielkš skalę, którego autorzy sami się zdemaskowali. Można z tego wycišgnšć kilka pożytecznych wniosków. Po pierwsze, im bardziej złożone jest zjawisko, tym bardziej nieprawdopodobne hipotezy snujš teoretycy. Po drugie, istotnš rolę w popularyzowaniu rozmaitych tajemniczych zjawisk odgrywajš rodki masowego przekazu. W przypadku kręgów w zbożu media najpierw zachęciły żartownisiów, a potem ich zdemaskowały.

A jednak w całej tej historii nadal tkwi ziarno tajemnicy. Żadna z hipotez nie wyjania wszystkich aspektów zjawiska kręgów w zbożu. Nie każdy kršg był dziełem oszustów; jak na przykład wytłumaczyć autentyczne relacje pochodzšce z czasów, zanim Doug i Dave wpadli na pomysł wietnej zabawy? Być może włanie w tych przypadkach znajdzie zastosowanie hipoteza meteorologiczna.
Doug i Dave czerpali inspirację z kręgów, jakie pojawiły się w Australii, niewiadomego pochodzenia. istnieje też sporo relacji ludzi, którzy na własne oczy widzieli formowanie się kręgów, prawdopodobnie wskutek tršb powietrznych lub w wyniku działania jakiego zjawiska elektromagnetycznego. Niektórzy zetknęli się podczas pracy w polu z wirami plazmatycznymi. Zdjęcia zrobione w sierpniu 1976 roku ukazujš tršby powietrzne na wieżo skoszonym polu zboża. Niezależnie od wielu mistyfikacji, w rzadkich przypadkach możemy mieć jednak do czynienia z autentycznym zjawiskiem.
autor: Karl P. N. Shuker
tłumaczenie: Dorota Gostyńska