Jestem niezalogowany   zaloguj mnie   /   rekrutacja do Tajne.org


Postawmy sprawę jasno

Nie namawiam, żeby bezkrytycznie wierzyć w każdą zasłyszaną relację, z góry akceptować teorie nie poparte dowodami, ignorować naukę i odrzucać argumenty sceptyków. Nie miałem ani dość czasu, ani chęci, aby dokładnie studiować okultyzm i mistycyzm i nie chcę zagłębiać się w dziedziny, które są wyłącznie kwestią wiary.

Strona ta poświęcona jest zjawiskom niewyjaśnionym, paranormalnym jak i niezidentyfikowanym obiektom latającym. Czyli wszystkiemu co nas dziwi, czego dociekamy i co trapi nasze myśli.

Ostatnio na Forum

- Chcesz się wzbogacić? [SPAM]
- Lech Walesa
- Czy My naprawde jesteśmy sobą?... zmieńmy świat!!
- Apel do wierzących Katolików
- ENERGIA ODNAWIALNA , FREE ENERGY
- Strefa Zero w Nowym Jorku
- Herosi
- coś lata po "moim" niebie...
- Oddychanie holotropowe
- www.scribd.com

Polecam

Taniec z kobrš
5 lipca 2002
Ophiolatreia- oddawanie czci wężom jest jednš z najstarszych form kultur religijnych. Zwišzek Wyznawcy i pewnoœć siebie. Wspólnie udali się do skrzyni, w której wiły się wœciekle bezsilne gady. Chłopiec skupił caałš uwagę na wyjštkowo dużej z bóstwem jest tu niezwykle złożony i dramatyczny. Czasami niesie œmierć. Przykładem osobliwego kultu jest taniec węży, wykonywany przez słynne birmańskie kapłanki.

Latajšcy Holender
5 lipca 2002
Tajemnicze dzieje Latajšcego Holendra majš swój poczštek w XVII wieku, kiedy statek żeglował z Amsterdamu do Batawii (obecnie Dżakarta) na Jawie. Jego kapitanem był nieustraszony i doœwiadczony wilk morski, Holender Hendrik Van der Decken. Rejs przebiegał gładko, aż do Przylšdki Dobrej Nadziei w Afryce, gdzie rozpętał się straszliwy sztorm. Na nic się zdała walka z żywiołem i wszelkie próby dalszej żeglugi, ale Van der Decken za nic miał goršce proœby marynarzy, którzy błagali go, by zatrzymał statek. Kapitan miotał obelgi, bluŸnił Bogu i przysięgał, że dopłynie do Table Bay mimo burz.

Zagadkowe słonie
3 lipca 2002
Już w ubiegłym stuleciu z różnych państw afrykańskich napływały doniesienia o niezwykle małych lecz w pełni dojrzałych słoniach. Widywano je podobno w Zairze, Republice Œrodkowoafrykańskiej, Kamerunie, Gabonie i Liberii. Kilka okazów trzymano w ogrodach zoologicznych, między innymi w nowojorskim Bronx Zoo, które szczyciło się słoniem pigmejem - samcem imieniem Kongo. Słonik miał tylko 1,12 m wysokoœci, kiedy schwytano go w 1905 r. w Kongo (ówczeœnie francuskim) jako szeœciolatka. W chwili œmierci, dziesięć lat póŸniej, Kongo miał zaledwie dwa metry wysokoœci. Mieszkańcy Afryki nadajš małym słoniom własne nazwy i uznajš je za całkowicie odmienne od zwykłych słoni. Naukowcy natomiast uważajš, że sš to tylko wybryki natury, których nie można uznawać za odrębny gatunek - kalekie słonie karłowate, lub młode o przedwczeœnie rozwiniętych kłach.

Poszukiwacze zaginionej Arki
3 lipca 2002
W znanym filmie Stevena Spielberga Harrison Ford gra odważnego archeologa Indiana Jonesa, który odnajduje jeden z największych skarbów ludzkoœci. Vendyl Jones ma nadzieję, że fikcja zamieni się w rzeczywistoœć. Amerykański pastor Koœcioła baptystów, który twierdzi, że jest pierwowzorem słynnego bohatera filmowego, rozpoczšł poszukiwania Arki Przymierza u progu lat dziewięćdziesištych. Ma nadzieję, że powtórzy sukces Indiana Jonesa.

Aniołowie z Mons
3 lipca 2002
Dwudziestego dziewištego wrzeœnia 1914 r. w londyńskim dzienniku Evening Standard ukazało się całkowicie fikcyjne opowiadanie Artura Machem, zatytułowane "The Bowmen" (Łucznicy). Jego tematem był cud, który wydarzył się podczas pierwszej wojny œwiatowej. Zdziesištkowane oddziały brytyjskie, które wycofały się z Mons, miasta leżšcego w Belgii na granicy z Francjš, zostały uratowane przed atakiem przeważajšcych sił niemieckich przez niebiańskie zastępy łuczników spod Agincourt pod wodzš œwiętego Jerzego, który dał odpór wrogowi i sprawił, że nieprzyjacielskie wojska rzuciły się do ucieczki. Wkrótce do dziennika zaczęły napływać relacje żołnierzy brytyjskich, którzy twierdzili, że opisana sytuacja wydarzyła się naprawdę, choć Machen gorliwie przekonywał ich o fikcyjnoœci opowiadania.

Samoistna konserwacja zwłok
3 lipca 2002
Cuda towarzyszyły nie tylko życiu, lecz także œmierci wielu europejskich œwiętych. Ich ciała sprzeciwiały się naturalnemu biegowi rzeczy i nie ulegały rozkładowi, choć nie balsamowano ich, ani nie stosowano żadnych innych œrodków dla ich zabezpieczenia.

Posšgi, które płaczš i krwawiš
3 lipca 2002
Czy to możliwe, że dzieła sztuki o ludzkich kształtach przejawiajš zachowania typowo ludzkie? Z katolickich krajów Europy, a także z innych rejonów œwiata, często płynš informacje o płaczšcych lub krwawišcych obiektach kultu religijnego. Najczęœciej niezwykłe przypadki dotyczš posšgów, czasami œwiętych obrazów.

Proroctwa Nostradamusa
3 lipca 2002
Przepowiednie francuskiego jasnowidza z Saint-Rémy, zwanego Michelem de Notredame lub Nostradamusem, ukazujš się drukiem od 500 lat, i liczbš wydań ustępujš tylko Biblii. Ci, którzy dajš wiarę proroctwom sš przekonani, że już w XVI wieku Nostradamus przepowiedział wiele znaczšcych wydarzeń w dziejach Europy i œwiata, w tym napaœć Hitlera na Polskę, Wielki Pożar Londynu i wojnę domowš w Jugosławii. Sceptycy natomiast uważajš, że "trafnoœć" proroctw to wynik ich tłumaczenia i interpretacji, dokonywanych po fakcie.

Srokaty Grajek z Hamelin -folklor czy fakt?
3 lipca 2002
W 1284 r. miasto Hamelin w Dolnej Saksonii nawiedziła plaga szczurów. Zrozpaczeni mieszkańcy wyznaczyli wysokš nagrodę dla tego, kto uwolni ich od gryzoni. Pewnego dnia pojawił się nieznajomy w jaskrawym dwukolorowym odzieniu i, wabišc szczury dŸwiękami swojej fujarki, wyprowadził je do rzeki Wezery, gdzie potonęły. Niewdzięczni mieszczanie jednak odmówili mu nagrody. Wówczas grajek znów zagrał na fujarce, lecz tym razem zwabił wszystkie dzieci. Wyprowadził grupę złożonš ze stu trzydziestu malców z miasta Hamelin na wschód, na wzgórze zwane Koppen, które otworzyło się i zamknęło za dziwnym korowodem. Nigdy więcej nie widziano ani grajka, ani dzieci.

Żyd Wieczny Tułacz
3 lipca 2002
Szczególne miejsce w œwiadomoœci ludzi œredniowiecza zajmowała legenda o tragarzu Poncjusza Piłata, Cartaphilusie, który stał się Żydem Wiecznym Tułaczem. Głosiła ona, że po wyroku wydanym przez Piłata, Żydzi wycišgnęli Jezusa z sali sšdowej, a gdy on przystanšł, żeby odpoczšć, Cartaphilus mocno uderzył go w plecy i zaczšł szydzić: "IdŸ szybciej, Jezu. Szybciej! Dlaczego się ocišgasz? "Jezus odwrócił się, spojrzał na tragarza i rzekł: "Idę, a ty zaczekasz na mój powrót." (Według innej wersji legendy, Cartaphilus uderzył Jezusa, który potknšł się, dŸwigajšc krzyż.) Od tego dnia Cartaphilus przemierza œwiat bez spoczynku, czekajšc na Dzień Sšdu Ostatecznego, żeby wreszcie zakończyć wędrówkę i umrzeć.

Poprzednia strona | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | 8 | 9 | .. | 11 | 12 | Następna strona