Za każdym razem Fonseka mierzył przebytš odległoć oraz temperaturę powierzchni. Najdłuższy dystans, który na potkał w Kataragamie, wynosił 5,5 metra długoci. Inne, znacznie krótsze, miały od 1,2 do 2 metrów, a gruboć warstwy rozrzuconych węgli od 8 do 15 centymetrów. Temperatura ognia sięgała od 300
o do 450
oC. Co ważniejsze, badacz mierzył czas trwania marszu przez ogień i liczył iloć kroków. W Kataragamie, na przykład, stu piechurów przebywało w płomieniach po trzy minuty każdy Najszybszy z nich przebiegł po węglach w cišgu półtorej sekundy a najdłuższy przemarsz trwał jedynie szeć sekund. Zwykle wystarczało dziesięć kroków, przy czym stopy ledwie dotykały ognia. Wszystko trwało rednio około trzech sekund.

Obserwacje te skłoniły Fonsekę do wycišgnięcia następujšcego wniosku: "Na tym etapie powstaje oczywiste pytanie, czy odpornoć maszerujšcych w ogniu zależy od krótkiego kontaktu ich stóp z żarzšcymi się węglami podczas stawiania kroków. Jeli tak, to ci, którzy ulegli poparzeniu podczas "płomiennego marszu", zachowali się jak dzieci z Alicji w krainie czarów. biedne maluchy zapomniały o prostej zasadzie, która mówi, że "rozgrzany do czerwonoci pogrzebacz oparzy cię, jeli będziesz trzymał go zbyt długo".
Nie jest to jednak wyczerpujšca odpowied. W szpitalu w Kataragamie odnotowano liczne przypadki poważnych poparzeń, nawet kiedy kontakt z ogniem trwał tylko kilka sekund. Pewien brytyjski ksišdz, który odważył się wstšpić na rozżarzony żużel i znalazł się na oddziale ciężkich oparzeń, tak opisywał póniej swoje przeżycia: "Czułem się tak, jakby jakie dzikie bestie szarpały moje stopy".
Carlo Fonseka zaobserwował także innš ważnš zależnoć: badania ludzi, którzy często uczestniczš w takich rytuałach, wykazały, że epiderma pokrywajšca powierzchnię ich stóp jest gruba i szorstka. Okazało się, że nigdy nie nosili oni obuwia. Natychmiast nasuwajš się dwa pytania: Czy grube i szorstkie podeszwy stóp sš bardziej wytrzymałe na wysokie temperatury niż cienkie i gładkie? Czy zwyczaj chodzenia boso wzmaga tę odpornoć?
Profesor Fonseka skonstruował prosty, ale pomysłowy aparat, składajšcy się z czterdziestowatowej żarówki, umieszczonej w metalowym cylindrze. Do eksperymentu zwerbowano ochotników, a wród nich kilku takich, którzy od dawna uczestniczyli w rytuale chodzenia po ogniu. Każdy stawiał stopę na przyrzšdzie dowiadczalnym, następnie profesor włšczał żarówkę i mierzył, jak długo byli wstanie wytrzymać ciepło.
Wyniki wykazały wyranš różnicę między tymi, którzy zawsze noszš obuwie, a tymi, którzy chodzš boso i majš wskutek tego zgrubiały naskórek stóp. "Bosonodzy" w ogóle nie odczuwali goršca dwadziecia dziewięć sekund i mogli utrzymać stopę nad żarówkš ponad minutę i piętnacie sekund, podczas gdy ci, którzy cišgle nosili buty, już po szeciu sekundach odczuwali goršco, a po trzydziestu siedmiu krzyczeli z bólu. Dalsze testy dowiodły, że ludzie o zimnych i wilgotnych stopach znosili wysokš temperaturę nawet dłużej.

Aby potwierdzić swojš hipotezę, Carlo Fonseka zamówił cały stos drewna Vitex pinnata, używanego podczas "płomiennych marszów". Następnie ułożył rzšd piętnastu ognisk i dokładnie odtworzył warunki, które panowały w Kataragamie podczas prawdziwych ceremonii. Żaden z uczestników dowiadczenia nie uległ poparzeniu, chociaż temperatura powierzchni rozżarzonego podłoża osišgnęła 500
oC. Charakterystyczne było to, że ci o bardziej wrażliwych stopach musieli przeskakiwać bardzo szybko po gorejšcych węglach, aby uniknšć bólu, natomiast ludzie nigdy nie noszšcy obuwia potrafili spokojnie przechadzać się po nich.
Profesor Fonseka był zachwycony. Nie tylko uzyskał potwierdzenie swojej teorii, ale mógł także wykluczyć jako całkowity nonsens wyznawane przez wielu przekonanie, że umiejętnoć maszerowania po goršcych węglach jest zdolnociš nadprzyrodzonš lub nagrodš od Boga za dobre i moralne życie. "Aby wyjć bez szwanku z płomiennego marszu, nie jest konieczna wstrzemięliwoć seksualna, stronienie od alkoholu czy mięsa" - zawyrokował uczony. W interesie nauki pielgrzymi bioršcy udział w eksperymencie wyrzekli się przekonań religijnych, wypijajšc potężny łyk araku, silnego miejscowego trunku, i pochłaniajšc kilka kotletów wieprzowych.
autor: Thomas De Jean